zwykła czcionka większa czcionka drukuj

W szponach... miłości

Egzystencja współczesnej singielki, tęsknota za wielką, romantyczną miłością, depresja i poczucie braku sensu - te i inne problemy stanowią główne tematy "Stefci Ćwiek w szponach życia", najnowszego spektaklu Teatru Ludowego.

Dubravka Ugrešić, autorka powieści, na podstawie której powstało przedstawienie, jest na terenie byłej Jugosławii postacią niezwykle kontrowersyjną. Jej dorobek artystyczny całkiem sporych rozmiarów określić można mianem pisarstwa postmodernistycznego, z czym wiąże się między innymi ciągłe cytowanie, kompilacja tekstów, autotematyzm. Niemal każdy utwór Ugrešić to hybryda gatunkowa, zabawa z czytelnikiem. Nie inaczej dzieje się w przypadku "Stefci", która jest pastiszem na tzw. literaturę kobiecą. Niestety reklama towarzysząca polskiemu wydaniu powieści nazwała ją chorwacką Bridget Jones, samą autorkę porównując z Helen Fielding, co znacznie spłyciło treść książki.

Twórcy spektaklu postawili raczej na rozrywkę, skupiając się na niewątpliwie zabawnych perypetiach Stefci. Jak na prawdziwą komedię romantyczną przystało mamy tu moment przełomowy, w którym bohaterka oglądając film (z pewnością o miłości), uświadamia sobie, że jej dotychczasowe życie było jałowe i beznadziejne, dalej następują depresja oraz próby jej pokonania. Daje to możliwość pokazania galerii postaci, zarówno kobiecych, (przyjaciółki gotowe służyć radą, z których każda ma inną propozycję rozwiązania problemu), jak i męskich (leczenie depresji za pomocą randek w ciemno z bardzo specyficznymi typami). Ciekawym pomysłem jest obsadzenie aktorów w kilku rolach, które zmieniają się w mgnieniu oka nie pozostawiając wykonawcom zbyt wiele czasu na przeobrażenie i ukazując schematyzm w budowaniu postaci, co z kolei wyśmiewa stereotypowe myślenie.

Stefcia Ćwiek w szponach życia TEATR LUDOWY Kraków

"Stefcia Ćwiek w szponach życia"

Spektakl swobodnie balansuje na granicy komedii i pastiszu (choć daleko mu do ironii Ugrešić), sprawiając, że nic nie jest do końca takie, na jakie wygląda. Niby słyszymy opowieść Stefci o wielkiej miłości do twórcy filmowego, ale nagromadzenie absurdów, typu katastrofa lotnicza, jest tak ogromne, że nie możemy nie wybuchać śmiechem co kilka sekund. Niby mamy szczęśliwe zakończenie, obowiązkowo kiczowate, ale chwilę potem obserwujemy autorkę książki zastanawiającą się, czy aby na pewno zastosowała najlepsze rozwiązanie historii. Niby oglądamy tandetne romansidło, ale dostrzegamy w nim parodię współczesnej kultury masowej.

Siłą przedstawienia jest świetne aktorstwo, szczególnie w wykonaniu kobiet, jednak zdecydowanie najlepiej radzi sobie Anna Smołowik. Jej Stefcia jest jak typowa kobieta - zmienna, czyli raz zabawna, innym razem tak smutna, że aż rozczula i budzi współczucie. Widać, że aktorka bawi się swoją rolą, co zresztą dotyczy całej obsady.

Spektakl rozczarowuje nieco wizualnie. Scenografia, którą stanowi stara, zdezolowana kanapa, przypomina momentami amatorskie przedstawienia szkolne. Rekwizyty i kostiumy są niekiedy kiczowate, ale w sposób dosłowny raczej niż prześmiewczy.

I choć wersja sceniczna "Stefci Ćwiek w szponach życia" nie oddaje w pełni humoru, parodii i intertekstualności literackiego pierwowzoru, to jest zabawną i ciepłą opowieścią o tym, o czym skrycie każdy z nas marzy. Warto zobaczyć, aby zapobiec jesiennej depresji.

Martyna Lechman
Teatralia Kraków
19 listopada 2009

Teatr Ludowy w Krakowie
Scena Pod Ratuszem
Dubravka Ugrešić
"Stefcia Ćwiek w szponach życia"
adaptacja: Justyna Kowalska, Mateusz Przyłęcki
reżyseria: Mateusz Przyłęcki
scenografia: Joanna Braun
muzyka: Karol Śmiałek
obsada: Barbara Kober (gościnnie), Dominika Markuszewska, Anna Smołowik (gościnnie), Piotr Pilitowski
premiera: 14 listopada 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen