zwykła czcionka większa czcionka drukuj

"Teatr to zorganizowany obłęd"

Tak mawiał Wilam Horzyca. Reżyser, kierownik literacki, dyrektor teatrów, pedagog, pisarz, publicysta, krytyk teatralny, dramatopisarz i tłumacz, czyli istna orkiestra teatralna w jednej osobie.

Wilhelm Henryk Hořitza - bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko, urodził się 28 lutego 1889r. we Lwowie. Poświęcił życie teatrowi i w teatrze też przyszło mu je zakończyć - zasłabł na jednej z prób do przygotowywanego przez siebie spektaklu i 2 marca 1959r. zmarł w Warszawie. Rok 2009 jest więc podwójnie okrągłą rocznicą, świętowałby teraz swoje 120 urodziny, mija także 50 lat od jego śmierci.

Zaczynał jako poeta i publicysta. Jeszcze przed 1920r. publikował recenzje i wiersze. Najpierw nawiązał współpracę z "Pro arte" i "Zdrojem", aby wejść później w skład grupy poetyckiej "Skamander" i zostać redaktorem pisma o tej samej nazwie, w którym ukazał się manifest artystyczny grupy jego autorstwa.

Jednak zapamiętany został przede wszystkim jako współtwórca idei teatru monumentalnego, współpracownik L. Schillera, L. Solskiego, A. Zelwerowicza, jako wybitny organizator życia teatralnego, nazywany następcą Koźmiana. Do jego największych zasług należy konsekwentne tworzenie polskiego repertuaru o charakterze klasycznym. Twierdził, iż "Osią, kością pacierzową i podstawą naszego teatru współczesnego może i musi być wielki repertuar. On jest jedynym rzeczywistym a potężnym słupem, zdolnym utrzymać na sobie ciężar sklepienia teatru polskiego". W prowadzonych przez niego teatrach można było oglądać inscenizacje dramatów Wyspiańskiego, Słowackiego, Mickiewicza, Kochanowskiego, Zapolskiej czy Bogusławskiego. To on wprowadził na polskie sceny sztuki Norwida. Nie zapominał przy tym o autorach dopiero wówczas debiutujących, zarówno polskich jak i zagranicznych.

Wilam Horzyca

Wilam Horzyca

Najwięcej czasu spędził w teatrze lwowskim, ale jego działalność ożywiła wiele scen w kraju. Pracował w eksperymentalnym warszawskim Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego, przez sześć lat był dyrektorem Teatru Miejskiego we Lwowie, kierował teatrem Narodowym w Warszawie, pracował w katowickim Teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego. Jego dyrekcja Teatru Ziemi Pomorskiej w Toruniu obfitowała w sukcesy artystyczne, nie dziwi więc fakt, iż w 1960r. teatrowi w Toruniu nadano imię Wilama Horzycy. Trzy lata spędził w Państwowym Teatrze Polskim w Poznaniu, nie zabrakło go także w Krakowie, Wrocławiu i Olsztynie. Przemieszczał się między wieloma teatrami, a wyruszając w stronę nowych wyzwań teatralnych, za każdym razem zostawiał po sobie ślad pasji i zaangażowania.

Zarówno jako reżyser, kierownik artystyczny jak i recenzent teatralny posiadał jasną wizję teatru i roli, jaką powinien pełnić. Z racji tego, że sam artystycznie i zawodowo wypowiadał się pisząc, to właśnie potęga słowa była dla niego najważniejsza także w teatrze. Słowo miało rozbudzać wyobraźnię, a spektaklowi nadawać cechy obrzędowości. W swoich inscenizacjach wystrzegał się dosłowności, również ich oprawa plastyczna opierała się zwykle na tym, co proste i umowne. Nie oznacza to jednak, że była dla niego mniej istotna, przeczy temu choćby współpraca z takimi scenografami jak Władysław Daszewski, Otton Axer i Andrzej Pronaszko.

Teatr Horzycy miał najświetniejszych w kraju inscenizatorów, reżyserów i scenografów. Nie można zapomnieć także o aktorach, wśród których prym wiodła Eichlerówna. Właśnie pod jego skrzydłami rozbłysła jako gwiazda polskiej sceny. Inscenizacji jego autorstwa nie da się już powtórzyć, nie odpowie na pytania postawione w wywiadzie, nie napisze jeszcze jednej recenzji. Próbując oddać portret Wilama Horzycy i jego teatru, pozostaje przytoczyć głosy tych, którym dane było go poznać:

"Dzieje teatru tworzą nie tylko autorzy, aktorzy i reżyserzy, inscenizatorzy, ale też inicjatorzy i organizatorzy, oddani bez reszty tej sztuce, jak dawniej Koźmian, Pawlikowski, a dziś niewielka grupka ludzi teatru tego pokroju, z Wilamem Horzycą na czele" - pisał w 1946 roku o tym reżyserze i inspiratorze wielu przedsięwzięć teatralnych Władysław Józef Dobrowolski ("Odra" 1946, nr 10).

"(...) światopogląd Horzycy, tradycyjnie katolicki, zawsze optował na rzecz heroizmu moralnego, ludzkiej woli i wyboru oraz głębokiej, niewzruszonej wiary w wartości" - mówił Konstanty Puzyna - "Stąd jego programowa niechęć do wszelkich przejawów nihilizmu filozoficznego, a nawet czystej drwiny bez wyraźnej moralnej przeciwwagi." (w: W. Dudzik, "Wilama Horzycy dramat niespełnienia", Warszawa 1990).

"Dla Horzycy, mimo iż nazwał teatr "zorganizowanym obłędem", teatr był, jak sam to określił, "najstarszą i najświętszą świątynią ludzkości". Szukał w teatrze piękna, rozwiązywania filozoficznych zagadnień ludzkiego bytu, "rozważania uniwersalnych i wiecznych spraw człowieka i świata oglądanego w perspektywie zaświatów." - pisał Wojciech Dzieduszycki we "Wspomnieniach z Zorganizowanego obłędu" ("Przekrój" specjalne wydanie 1991r.).

"Jego przedstawienia miały być mszą, nie kazaniem" - jak pisała L. Kuchtówna ("Styl teatralny Wilama Horzycy" [w:] "Dialog" 1969, nr 4).

Nie można i nie da się zapomnieć o Wilamie Horzycy. Teatr Narodowy z okazji rocznicy wydał książkę "Wilam Horzyca. Ostatnia dyrekcja", przygotował wystawę oraz zaprasza na panel poświęcony artyście z udziałem: Lidii Kuchtówny, Łucji Kossakowskiej, Zbigniewa Osińskiego i Jerzego Pomianowskiego, który poprowadzi Wojciech Dudzik, redaktor książki i autor scenariusza wystawy. Wystawa otwarta zostanie 2 marca.

Kamila Bubrowiecka
Teatralia Kraków
28 lutego 2009

50. rocznica śmierci i 120. rocznica urodzin Wilama Horzycy

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen