zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Syndrom ofiary

Współczuję zdradzanej żonie, samotnej matce, porzuconej kochance. Żal mi dziewczyny zmuszonej do aborcji. Podzielam złość na parę gejów zabawiających się kosztem heteroseksualnych towarzyszek imprezy. Popieram próbę odejścia od męża tyrana i damskiego boksera. Ale mam ochotę krzyczeć "Stop!", gdy między słowami "kobieta" i "ofiara" stawia się z namaszczeniem znak równości.

Perfekcyjnie czysta toaleta w jednym z miejskich klubów aż razi swoją sterylnością i stylową, acz stonowaną elegancją wnętrza. Zlew nie zdaje sobie sprawy z istnienia czegoś takiego jak zaciek, od kafelków podłogowych odbija się stukot obcasów, ale żadne szpilki nie mają czelności zostawić na nich jakiegokolwiek śladu swojej bytności. Pilnująca porządku kobieta, u nas nazwano by ją babcią klozetową, trzyma w łazience nawet nici i igłę, którymi w razie potrzeby można zszyć porwaną spódnicę. Tak wykreowane wnętrze, z WC ukrytym za rozsuwanymi drzwiami pokrytymi deseniem w zebrę, nie spodziewa się, podobnie jak widzowie, nawet połowy z "brudów", które za chwilę rozgoszczą się i rozpanoszą w jego maleńkiej przestrzeni.

Z każdą wchodzącą do łazienki kobietą, próg wraz z nią przekracza także jej trauma. Mniejsze i większe nieszczęścia, porażki, załamania wydostają się na powierzchnię i nie pozawalają o sobie zapomnieć. W kolejnych minutach spektaklu spod jaskrawie kolorowych sukienek, kusych szortów, idealnie wyprasowanych spódnic i modnych fasonów płaszczy wypada coraz więcej odpychającej wygniecionej szarości.

Damska Toaleta TEATR BARAKAH Kraków

"Damska Toaleta"
fot. B. Zimowski, G. Wierzchowski

W spektaklu Any Nowickiej widzimy kobietę nie od kuchni - taka byłaby jeszcze w miarę zjadliwa, lecz przyglądamy się jej z perspektywy łazienkowych klimatów. Co kryje pod nieskazitelnym makijażem i szykownym strojem? Piękne lub piękniejsze ciało? Być może. Ale tego nie zobaczymy. W zamian reżyserka serwuje widzom taki oto portret kobiety: przypudrowana naiwnością staje przed światem oszałamiająco słaba (i fizycznie i psychicznie). Kobieta. Dumnie pokrzywdzona przez los i przez mężczyzn (a jakże!) broni zawzięcie swej samotności i niezrozumienia. W młodości najczęściej bywa głupia, z wiekiem staje się tak zwaną kobietą doświadczoną. Bywa nieszczęśliwie zakochana, niekochana i porzucana. Z tuszem na rzęsach i błyszczykiem na ustach dzielnie dokonuje wyboru pomiędzy toksyczną miłością a seksem bez orgazmu. Stoi przed nią wiele możliwości: może poświęcić życie dzieciom albo je im zmarnować bądź je "wyskrobać", tym samym zatruwając życie sobie. Uzależniona od mężczyzn i od własnego świętego cierpienia. Można ją spotkać w kolejce po świętość i kolejne cierpienie, które uzasadni jej ból. Kobieta. Siłaczka. Postać tragiczna, której pozazdrościliby nam starożytni (!).

W "Damskiej toalecie" portret ten pomnożony został kilkakrotnie i umieszczony w jednym maleńkim pomieszczeniu. Sęk w tym, że kobiecości w takim wydaniu, gdy już ujawni się z całym jej "ciężarem", nie da się spuścić w toalecie, ani zmyć z rąk i wyjść, by dalej tańczyć wokół mężczyzn i przed mężczyznami jak gdyby nigdy nic. Dlatego zostają. Żal patrzeć na pijackie manewry tych kobiet, kolejkę do wciągnięcia koki, wielkie okulary zasłaniające sińce we wszystkich kolorach tęczy. Toaleta staje się miejscem, w którym silne kobiety nie tyle pozwalają sobie na chwile słabości, co wręcz rozsypują się na naszych oczach, jakby zamiast z kości zbudowane były z piasku. Te "piaskowe babki" albo użalają się nad sobą, albo z godnością znoszą swój los. Daleko im jednak do wzięcia życia we własne ręce. Mężczyźni? Tak, są: homoseksualiści, transwestyci, damscy bokserzy, męskie dziwki, zdrajcy, ewentualnie alkoholicy. W sztuce Rodolfo Santany nie ma miejsca na ani jednego przedstawiciela płci mniej pięknej, którego można by było polubić. Mężczyźni z opowieści budzą odrazę, nawet zabawny i nieco pretensjonalny transwestyta w obliczu zagrożenia opuszcza damską toaletę, powołując się na swoją wypieraną wcześniej męskość.

Gdybym była mężczyzną, byłabym takimi kobietami zniesmaczona. Ale jestem kobietą (i całkiem mi z tym dobrze) i może dlatego poziom mojej irytacji przekracza wskaźnik normy. Każdy człowiek, bez względu na płeć, mierzy się z tzw. "złem tego świata", ale nie każda kobieta jest ofiarą, a mężczyzna przyczyną jej nieszczęść.

"Damska Toaleta" to druzgoczący obraz kobiet - ofiar okrutnego świata w sterylnym opakowaniu, któremu przyglądamy się zza prowizorycznej szyby (scenę od widowni oddziela folia). Jeśli chodziło o współczucie, to trudno - nie współczuję. Widocznie brakuje mi empatii, i wcale nie jest mi z tego powodu przykro. Jeśli natomiast Ana Nowicka zadziałała podstępnie i kazała obserwować przerysowane, ale prawdopodobne wersje nas samych, podjudzając naszą złość, która może być impulsem do zmian, to moje rozdrażnienie jest oznaką sukcesu. Wspominając poprzednie spektakle teatru Barakah, mam nadzieje, że "Damska Toaleta" jest prowokacją. Nic jednak nie poradzę na brak pewności.

Kamila Bubrowiecka
Teatralia Kraków
30 listopada 2009

Teatr Barakah w Krakowie
Rodolfo Santana
"Damska Toaleta"
tłumacz: Rubi Birden
reżyseria: Ana Nowicka
scenografia: Pole
muzyka: Krzysztof Figurski
montaż: La Kostka
kostiumy: Joanna Polewka
obsada: Lidia Bogaczówna, Małgorzata Brożonowicz-Sienkiewicz, Monika Kufel, Maja Kubacka, Marta Marianna Gortych, Ewa Breguła, Magdalena Kozińska, Agnieszka Bała, Mirosława Żak, Marta Ledwoń, Jan Mancewicz, Krzysztof Prystupa
polska prapremiera: 12 czerwca 2009r. (podczas Nocy Teatrów)

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen