Walka trwa
Terroryzm. Rodzi odrazę, niezrozumienie, setki pytań. Jak napędzana jest ta machina śmierci i zniszczenia? Dlaczego ludzie zostają terrorystami? Bo zostali wychowani z bronią w ręku? Dlatego, że inną opcją była już tylko śmierć? A może po to, by być w raju, aby ich imię było chwalone, a na grób przynoszono kwiaty? W "La lotta continua" każda próba odpowiedzi budzi w widzu coraz większe przerażenie.
Spektakl w reżyserii Bartłomieja Raźnikiewicza odbył się w miejscu bardzo adekwatnym do tematyki - Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa. Posłużyły mu jednocześnie dwie przestrzenie - hol, w którym rozgrywały się sceny taneczne i aula, będąca to pokładem samolotu, to prosektorium. Łączność utrzymana była dzięki kamerom, które na żywo pokazywały, co dzieje się w drugim pomieszczeniu. Istotną rolę odgrywały projekcje multimedialne - World Trade Center, panika ludzi, strzały i wybuchy, liczby i znaki napawające niepewnością.
Niepewność towarzyszyła zresztą od samego początku. Jeszcze przed wejściem na salę każdy został opatrzony numerkiem podobnym do tego, który służy identyfikacji zwłok. Dezorientacja wzrosła, gdy po sali zaczęli biegać ludzie, ciskając w nas ulotkami. Chwilę później tuż pod moimi nogami wylądowało półnagie ciało mężczyzny. W tym czasie w drugiej sali rozgrywał się dramat. Dwoje młodych ludzi - kulturowo tak odmiennych, odnalazło wspólny język, bliskość. Szybko zostali jednak odarci ze swych ludzkich odruchów. On - pobity, zmasakrowany, ona - rozebrana, poniżona i zgwałcona... Brutalność tej sceny w sposób niezwykły oddał taniec, połączony z agresywną muzyką i gwałtownym operowaniem światłem i ciemnością. Dziewczyna nie była już tą samą osobą. Zmyła z siebie przeszłość, pomyje wylewając na chłopaka. Przyoblekła się w strój bojowy. Stała się jedną z nich. Było to trochę jak uderzenie obuchem w głowę, ale czy ktoś powiedział, że artyści będą nas pocieszająco głaskać po główkach?
Dalsza część - tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Widzów ściśnięto w jednym miejscu. Na salę wpadł mężczyzna w kominiarce, przeklinając i krzycząc na nas. Jego siła, impulsywność, niemożność sprzeciwu sprawiły, że ludzie spoglądali na siebie z niemałym przerażeniem. Zagrożenie wisiało w powietrzu, oddychaliśmy nim płytko, bo i bicie serca przybrało tempa. Choć była to część spektaklu, niepokój, jaki wzbudził, był okrutnie prawdziwy. Nie przesadzę chyba, jeśli powiem, że poczułam się jak zakładniczka... A nie było to tylko moje odczucie, bo wiadomość o ewakuacji wszyscy potraktowali jak wybawienie.
Po sztuce zaproponowano debatę z udziałem specjalistów z dziedziny polityki. Padły mądre słowa, śmiałe polemiki. Nic jednak nie było i nie będzie w stanie przybliżyć problemu terroryzmu tak, jak próba poczucia tego przerażenia, choćby w milionowej części, na własnej skórze. Oby tylko w takiej części, bo przecież walka trwa, la lotta continua.
Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
3 lutego 2009
Polski Teatr Tańca w Poznaniu
"IXXI La lotta continua"
scenariusz, reżyseria i choreografia: Bartłomiej Raźnikiewicz
współpraca reżyserska: Johnny Popiel
konsultacje reżyserskie: Janusz Stolarski
współpraca choreograficzna: Agnieszka Błacha, Ewa Sobiak
muzyka, projekcje, projekty graficzne: Piotr "Fala" Falkowski
wiolonczela: Małgorzata Ruszniak
vocal: Johnny Popiel
kostiumy: Bartłomiej Raźnikiewicz, Johnny Popiel
światło: Arkadiusz Kuczyński, Bartłomiej Raźnikiewicz
realizacja dźwięku: Mateusz Rogaliński
tłumaczenie tekstów na język arabski: Żamila El-Khatib
obsada: Agnieszka Błacha, Ewa Sobiak, Bartłomiej Raźnikiewicz
gościnnie: Małgorzata Ruszniak, Johnny Popiel, Janusz Stolarski oraz Olga Ryl-Krystianowska, Małgorzata Opala, Żamila El-Khatib, Dawid Najduszyński, Marek Brychcy
premiera: 2 lutego 2008 r.
Spektakl gościnnie w Wyższej Szkole Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa w Poznaniu.