Nienasycenie polskością
Warszawski Teatr Studio jest miejscem skażonym Witkacym i skazanym na Witkacego. Tu, na niepokornej materii autora "Nienasycenia", pracował założyciel teatru - Józef Szajna, tworząc m. in. genialnego "Witkacego". I, oczywista, czujący teatralną machinę S.I. Witkiewicza, aktorzy. Grając (i oglądając) Witkacego na deskach, które wciąż Nim oddychają, niemożliwym jest brak uczucia rozkoszy obcowania z metafizyczną dziwnością bytu. Teatralnego bytu Witkacego. Tak też jest przy percepcji nowego wytworu Teatru Studio - "Nienasycenia".
"Nienasycenie" S.I. Witkiewicza jest powieścią - wypowiedzią. Może nawet najistotniejszą wypowiedzią autora "Szewców". Pisząc ją, Witkacy posłużył się formą powieści jedynie dlatego, że była ona jedyną, zdolną zmieścić tak obfite treści. Sam Witkacy uważał ten gatunek literacki za niedołężny i prymitywny - wobec form teatru czy malarstwa.
Tomasz Hynek, reżyser spektaklu, mierzy się z tekstem Witkacego w sposób idealnie intuicyjny i jednocześnie w pełni świadomy materii, jaką jest ta powieść. Dzięki temu sięga po esencję Witkacego, do istoty jego twórczości, jaką jest treść "Nienasycenia". Bo jest to przede wszystkim powieść-treść, nie zaś tylko powieść-forma, (abstrahując w tej chwili od jej filmowej konstrukcji, od jej filmowości - sceny powieści "Nienasycenia" skonstruowane są przecież zgodnie z zasadą filmowych kadrów, tu też obserwować można jakby "podglądającą" pracę kamery etc. Świadczy to o fascynacji kinem - ale nie oddawanym mu hołdzie).
Hynek w swoim "Nienasyceniu" tworzy rzecz o jednostce przeciwstawionej woli totalitarnej masy. Formułuje gorzką opowieść o polskości i Polakach, ukazując szeroką wizję kraju upadłego, w którym niemożliwa jest autorealizacja jednostki stłamszonej przez społeczność. Twórca bardzo dosadnie, mocno, wręcz okrutnie podnosi w spektaklu kwestię Polski, która w oczach Witkacego jest w stanie atomizacji, rozpadu, gnicia. Reżyser sięga po najboleśniejsze fragmenty powieści i wtłacza je w muzyczną formę religijnych pieśni czy piłkarskiego hymnu. Balansuje jednocześnie na granicy polskich przeciwstawnych wartości sacrum - profanum.
Jak sam Witkacy, tak i Hynek filtruje daną mu rzeczywistość i oddaje odbiorcy czysty ekstrakt, czystą formę - zaklętą w treść.
Ten spektakl trzeba zobaczyć. Świadomie zobaczyć, obejrzeć i wchłonąć. Ale w efekcie możemy pozostać tylko w stanie nienasycenia Witkacym, którego pełna wizja polskości, więcej - człowieka - pozostanie w stanie wiecznego nieodkrycia. I, paradoksalnie, stosowne to narzędzia do percepcji "Nienasycenia" Teatru Studio.
Magdalena Okoń
Teatralia Warszawa
12 listopada 2009
Teatr Studio im. S. I. Witkiewicza w Warszawie
Stanisław Ignacy Witkiewicz
"Nienasycenie"
adaptacja, reżyseria: Tomasz Hynek
muzyka: Jakub Orłowski, Fabian Włodarek, Tomasz Hynek
scenografia, kostiumy, światło: Mirek Kaczmarek
ruch sceniczny: Mikołaj Mikołajczyk
asystent reżysera: Karol Wróblewski
obsada:
Księżna - Ewa Błaszczyk
Genezyp - Krzysztof Kwiatkowski
Tengier - Mirosław Zbrojewicz
Abnol - Karol Wróblewski
Scampi - Wojciech Zieliński
Ojciec, Kocmołuchowicz - Wiesław Cichy
Matka - Elżbieta Piwek
Eliza, Lilian - Monika Obara
DNA - Grażyna Rogowska (gościnnie)
Persy - Monika Fronczek
Michalski - Jacek Król
Benz - Krzysztof Strużycki
Bazyli - Janusz Stolarski
Książę - Stanisław Brudny
Toldzio - Mateusz Lewandowski
prapremiera: 29 października 2009 r.