zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Słodko-gorzka opowiastka na dobranoc

Za sprawą spektaklu "pod niebieską świnią" Compagnie Drift do programu 13. Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca wkradło się trochę lekkości i niezbyt wyszukanego - choć uniwersalnego - humoru. Jednak, jak to zwykle bywa, chodziło o coś więcej. W końcu od zabawy do zadumy droga nie jest daleka.

Po pierwsze - scenografia. Niby nic wielkiego: pluszowe igloo, stół barowy i metalowy box na tle sznurów połyskujących, tęczowych krążków. Trafne rozplanowanie akcentów kolorystycznych: czerwieni, zieleni, fioletu, sprawia, że na scenę patrzy się jak na stronę z książeczki dla dzieci o lekko infernalnym zabarwieniu.

Po drugie - fabuła. Znowu - niby nic. Czterech mężczyzn, dwie kobiety. Nieporadne poszukiwanie przyjaźni, akceptacji, zrozumienia. Przełamywanie bariery alienacji, oczekiwanie na miłość. Pomyłki, nieporozumienia, zazdrość, gniew, cierpienie. Brak zdecydowania, siły i świadomości własnych pragnień. Strata.

pod niebieską świnią COMPAGNIE DRIFT (Szwajcaria)

"pod niebieską świnią"

Po trzecie - kreacja postaci. Bohaterowie "Pod niebieską świnią" wykonują nieprzewidywalne gesty rodem ze świata fauny. Obwąchują, żują, iskają, wierzgają. Cóż, w końcu każdy z nas ma swoje dziwactwa, które pielęgnuje nieświadomie i dozgonnie. Te na wpół zwierzęce, surrealistyczne postaci mają jednak zgoła inne potrzeby - dążą do wysublimowanych uczuć, chociaż nie za bardzo wiedzą jak.

Po czwarte - last but not least - taniec. Z pojedynczego, surowego gestu wyłania się sekwencja ruchów z pozoru nieskoordynowanych, lecz niezwykle płynnych i wymownych. Niektóre sceny są wręcz subtelne i nastrojowe, o co, paradoksalnie, nie tak łatwo w teatrze tańca.

Ze spektaklu Compagnie Drift wyłania się groteskowy obraz człowieka, opowiedziany ciepło i z humorem. Tragifarsa to jednak nie wszystko. Wizja ludzkiej egzystencji doprawiona jest tutaj sporą dawka krytycyzmu. Bohaterowie są nieodwracalnie zagubieni, nie potrafią zapanować nad własnym życiem, wyrazić swoich pragnień i potrzeb. To wciąż małe, infantylne zwierzątka po omacku szukające swojego miejsca w obcym, nieprzyjaznym świecie.

Bardzo dobre rozwiązania scenograficzne oraz doskonale dobrana muzyka sprawiają, że spektakl ogląda się z przyjemnością. Nie jest to jednak przyjemność z rodzaju głębokich fascynacji, odświeżających odkryć czy olśnień. Właściwie wydaje się, że podobną historię widzieliśmy już wielokrotnie, choć nie do końca wiemy gdzie. Czyżby autopsja?

Kamila Dworniczak
Teatralia Lublin
16 listopada 2009

Compagnie Drift (Szwajcaria)
"pod niebieską świnią"
"au bleu cochon"
reżyseria artystyczna i choreografia: Béatrice Jaccard, Peter Schelling
choreografia i wykonanie: Thomas Maucher, Mónica Munoz Marin, Judith Rohrbach, József Trefeli, Marco Volta, Viacheslav Zoubkov
dramaturgia: Béatrice Jaccard
video: Béatrice Jaccard, Peter Schelling, współpraca: Budlana Baldanova
scenografia: Peter Schelling, Ronald Dörfler
kostiumy: Daphné Ineichen
charakteryzacja: Sylvia Tommasi
kierownictwo produkcji: Beatrice Rossi
światła: François Gendre
premiera: 2 kwietnia 2008 r.
13. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca, Lublin 11-15 listopada 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen