Za zasłoną niepamięci
Za sprawą publikacji Jana Tomasza Grossa - "Sąsiedzi" - światło dzienne ujrzała dramatyczna sprawa. Polak zabijał sąsiada Polaka-Żyda. I nieważne, czy z czyjegoś rozkazu. Zabójstwo to zabójstwo, nie ma usprawiedliwienia. Wciąż jednak są ludzie, którzy relatywizują wartości i zachowania z tych okrutnych czasów, szukając usprawiedliwienia dla swych czynów.
Do takich ludzi należy Jan Sapieżka, główny bohater "Mykwy" Piotra Rowickiego. Mężczyzna jest na łożu śmierci, chciałby odejść w spokoju, jednak duchy przeszłości nie pozwalają mu na to. Początkowo można trochę zlitować się nad umierającym staruszkiem. Przecież sprzeciwił się okupantom, walczył o wolną Polskę, odsiedział za to swoje w więzieniu. Ale to tylko część prawdy. Tę ciemną stronę poznajemy później, bo Sapieżka długo wypiera ją ze świadomości. Uczestniczył w Holocauście. No tak, chciał żyć. Ale jaki ślad to życie pozostawi? Zostanie po nim rodzina, która dla wygody spuszcza na przeszłość zasłonę niepamięci. Zostanie wnuk - faszysta, żyjąca rozkoszami konsumpcjonizmu wnuczka. A może pozostawi zgwałconą dziewczynkę, zamordowanych jego rękoma ludzi? Ich już nie ma, ale trauma pozostanie. Nie przeminie nawet ze śmiercią bohatera. Brudu jego czynów nie zmyje się w żadnej mykwie...
Dramat ten na język teatru przełożyła Monika Dobrowlańska. Pokazuje, jak to, co dzieje się wokół Sapieżki, ma wpływ na to, co dzieje się w jego sumieniu. Jej spektakl ma więc niejako dwie płaszczyzny, między którymi granice zacierają się. Na scenie raz widzimy akcję, która toczy się tu i teraz, a raz retrospekcje z przeszłości. Ksiądz jest łudząco podobny do zamordowanego kiedyś Żyda, wnuczka to wykapana Sara, tak kiedyś przez bohatera skrzywdzona.
Bardzo ważna jest scenografia Petry Korink. Scena, skierowana pod kątem w stronę widowni, przypomina glebę, pulchną od przelanej tu niegdyś krwi. Pośrodku jabłonka, której owoce zatykały usta brutalnie gwałconej Sarze. A pod nią na wygodnym legowisku Sapieżka, jakby wtopiony w ten mały świat. Każdy element zdaje się pamiętać tamte okrutne czasy. Pamiętają je też świadkowie, których nagle zauważamy w pierwszym rzędzie. Odwracają się do widowni, opowiadając o okrutnych zdarzeniach, które widzieli. Widzieli, ale są jakby obok tego dramatu. Bezpośrednio uczestniczył w nim Sapieżka, ale on nie chce pamiętać.
Mężczyzna przechodzi długą i bolesną drogę - od niepamięci i całkowitego wyparcia winy, przez próby usprawiedliwiania się, aż do świadomości, że jest mordercą. Znakomicie przedstawił ten proces Wojciech Kalwat, oddając pełen zacietrzewienia i wrogości charakter postaci. Spadkobiercą najgorszych cech dziadka jest Krzyś. Nienawidzi Żydów, nie ma oporów przed krzywdzeniem ludzi, nawet bliskich. Łukasz Chrzuszcz stworzył wyrazistą postać o przerysowanych ruchach, jego fanatyczne przemowy i gniewne gesty są denerwujące i odpychające.
Wydarzenia w Jedwabnem do dziś są zamazane, ta niechlubna karta historii nie jest łatwym tematem. Tym bardziej - do przedstawienia w teatrze. Jednak Teatrowi Polskiemu znów udało się ciekawie, a przy tym z taktem przedstawić wątek historyczny. W "Mykwie" przekaz jest dosadny i przejmujący - może dlatego, że nie opiewa tragedii setek anonimowych ofiar. Przedstawia dramat z innej strony - konkretnej jednostki, której ręce są splamione krwią. Rodak - oprawca... Z teatru nie można wyjść po tym spektaklu ze spokojną głową.
Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
26 maja 2009
Teatr Polski w Poznaniu
Piotr Rowicki
"Mykwa"
reżyseria: Monika Dobrowlańska
scenografia: Petra Korink
opracowanie muzyczne: Monika Dobrowlańska
choreografia: Krzysztof Raczkowski
reżyseria świateł: Damian Pawella
obsada:
Wojciech Kalwat /Jan Sapieżka/
Sylwester Woroniecki /Wacław Sapieżka/
Zbigniew Waleryś /Eugeniusz Sapieżka/
Małgorzata Peczyńska /Jadwiga Sapieżka/
Anna Walkowiak /Agnieszka, Sara/
Łukasz Chrzuszcz /Krzyś/
Jakub Papuga /Mendel, Ksiądz/
Teresa Kwiatkowska /Kobieta, Świadek/
Michał Kaleta /Żołnierz, Świadek/
Andrzej Szubski /Żołnierz, Świadek/
Paweł Siwiak /Żołnierz, Świadek/
premiera: 26 marca 2009 r.