zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Gorzka komedia ludzka

Już po raz dwusetny na deskach Teatru im. S. Jaracza mogliśmy obejrzeć monodram Erica Bogosiana "Czołem wbijając gwoździe w podłogę". Mimo tylu lat obecności na scenie jego popularność nie słabnie, na każdy spektakl przychodzą tłumy, bilety są wykupione zaraz po pojawieniu się repertuaru. W czym tkwi fenomen tego dzieła? Z pewnością w doskonałym dobraniu dramaturga - Erica Bogosiana, reżysera - Jacka Orłowskiego - oraz aktora - Bronisława Wroclawskiego, którzy wspólnie stworzyli sztukę, uderzającą do naszych sumień i odciskającą na nich trwały ślad.

Widownia pełna, wszyscy w napięciu oczekujemy, aż światła zgasną, a kurtyna uniesie się... Tyle że kurtyny nie ma, bo i to, co za chwilę zobaczymy, nie będzie tradycyjnym teatrem. Przed nami znajduje się tylko mała, drewniana scena. Wszyscy liczymy, że za chwilę pochłonie nas magia teatru. Gra świateł, dekoracji, rozmaitych dźwięków. Tymczasem przed nami staje zwyczajny mężczyzna, ubrany tak jak każdy z nas, wita się ze wszystkimi, jakby był naszym znajomym. Czyżby spóźniony widz?

Oczywiście, że nie! To Bronisław Wrocławski, który za chwilę odegra po raz dwusetny monodram Erica Bogosiana "Czołem wbijając gwoździe w podłogę". To druga część tryptyku amerykańskiego prowokatora. Wszystkie trzy spektakle (dwa pozostałe to: "Seks, prochy i rock and roll" oraz "Obudź się i poczuj smak kawy") grane są w łódzkim teatrze już od ponad dziesięciu lat A wszystko za sprawą owocnej współpracy reżysera Jacka Orłowskiego i aktora Bronisława Wrocławskiego.

Czołem wbijając gwoździe w podłogę TEATR IM. S. JARACZA Łódź

"Czołem wbijając gwoździe w podłogę"
fot. J. Szymański

Geniusz Wrocławskiego nie wymaga zbędnych rekwizytów. Wystarczy chociaż mały element ubrania, który, doskonale ograny przez aktora, sprawia, że na scenie widzimy coraz to nowe postaci. Jeżeli spodziewaliśmy się, że w momencie rozpoczęcia akcji światła na widowni zgasną, to byliśmy w błędzie. Bogosianowski bohater nie tylko wkracza w naszą przestrzeń, dosłownie wchodząc na widownię, ale także czyni nas głównym tematem opowiadanej historii. Bo to spektakl o nas, o wszystkich razem i każdym z osobna.

Bierzemy udział w telewizyjnym show, w którym charyzmatyczny prowadzący zachęca nas do odkrycia w sobie swojego wewnętrznego dziecka. Na scenie pojawia się pierwszy odważny, który pragnie opowiedzieć nam o swoim szczęśliwym życiu. W trakcie swoich zwierzeń okazuje się, że to tylko pozorna sielanka. Po nim pojawiają się kolejno inni chętni, dla których "szklanka jest raz do połowy pełna, a raz do połowy pusta". To hasło przewija się przez cały spektakl, pokazując, jakie mamy podejście do życia. Przed nami powoli wyłania się obraz całego społeczeństwa ze swoimi pragnieniami i marzeniami. Poznajemy między innymi prawicowca, który opowiada nam o idealnym społeczeństwie, a sam w trakcie wygłaszania swojej tyrady objawia nietolerancyjność fanatyka.

Widzimy też alkoholika marzącego o lepszym życiu czy narkomana, którego jedynym pragnieniem jest, aby po prostu być. To, co dla jednych jest istotą człowieczeństwa, dla innych jest błahostką, bez której można żyć. Bohaterowie, którzy są dla siebie całkowicie obcy, opowiadając po kolei o swoim życiu, wchodzą ze sobą w dialog. Wygłoszone poglądy zdają się wykluczać możliwość ich współistnienia w społeczeństwie, a jednak wszyscy są jego nieodłączną częścią.

Monologi postaci Bogosiana połączone z brawurową grą Wrocławskiego niejednokrotnie nas bawią, jednak niestety bardzo często jest to śmiech przez łzy. W groteskowych bohaterach zauważamy samych siebie, ze wszystkimi wadami i śmiesznościami. To, do czego nie przyznajemy się nawet sami przed sobą, tutaj wystawione jest na światło dzienne. Kwestie, które na początku nas bawią i stwarzają pozory zwyczajnej komedii, okazują się być gorzką ironią. Na długo po zakończeniu spektaklu w naszej głowie krążą pytania, dotyczące tego, kim tak naprawdę jesteśmy i jaka jest nasza kondycja w dzisiejszym świecie.

Kurtyna nie zapada, komedia trwa dalej...

Magdalena Mirecka i Monika Wiktorska
Teatralia Łódź
23 maja 2009

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi
Eric Bogosian
"Czołem wbijając gwoździe w podłogę"
tłumaczenie: Sławomir Michał Chwastowski
reżyseria, opracowanie tekstu, opracowanie muzyczne: Jacek Orłowski
reżyseria światła: Krzysztof Sendke
obsada: Bronisław Wrocławski
premiera: 30 września 2000 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen