Upiorna ko³ysanka
Ko³ysankê mo¿na by okre¶liæ alternatywnym Harlequinem albo nawet dosadniej - psychoanalitycznym, freudowskim Harlequinem, co te¿ by³oby okre¶leniem jak najbardziej pozytywnym. Temat bowiem jest stary i banalny jak ¶wiat, ujêcie jednak i dalszy rozwój wypadków odbiega od standardowych.
Na pierwszy rzut oka, dobrze znamy tê bajkê. Noc, on, ona, sypialnia - scena tonie w pó³mroku, podkre¶lanym zmys³ow± czerwieni± krzese³ i ³ó¿ka. Romantyczno¶ci jednak nie bêdzie - ju¿ lepiej pasowa³oby okre¶lenie namiêtno¶æ, choæ i tak nie mi³o¶æ bêdzie siê pod tym stwierdzeniem kryæ.
Na pocz±tku widzimy samotn± kobietê, czekaj±c± na swojego partnera. Odbiera telefony, temat nieobecnego mê¿czyzny powraca w ka¿dej rozmowie, a¿ wreszcie wybija godzina druga, Emil wraca. Gdyby wiedzia³, pewnie by nie wraca³ - teraz jednak jest za pó¼no, staje bowiem w obliczu rozz³oszczonej kobiety. Nie p³oszy go to jednak zbytnio - rozk³ada siê spokojnie w fotelu, zapala papierosa, czyta gazetê. Kobieta oczywi¶cie urz±dza mu karczemn± awanturê - on jednak siedzi milcz±c i nieporuszony, nie mówi±c ni s³owa, nie zwracaj±c zupe³nie uwagi na jej histeryczne krzyki. Na tym etapie obserwujemy to jeszcze z rozbawieniem, czuj±c siê trochê jak widzowie oper mydlanej albo kiepskiej farsy. Ko³owrót z³o¶ci jednak nakrêca siê - ona wpada w coraz wiêksz± furiê, traci powoli twarz zirytowanej gospodyni domowej na rzecz swoistej bogini gniewu, pe³nej mistycyzmu w swoim rozsierdzeniu. A on milczy. Milczy, gdy ona ok³ada go gazet±, ¶pi spokojnie, gdy ona mierzy w amoku telefonem w jego g³owê, potem za¶...
Potem ona k³adzie siê zmêczona obok niego i zasypia, a on przytula j± przez sen. "Ko³ysanka" od¶piewana, ci±g dalszy nast±pi.
Du¿y plus na konto twórców spektaklu nale¿y siê za t³o ca³ej historii - za intryguj±c± grê ¶wiate³, psychodeliczn± muzykê, minimalistyczn±, a jak¿e wymown±, scenografiê. Dziêki tym, na pozór drugoplanowym kwestiom, "Ko³ysanka" zyskuje swój klimat i grozê, a s³owa wypowiadane na scenie - w³a¶ciwy sobie sens. Bez tych "efektów specjalnych" ca³o¶æ balansowa³aby niebezpiecznie na granicy taniej telenoweli. Z ich wsparciem za¶ staje siê studium psychiki ludzkiej, gniewu i ob³êdu, bior±cego swój pocz±tek w najbardziej b³ahych, codziennych sytuacjach, szaleñstwa ¿yj±cego, nie na mrocznym cmentarzu czy upiornym zamku, ale tu¿ obok nas. Z tego powodu spektakl stanowi doskona³± ilustracjê zdania: "kiedy rozum ¶pi, budz± siê demony". Awantura bowiem, jak± kobieta urz±dza Emilowi, opiera siê w g³ównej mierze na jej wyobra¿eniach. Nie wie, czy Emil ma kochankê, czy nie - ale tak jej siê wydaje, wiêc nie omieszkuje tego wykrzyczeæ. Noc staje siê okazj± do irracjonalnego wygarniêcia tego, czego za dnia wypowiedzieæ... nie mo¿e? Wstydzi siê? Dopiero w nocy nie boi siê ukazaæ w pe³ni swojego drugiego, zranionego oblicza - w nocy budz± siê demony, a w mroku wychodzi z ludzi ich w³asny, ludzki mrok.
Ma³y minus nale¿y siê jednak aktorstwu. Fakt, zadanie stoi przed aktorami nie³atwe, musz± bowiem w jednej rzeczywisto¶ci zmie¶ciæ dwa ekstrema - zimn± obojêtno¶æ i szaleñstwo gniewu. Maciej Radziwanowski z ukazaniem obojêtno¶ci daje sobie radê doskonale, jest taki, jaki powinien byæ: zaspany, ignoruj±cy wszystko. Problem pojawia siê jednak w wypadku jego partnerki, Magdaleny Kiszko-Dojlidko. Obserwuj±c jej grê, mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e sama gubi siê w swoim szaleñstwie, jest niepewna, gra nierówno, raz wk³adaj±c wiêcej emocji, innym razem wiêcej gry.
W efekcie otrzymujemy opowie¶æ trochê nierówn±, pozbawion± pe³ni wyrazu, przetykan± niedoci±gniêciami i mniej wyrazistymi momentami w przesyconej emocjami fabule. Nie przeszkadza to jednak w ostatecznym wybrzmieniu historii - wybrzmieniu, które sprawia, ¿e wychodz±c z teatru, nieco bardziej niepewnie zerkamy na ludzi, id±cych wokó³ nas. Bo przecie¿ w ka¿dym z nich mo¿e obudziæ siê demon...
Sylwia Grygorwicz
Teatralia Bia³ystok
10 marca 2009
Teatr Dramatyczny im. A. Wêgierki w Bia³ymstoku
"Ko³ysanka"
wg Jean Cocteau "Piêkny i nieczu³y"
re¿yseria: Krzysztof Zem³o
animacje: Rafa³ Borowski
obsada: Magdalena Kiszko-Dojlidko, Maciej Radziwanowski
premiera: 5 wrze¶nia 2008 r.