Soyka Live!
"Życie nie tylko po to jest, by brać (...) i aby żyć - trzeba samego Siebie dać... "
Koncert Stanisława Soyki w Lubuskim Teatrze w Zielonej Górze porwał całą publiczność. W repertuarze znalazły się zarówno utwory dobrze znane w zmodyfikowanej wersji, jak i te z najnowszej płyty, która lada moment pojawi się w sprzedaży. Do większości muzykę skomponował sam Soyka, co czyni je wyjątkowo lekkimi i przyjemnymi w odbiorze. Gość wieczoru to także autor tekstów - stąd niebywała intymność, z drugiej zaś strony swojskość i sentyment w brzmieniu każdego z osobna. Płynie z nich niezwykły optymizm, paradoksalnie balsamiczna cisza i ukojenie.
Swoboda Soyki - pianisty, dowcip Soyki - wokalisty i ujmująca, acz nienachalna charyzma jego osoby uczyniły ten koncert - spotkanie prawdziwą gratką i niezapomnianym przeżyciem. Choć nie jest to artysta młody wiekiem - naprawdę wiele nadrabia lekkim, ale nie banalnym dowcipem, jaki z niego wprost emanuje oraz scenicznym wdziękiem. Laureat wielu festiwali jazzowych nie jest wbrew pozorom napuszoną gwiazdą - dał się poznać z zaskakującej strony jako ojciec, martwiący się o przyszłość swoich pociech - skrzatów, mężczyzna do szaleństwa kochający kobietę i człowiek, zagubiony w kosmosie świata. Cechuje go niewiarygodna wręcz umiejętność nawiązywania kontaktu z tonącą w mroku publicznością, sceniczna swoboda i ewidentna łatwość improwizacji. Do tego niespotykana ekspresja i głos - nad wyraz charakterystyczny, potrafiący świetnie oczarować wariacjami na temat wielu znanych już, starych utworów, nadając im atrakcyjnej świeżości.
Biorąc pod uwagę męską część wokalistów, Stanisław Soyka to zdecydowanie niedościgniony talent. Od wielu już lat, niezmiennie. Jego styl cechuje jednoczesna lekkość i przyswajalność, choć utworom nie brak głębi, o którą tak trudno w dzisiejszym komercyjnym świecie, gdzie nie przekaz jest priorytetem. Tymczasem artysta w delikatny sposób przypomina o tym, że "wszyscy są równi wobec czasu i płomienia", że "odważny i ten, co się boi...", nakłania do tego, by odważnie chwytać życie pełnymi garściami i nie czekać, tylko żyć, bo "życie to chwila, może dwie" oraz że "bez miłości nie udałoby się absolutnie nic"...
Widownię raczono przez ponad półtorej godziny dawką niezapomnianej muzyki. Usłyszeć można było utwory zarówno w języku rodzimym, jak i włoskim czy angielskim. Między innymi: "Sonety" Shakespeare'a, "Cud niepamięci", "Który skrzywdziłeś...", "Życie to krótki sen", "Absolutnie nic", ponadto muzykę Soyki do wierszy W. Szymborskiej, L. Staffa, J. Iwaszkiewicza oraz znacznie więcej. Na miły koniec wieczoru zaserwowano publiczności wyczekiwane: "Są na tym świecie rzeczy" i chyba wszystkim dobrze znaną "Tolerancję". Ze sceny płynęły zarówno brzmienia liryczne, jak i nawiązujące do stylu reggae. Pojawił się utwór dedykowany dzieciom - skrzatom, którym przyjdzie pokonać najtrudniejszą z dróg - życie.
Porywająca osobowość Soyki z całym jego zaraźliwym entuzjazmem, spontanicznością i wokalem, do wspólnego śpiewania porwała zarówno młodszą część publiczności, jak i starszych, wiernych fanów. Niesamowicie naturalny, prawdziwy, nieprzereklamowany. Nie "prawie" dobry, ale naprawdę dobry. Głos z tendencją jazzującą w zetknięciu z towarzystwem kontrabasu, gitary, perkusji i dziwnych (chyba jeszcze nienazwanych) przedmiotów - instrumentów, które wydobywały z siebie całą gamę interesujących dźwięków, złożyły się w świetną całość.
Wśród salw śmiechu, gorących oklasków nie tylko na koniec koncertu i wspólnego śpiewania, pojawiły się także, dyskretnie chowane w kącikach oczu, łzy. Czegóż chcieć więcej, by owacjom nie było końca?
Kiedy przyjdzie iść
Co ja powiem komu
To boli
Jak długo trwa
Pytania sączą się powoli
Całe życie do ostatniej doby dnia
Lecz zazwyczaj nie myślę o tym
Zazwyczaj bawi nie to, co was
Każda chwila taka droga
Każda nuta taka nowa
Katarzyna Czechowska
Teatralia Wrocław
24 marca 2009
Lubuski Teatr w Zielonej Górze
Koncert Stanisława Soyki
6 marca 2009 r.