Ostatni przebłysk błyskawicą szczęścia
Świat spojrzeń, dotyku, łez i emocji - oto czym jest rzeczywistość opisana w dramacie Williama Shakespeare'a pt. "Romeo i Julia".
Ale nie tylko ta sztuka jest ukazaniem emocjonalności człowieka; jego namiętności, bólu kochania, uczuć, których realizacja może przynieść szczęście lub rozpacz. Wiele innych dzieł tego wielkiego twórcy jest kwintesencją sensualizmu. I co ciekawe, człowiek jako jednostka nie jest w nich najważniejszy. Bardzo często spotkać się można (w różnorakiej twórczości artystów wszystkich epok) z ukazaniem wewnętrznego świata bohatera, lecz na ogół to istota ludzka jest w nich najistotniejsza. Shakespeare kładzie nacisk na uczucia jako takie, na sam proces przeżywania, nie zaś na jednostkę uwikłaną w emocje. Taką sytuację można wyraźnie zauważyć w komedii "Sen nocy letniej".
Powstało już bardzo wiele interpretacji teatralnych i filmowych dzieł angielskiego mistrza. Tworzono zarówno spektakle adaptowane klasycznie, odpowiadające opisywanej rzeczywistości, jak i współczesne, nowatorskie, które przybliżały problematykę dramatów Shakespeare'owskich współczesnemu człowiekowi. Takiego właśnie zadania podjęła się Agata Duda-Gracz. Efekt jest zadziwiający.
Na jedno skinienie Julii, bakchusowski, pijany szaleństwem orszak mknie przez scenę, nie zważając na nikogo i na nic. Opętańczy taniec wywołanych wspomnień, postaci i uczuć zdaje się wirować w powołującej go do życia kobiecie. Jest to przeżycie bardzo silne; "ostatni przebłysk" w chwili, gdy kończy się wszystko. Ów pochód rozpoczyna opowieść o tragicznych losach kochanków: Romea i Julii. Pełną zmysłowych uniesień historię, której fabuła znika jednak pod natłokiem dodatkowych elementów, będących już nie wymysłem Shakespeare'a, lecz efektem współczesnej interpretacji. Słowa wymawiane przez aktorów są niejednokrotnie spójne z tekstem autora, lecz wiele kwestii odbiega od oryginału i to czyni spektakl ciekawym, a odbiór niepowtarzalnym. Sposób przedstawienia tragicznej sytuacji młodych kochanków jest bardzo nowatorski i daje do myślenia. Splatają się losy pokoleń, ukazując tym samym prawdę, iż miłość jest ponadczasowa, zawsze taka sama, podobnie silna i trudna w realizacji. Julie i Romeowie przedstawiają w różny sposób ten sam problem - a może są to te same postaci, tyle że znajdujące się w kolejno następujących etapach życia? Interpretacje mogą być różne.
Na szczególną uwagę zasługują włączone w spektakl elementy wokalne oraz taneczne. Zadziwiająco pięknie śpiewał Karol Śmiałek, wokalista zespołu muzycznego, występujący gościnnie w Teatrze STU. Jego rola Parysa oraz głos, którym poruszał serca, są godne braw. Z niezwykłą precyzją doboru dźwięków zmieniał nastroje na scenie i widowni, przy czym jego głos stanowił też niejednokrotnie tło dla dramatycznych wydarzeń sztuki. Dziwacznie ubrany, ze zwracającą uwagę fryzurą i makijażem, Karol Śmiałek śpiewał, nucił, zawodził, a także tańczył, nadając spektaklowi niezwykły charakter. Jego rola w połączeniu z partiami tanecznymi wykonywanymi przez innych aktorów, to być może najlepsze elementy tego widowiska.
Należy też przyjrzeć się roli Anny Polony. Jej postać Ostatniej Julii jest niezwykle ciekawa pod względem znaczenia, jakie nadała treści sztuki. To właśnie Ostatnia Julia rozpoczyna opowieść, puszcza w ruch maszynę, której nie sposób zatrzymać. Wszystko już zaczęło się dziać, historia opowiada się sama, a Ostatnia Julia obserwuje ją. Lecz czy jest tylko widzem? Włącza przecież swoja osobę w trwającą na scenie opowieść tak, jakby brała w niej udział, choć wszystko dzieje się w "ostatnim przebłysku". Skomplikowana to, i zarazem bliska człowiekowi, próba ukazania istoty ludzkiej w świecie oddalonym, wyobrażonym, który jednak ma szansę realizacji w rzeczywistości.
Gdy zakończył się spektakl i wychodziłam z teatru, usłyszałam wypowiedz kobiety, która mówiła, że sztuki tak znane jak "Romeo i Julia" powinno grać się tak, jak zapisał to autor. Brakowało jej słynnego balkonu, denerwowały ją nowatorskie pomysły reżysera. Wtedy pomyślałam, że tak naprawdę nie wiem, jak powinno się interpretować wielkie dzieła, lecz wiem, że to, co chwyta za serce i porusza uśpione emocje, ukryte gdzieś w jego zakamarkach, jest warte przeżycia. Ów "ostatni przebłysk" może być dla człowieka najszczęśliwsza chwilą. Może okazać się sensem życia - jedynym momentem, dla którego warto jest cierpieć, kochać i umierać. "Ostatni przebłysk" może być błyskawicą szczęścia. Ten spektakl był przeżyciem emocjonalnym, które na pewno długo nie da mi spokoju. Więcej, po jego obejrzeniu, nie chcę tego spokoju zaznać...
Ewa Hanusz
Teatralia Kraków
24 lutego 2009
Krakowski Teatr Scena STU
William Shakespeare
"Romeo i Julia"
tłumaczenie: Stanisław Barańczak
reżyseria: Agata Duda-Gracz
scenariusz: Agata Duda-Gracz
scenografia: Agata Duda-Gracz
muzyka: Jakub Ostaszewski
plastyka ruchu: Kamila Jankowska, Witold Jurewicz
reżyser światła: Piotr Pawlik
asystent scenografa: Adam Łucki
obsada:
Ostatnia Julia - Anna Polony
Kolejna Julia - Aldona Grochal / Katarzyna Gniewkowska
Pierwsza Julia - Kamilla Baar / Izabela Noszczyk
Rozalina - Marta Konarska / Małgorzata Kochan
Ciotuchny - Tomasz Wysocki / Robert Latusek
Cień Ciotuchny - Sławomir Rokita / Andrzej Róg
Kolejny Romeo - Dariusz Gnatowski / Tomasz Międzik / Zbigniew Ruciński
Pierwszy Romeo - Radosław Krzyżowski / Marcin Kuźmiński / Tomasz Schimscheiner
Ojciec Laurenty - Rafał Dziwisz / Krzysztof Pluskota
Merkucjo - Krzysztof Piątkowski / Marcin Łuczak
Tybalt - Wojciech Błach / Mariusz Witkowski
Parys Karol - Śmiałek
premiera: 12 października 2008 r.