Konsumować francuskie wiśnie
Skończyły się XIII Spotkania Teatralne OKNO w Szczecinie. Pięć burzliwych dni, kilkanaście teatralnych wydarzeń, godziny rozmów i szkatułka zdumień - to bilans w najkrótszej formie. Na końcowy smutek organizatorzy zaaplikowali jeszcze Bzdyla. Leszka Bzdyla i jego Dadę.
Lata "dzieste" powiązano sznurkami i ubrano w białe sukienki i czarne grochy. Zwiewnie i rytmicznie poruszających się po scenie aktorów oblano wdziękiem i uśmiechem. I jeszcze rozpostarto nad sceną duży, niewidoczny namiot. Tak, aby zamknięci w środku byli tylko dla siebie i tylko ze sobą. I tylko przez siebie.
Teatr Dada von Bzdülöw to mistrz w swojej kategorii. Taniec współczesny, aktorstwo, niecodzienna muzyka, swoista scenografia i emocje krążące nad tym wszystkim jak namolne owady tworzą rozpoznawalną, porządną markę. Tym razem artyści, zainspirowani francuskim pisarzem Borisem Vianem, próbują przenieść literackie gry słowne na niemą scenę. Tak. Absurdalny pomysł, ale czy takie nie intrygują najbardziej?
Mikołaja Trzaskę trzeba kochać i trzeba o tym mówić od razu. Muzyka, którą skomponował do "Czerwonej trawy" mogłaby bezkolizyjnie i nieprzerwanie trwać w odtwarzaczach. Dźwięki przenoszą nas do mieszkań naszych babć i sadzają przed pachnącymi pudrem toaletkami. Są figlarne i filuterne, arcydelikatne i przyjemne. Zostają w uszach na długo po zapadnięciu kurtyny. Trzeba za to Trzaskę kochać.
Tańczące na podświetlonej, mozaikowej podłodze postaci ociekają wolnością i erotyzmem. Mają świadomość swojej cielesności i uroku. Pięknie reżyserują gesty i wedle upodobań dodają do nich uśmiechy. Nie wypowiadają żadnych słów, unikają dosłownych sytuacji, pędzą w kierunku francuskiego surrealizmu. Czasami może tylko za szybko pędzą, albo za wolno dla odmiany. Nie martwią się niespójnością niektórych scen, nie przejmują wlepionymi w nich oczami widzów (przed tym chroni ten, wspomniany wcześniej, metaforyczny namiot - na to przynajmniej wygląda). Grają, w dużej mierze, dla swojej przyjemności. I ta przyjemność przechodzi częściowo na publiczność.
Czarny, tak bardzo charakterystyczny dla Borisa Viana, humor został mocno przez twórców wyszlifowany. Od siebie dorzucili za to mnóstwo kokieterii i flirtu - podawanego na przykład w postaci czerwonych owoców na zielonych szypułkach. Męsko-damskie gry, nie zawsze oczywiste i jasne zachowania oraz kanciasty momentami taniec tworzą jednak jakąś spójną opowieść. W formie bardziej nienasyconej niż przesyconej i niedopowiedzianej niż zagadanej. Ładny obrazek namalował Leszek Bzydl z Katarzyną Chmielewską. I nie będziemy upierdliwi i nie będziemy mówili o przeszkadzających na nim elementach. Puste pola też w sumie nie ranią. Jest dobrze. Jest ładnie. Brzmi ładnie.
Kolejne OKNO utwierdziło w przekonaniu, że jest festiwalem otwartym na nowe nurty, na poszukiwania, na tematy tabu i na nieokreśloną formę. Mniej otwarci są natomiast widzowie, którzy z upodobaniem opuszczali sale prezentacji. Publiczność chyba powoli zaczyna tęsknić za klasyką i geometrią teatru. Teatr zaś coraz głębiej ucieka w wir badań, niejasności, innowacji. Wektory biegną w przeciwnych kierunkach. Miejmy nadzieję, że jednak kiedyś na siebie trafią. Chociaż, czy wtedy będzie równie ekscytująco?
Beata Kalinowska
Teatralia Warszawa
12 listopada 2009
Teatr Dada von Bzdülöw (Gdańsk)
"Czerwona trawa"
reżyseria: Katarzyna Chmielewska, Leszek Bzdyl
choreografia i wykonanie: Katarzyna Chmielewska, Tatiana Kamieniecka, Ula Zerek, Leszek Bzdyl, Radek Hewelt
muzyka: Mikołaj Trzaska
scenografia: Maciej Chojnacki
video: Kamila Chomicz / W sekwencji video: Cezary Rybiński
reżyseria świateł: Michał Kołodziej
produkcja: Teatr Wybrzeże w Gdańsku, Stowarzyszenie Teatr Dada von Bzdülöw
XIII Spotkania Teatralne OKNO, Teatr Kana, Szczecin, 4-8 listopada 2009 r.