zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Niebezpieczne balansowanie między tradycją a współczesnością

Najnowsze przedsięwzięcie Sambora Dudzińskiego "Król Duch Twój" na małej scenie Capitolu. Młody artysta, zachęcony biografią Słowackiego "Szatanioł", skonstruował spektakl, który pozwolił mu się spełnić - wszystko, począwszy od gry aktorskiej, poprzez reżyserię, a skończywszy na scenografii i kostiumach, było jego pomysłem. Jeśli zaś chodzi o akcję, to dominującym motywem miał być naturalnie poemat Słowackiego - uwspółcześniony, wzbogacony o oryginalną muzykę i błyskotliwy pomysł. I zgadzam się, koncepcja była niecodzienna, tyle że po złożeniu ze sobą monologów, efektów specjalnych, dźwięków i gry aktorskiej - niewiele z niej wynikało.

Spektakl zaczął się w holu, gdzie zniecierpliwieni widzowie czekali, aż ktoś im wreszcie pozwoli wejść na salę. Tam, Dudziński, czy raczej rozjuszony, żądny zemsty ducha wędrowiec, wykrzykiwał frazesy ze słynnego poematu, waląc w ściany i wyjąc z rozpaczy, po czym pchnął drzwi i wpadł na scenę, prowadząc za sobą łańcuszek widzów. Z przymkniętymi oczami biegał wokół zwisającej z sufitu żarówki, podczas gdy w miarę licznie przybyli zajmowali miejsca.

Na scenie - pusto. Rekwizytów jako takich, poza rozhuśtaną, nagą żarówką - brak. Dudziński nadal biega, swobodnie, po czarnym kwadracie niekrępującym ruchów, a zza pleców publiki przygrywają mu bębenki. I skoro już z przy dźwiękach jesteśmy - "życie dźwięczało w każdej ducha strunie, / moc słychać było w każdym moim kroku" - oprawa muzyczna dla tekstów Słowackiego była zachwycająca - piękna, idealnie współgrała z zachowaniem aktora i kwestiami, nieco szamańska, dzika i hipnotyczna.

Ale, ad rem. Tekst jest o wędrówkach pewnej mocnej siły, w postaci ducha, która to z biegiem historii przemieszcza się i wpływa w ciała co wybitniejszych przywódców narodu, by ich natchnąć i prowadzić w rządach nad krajem. A spektakl? O walce z doczesnością, zepsuciem świata i wyparciem zalet - ducha właśnie. Walka Dudzińskiego, czy też raczej jego duszy - z mało ważną dla niego materialnością. Transcendentna opowieść o wartości ponadziemskiej, ponadludzkiej, wyższej. Istota świadomości, jaźni; metafizyka płynąca ze środka serca, skonfrontowana z otaczającym ją spirytualną płycizną. Aktor manifestuje swoją pochwałę dla spraw duchowych, mentalnych, sakralnych przeżyć i doznań mających swe źródła poza światem.

Sambor Dudziński

Sambor Dudziński

Ale po co na siłę uwspółcześniać Słowackiego - nie wiem. Nagle, gdy została już wykrzyczana spora część poematu - Dudziński otwiera drzwiczki w podłodze, i wyciąga przez nie mikrofon. Mniejsza o ten jeden, mały rekwizyt, którego Słowacki w "Królu Duchu" z oczywistych powodów nie opisał. Ważne, co Dudziński śpiewał. "Dziwny jest ten świat" - Niemena, co do ogólnego przesłania spektaklu być może i pasowało. Natomiast jeśli chodzi o atmosferę, klimat i inspirację przedstawienia - to ani Niemen, ani ludowe przyśpiewki, ani głos Jana Pawła II, przepleciony głosami dziecięcymi - ze Słowackim się nie polubiły. Tym bardziej, że Dudziński nagle z wojownika duszy, zamienił się w rockowego wokalistę - pojękiwał i chrząkał, tarzając się po ziemi. Co więcej, "niech zstąpi duch twój", jako jedno z najgłośniejszych polskich cytatów o rzeczonym duchu - to, jak na taki temat spektaklu - posunięcie dość przewidywalne, przez co banalne.

Dudziński, poza mikrofonem, spod sceny wyczarował też całą gamę instrumentów muzycznych, na których przygrywał sobie dość melancholijne melodyjki, i które to później powsadzał w otwory znajdujące się w scenie. Może różnorodność przyrządów grających miała urozmaicić dość mało dynamiczną akcję, ale biało-czarne organki rodem z przyjęć urodzinowych przedszkolaków, to już gruba przesada. Poza tym, jeśli w teatrze, tak jak w literaturze, wszystko ma znaczenie, a zakładam, że tak jest - to ja chcę wiedzieć, jakie znaczenie mają powtykane w ziemię instrumenty muzyczne.

Brawa za efekty specjalne. Z podłogi nagle bucha ogień, to znów tryska strumień wody, za chwilę wzlatuje pierze. Z sufitu leci piach i ociera się o czoło umęczonego wędrowca. Dym przesuwa się powoli z bocznych ścian, gęsty i biały, aż nagle nieruchomieje nad centralną częścią sceny. Na małej scenie dochodzi do walki żywiołów. Wrażenie niesamowite i tym razem pomysł bez zarzutu - ciekawy, innowacyjny, pokazano widzom, że czarny, mały kwadrat nie musi ograniczać się do przewidywalnie nudnego obrazu.

Jeśli chodzi o grę, to Dudziński aktorem jest fenomenalnym, co pokazywał już nie raz, i jeśli chodzi o jego warsztat w "Królu Duchu", też nie czułam się zawiedziona. Dobrze, że przynajmniej w tym aspekcie. Nie wierzę, że w przypadku opierania się na Słowackim, może wypalić jakikolwiek pomysł z wychylaniem się znad krawędzi, tym bardziej w tak ryzykowny sposób. Dudziński chyba nieco zbyt daleko posunął się w swobodzie interpretacji, oczywiście można go bronić, tłumacząc, że romantyczny poeta miał być tu wyłącznie inspiracją, nie scenariuszem. I w porządku, tyle że ogólne wrażenia ze spektaklu pozostają podobne - niewiele znaczący miszmasz, męcząca symbolika, nachalne komunały, zlepek zupełnie niepowiązanych ze sobą treści. Poza tym pozostaje jeszcze dość sugestywny tytuł, który jednak pozwala widzom spodziewać się klasycznego Słowackiego.

Z prób stworzenia ponadczasowego i uniwersalnego widowiska, wyszedł niekonsekwentnie posklejany dziwoląg. Wielka szkoda, bo biorąc pod uwagę niepodważalny talent Dudzińskiego, można było liczyć na spektakularną inscenizację. Żałuję tym bardziej, że Dudziński jest urzekającym, uduchowionym, wrażliwym człowiekiem. Te cechy na pewno przełożyły się w jakiś sposób na przedstawienie, tyle że dla mnie to jednak jest zbyt duży rozstrzał między tradycją a współczesnością.

Natura ludzka przeistacza się w złą marę, wartość czystej duszy zostaje zepchnięta na boczny tor; świat potrzebuje ratunku i jedynie interwencja nieziemskich sił może go nawrócić. Nie można zaprzeczyć, że leży w tym głęboka i ważna prawda. Może więc należy po prostu docenić to, co artysta próbował przekazać, mimo że dość pokrętnymi ścieżkami?

Karolina Obszyńska
Teatralia Wrocław
25 listopada 2009

Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu
"Król Duch Twój"
spektakl inspirowany poematem Juliusza Słowackiego "Król Duch"
scenariusz i reżyseria: Krzysztof Grębski
scenariusz: Sambor Dudziński według poematu "Król Duch" Juliusza Słowackiego
reżyseria, scenografia i kostiumy: Sambor Dudziński
muzyka i dźwięki: Kajetan i Sambor Dudzińscy
projekcje: Agga Knichnicka
efekty specjalne: Leszek Olbiński
dekoracje drewniane: Józef Gromadki
obsada: Sambor Dudziński
premiera: 3 listopada 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen