W poszukiwaniu zrozumienia
Jeleniogórskie "Trzy siostry" są opowieścią o potrzebie miłości, zrozumienia i wyjścia poza przeciętność. Niestety, jest to opowieść zrealizowana nazbyt banalnie, by być do końca prawdziwą.
Scenografia jest oszczędna. Długi stół przecina scenę na ukos. Na końcu sceny drewniana, wisząca ściana. Na stole wódka. I mikrofon. Z ciemności wyłania się ciemna postać, idzie wolno, skręcając mechanicznie "na kwadratach". Ustawia szklanki na stole. Wychodzi. Za nią wchodzą kolejne postacie. Nadal panuje ciemność.
Nagle jasne żółte światło zalewa scenę. Po prawej widzimy trzy kobiety stojące na krzesłach. Statyczne. Ich stroje zwracają uwagę. Są współczesne, kolorowe, wyzywające. Kobiece. Po lewej, przy stole siedzi trzech mężczyzn. Są w równie współczesnych kostiumach, ale wyglądają zwyczajnie. Zwyczajniej.
Intrygujące preludium zapowiadało silne dramaturgicznie zdarzenie. Niestety. Wraz z pierwszymi słowami aktorów na scenę wkracza sztuczność i jakiś niepokojące poczucie uczestnictwa w amatorskim zjawisku. Masza, Irina i Olga w porównaniu z ich czechowowskimi pierwowzorami wypadają blado. I nie pomaga charakteryzacja i barwne kostiumy, podkreślające osobowość postaci.
Siostry, jak u Czechowa, są wykształconymi kobietami, które tkwią w małym rosyjskim miasteczku. Niczym mantra przewija się przez ich usta temat wyjazdu do Moskwy. Miasto to staje się dla nich kwintesencją życia, obfitości, samorealizacji jednostki, szczęścia i miłości, za którą tęsknią. Ich zdobyte edukacja i dyplomy są na prowincji czystym zbytkiem, gadżetem bez wartości i sensu. Na naszych oczach młode kobiety tracą poczucie rzeczywistości, zapadają się w nicość, marazm, beznadzieję.
"Trzy siostry" stają się ilustracją upadku człowieka pod wpływem warunków dyktowanych przez otoczenie-masę. Kiedy zjawia się postać Wierszynina, przekonujemy się o tym ostatecznie. Problem dramatu jednostki wobec społeczeństwa jest tu nakreślony wyraźnie. Wierszynin zwraca się do widzów tonem doświadczonego, odartego ze złudzeń człowieka: "Na tej sali są tylko trzy wyjątkowe, myślące osoby. Pani, pani i jeszcze pani" - wskazuje na wybranych widzów. Gest zwrotu do publiczności powraca w spektaklu jeszcze kilka razy.
Tragizm każdej z postaci polega na braku działania lub też działaniu połowicznym. Masza, Irina i Olga wyrastają ponad przeciętność otoczenia. Są wrażliwe, pragną działać, ale jest w nich strach przed wykonaniem jakiegokolwiek ruchu. Zgadzają się więc na to, co dał im los. Stają się blade, zwyczajne. I w głębi duszy złamane na zawsze. Na koniec dadzą sobą sterować, stając się tym samym szarymi eminencjami. Zastygłym w geście społeczeństwem.
Magdalena Okoń
Teatralia Warszawa
25 maja 2009
Teatr im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze
Anton Czechow
"Trzy siostry"
tłumaczenie: Natalia Gałczyńska
reżyseria: Krzysztof Minkowski
scenografia: Konrad Schaller
muzyka: Jan Suświłło
dramaturgia: Wojtek Zrałek-Kossakowski
kostiumy: Konrad Schaller
obsada:
Andrzej Prozorow - Robert Dudzik
Natasza - Monika Dawidziuk
Olga - Magdalena Kuźniewska
Masza - Rozalia Mierzicka
Irina - Anna Ludwicka
Fiodor Kułygin - Jarosław Dziedzic
Aleksander Wierszynin - Bogusław Siwko
Mikołaj Tuzenbach - Robert Mania
Wasilij Solony - Marcin Pempuś
Iwan Czebutykin - Kazimierz Krzaczkowski
Anfisa - Iwona Lach
premiera: 13 marca 2009 r.
Spektakl zaprezentowany w ramach XXIX Warszawskich Spotkań Teatralnych.