Lekarstwo na zły humor
Na pewno przedstawienie "Byczek Fernando", które odbyło się 26 kwietnia w Plamie - klubie na gdańskiej Zaspie, można uznać za lek na dzisiejsze czasy. Choć było to przedstawienie dla dzieci, to i rodzice mogli na tym skorzystać.
Początkowo na scenie stał tylko parawan obity czerwonym suknem i ozdobiony kwiatkami polnymi, krzewami i drzewkami. Pod sceną siedziały zniecierpliwione dzieci, które uspokoiły się, gdy nagle pojawili się dwaj starsi panowie, ubrani jak piraci. Przywitali się z młodymi widzami, niektórym się przedstawili, innym tylko przypomnieli. Poprowadzili ciekawy dialog z maluchami, wymyślali różne konkursy, przekomarzali się, na co dzieci reagowały najczęściej niepohamowanym śmiechem. W końcu doszli do sedna: "Świat teatru to przygoda, którą każdy przeżyć chce" i rozpoczęli opowieść o Byczku Fernando. To znana bajka Munro Leafa, którą w Polsce znamy dzięki tłumaczeniu Ireny Tuwim.
Najpierw byczek był mały i kierował nim aktor, na którego ręce była osadzona pacynka. Początek życia Fernando to głównie spanie i wąchanie kwiatków, wszystko to robi, leżąc na górze parawanu, udającego łąkę. Gdy go odwrócili, można było zobaczyć namalowane na białym materiale słoneczko - nie było ono idealne, raczej przypominało takie z dziecięcych rysunków, krzywe, niedbałe, ale żółte i świecące. Okazało się, że biały materiał naciągnięty jest na dwie rolki i przesuwając go, można było odnieść wrażenie trwającego filmu. Ilustracje tam przedstawione współgrały z tym, co opowiadał narrator. Gdy mówił o pikadorach, mogliśmy obserwować przebranych ludzi z pikami w dłoniach. Nie była to żadna skomplikowana technologia, a urozmaiciła spektakl i pokazała, jak Koperek i Kminek przygotowali się do przedstawienia oraz jak bardzo lubią to, co robią.
Całość zrealizowano tak, by demaskować teatralność widowiska: nawet przełączanie muzyki na wieży stereofonicznej nie zostało w żaden sposób ukryte. Z dbałością o szczegóły wykonano pacynkę, którą potem zastąpiło przebranie byczka. Miał duże, wesołe oczy, przyjemne, miękkie futerko, czerwony język i duże rogi. Mimo swojego spokoju i pacyfistycznych poglądów przestraszył kilkoro dzieci ogromnym łbem, który robił duże wrażenie.
Dorosły byczek, który dotarł do Madrytu i stanął na arenie z matadorem, zamiast walczyć, wręczył mu bukiet kwiatków. Jak w każdej bajce był morał - w tym przypadku mówił o pokoju, o tym, że nie trzeba walczyć, prowadzić wojen.
Miło w niedzielne popołudnie przenieść się do gorącej Hiszpanii, nie myśleć o problemach, tylko wąchać kwiatki razem z Fernando. W końcu, jak śpiewali nasi narratorzy: "Koperek i Kminek to lekarstwo na złą minę. Koperek i Kminek to recepta na zły dzień." I trudno się z tym nie zgodzić.
Dominika Skwiercz
Teatralia Trójmiasto
7 maja 2009
Teatr w Blokowisku w Gdańsku
Teatr Klapa, czyli Koperek i Kminek
"Byczek Fernando"
adaptacja, reżyseria, scenariusz: Leon Krzycki, Eugeniusz Sienkiewicz
muzyka: Leon Krzycki i Karol Krzycki
obsada: Leon Krzycki, Eugeniusz Sienkiewicz
Spektakl przeznaczony dla dzieci w wieku: 3-12 lat