zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Godzina Sztuki

Często spotkać się można z opinią, że Teatr Telewizji nie jest prawdziwym teatrem i nie ma nic wspólnego ze sztuką. Że lepiej jest obejrzeć w telewizji dobry film niż czekać, często do późnych godzin nocnych, aby przez półtorej godziny patrzeć na spektakl, w którym "nic się nie dzieje". Jakże często słyszałam te słowa! Mam jednak nieodparte wrażenie, że ludzie, którzy je wypowiadali, nigdy w życiu nie dotrwali przed telewizorem do tej późnej godziny - Godziny Sztuki.

Sztuki romantyczne są charakterystyczne, przede wszystkim ze względu na nastrój, jaki wywołują. Oczywiście, są i inne, o wiele ważniejsze elementy, ale dla zwykłego widza, który nie ma szerokiej wiedzy na temat epoki, to właśnie nastrój, atmosfera odgrywają tu największą rolę. "Sen srebrny Salomei" Juliusza Słowackiego jest doskonałym przykładem sztuki ściśle osadzonej w założeniach i "trendach" romantycznych. Czego dotyczy treść dramatu? Nie do końca wiadomo. Jak się skończy? Można przewidzieć, ale właściwie pewności mieć się nie będzie. Można tak pytać i odpowiadać bez końca... Od razu porzućmy to zajęcie. Lepiej skupić się na spektaklu, na treści bieżącej, na oprawie, scenografii, muzyce i grze aktorskiej. Tak - na grze zdecydowanie.

"Sen srebrny Salomei" w reżyserii Krzysztofa Nazara to spektakl naprawdę doskonały. Trudno o lepszy dobór aktorów - nazwiska takie jak Grabowski, Łukaszewicz, Korcz, Olbrychski, Baka, Trela, Peszek czy Radziwiłowicz mówią same za siebie. To niezwykłe, jak tylu wspaniałych artystów mogło zagrać w jednym spektaklu, tworząc wyraziste role, nie przyćmiewając przy tym jeden drugiego. Sądziłam, że stworzą mieszankę wybuchową - zbyt dużo talentu w jednym spektaklu. Ale okazało się, że dobry aktor nie tylko potrafi wcielać się w postać, nie tylko potrafi przeżywać, pokazywać emocje. Dobry aktor potrafi się także usunąć, gdy na scenie ma błyszczeć ktoś inny. I w tym miejscu wielkie brawa należą się wszystkim, którzy zagrali w tej interpretacji dramatu Słowackiego. Należą im się, bo to oni są mistrzami wrażliwości.

Sen srebrny Salomei TEATR TELEWIZJI

"Sen srebrny Salomei"

Jeśli chodzi o całą oprawę, to scenografia była prawdziwie romantyczna. Niepokój "unosił się" nieustannie ponad miejscami zdarzeń, niepokój tkwił w słowach, w gestach, w budynkach, niepokój mieszkał w stawie, niepokój patrzył spod sufitu na rozmawiających ludzi... Niepokój czaił się za placami widza tkwiącego przed telewizorem. Było to widowisko trudne w odbiorze, przygnębiające i wymagające skupienia, ale przecież to dzieło romantyczne! Epoka stawia wymagania, którym musi sprostać nie tylko reżyser i aktorzy, ale także widz, odbiorca. Romantyczny charakter dzieła wymaga czujności, wrażliwości, spostrzegawczości i ponadprzeciętnego empirycznego stosunku do życia. Jeśli chce się dotrzeć do wnętrza dzieła, trzeba się dziełu podporządkować.

Warto także zwrócić uwagę na kontrastowe przedstawienie rzeczywistości. Z jednej strony mamy miłość, ale jest ona obowiązkowo nieszczęśliwa. Dopiero pod koniec okazuje się, że jednak uda się zakochanym połączyć na zawsze. Sceny zestawione są na zasadzie przeciwieństw tematycznych. Ujęcia kamer raz łagodne, a raz ostre. W jednej scenie oglądamy spokojne łąki, zaś w kolejnej - rzeź i krew na polu walki. Ten "schizofreniczny" sposób ukazania rzeczywistości ma, jak sadzę, na celu wzmożenie nastroju niepokoju oraz przedstawienie swoistych, podwójnych natur tkwiących w człowieku i w świecie jako tworze kosmicznym. To nie jest łatwe do rozpracowania, nie jest łatwe do zrozumienia. Dlatego uważam, że dzieła tak silnie związane z emocjami należy w interpretacji opierać przede wszystkim o sferę uczuciowo-duchową człowieka.

"Sen srebrny Salomei" to naprawdę ciekawy i trudny spektakl. Nie należy dać się zwieść słowom tych, dla których nie jest to teatr, bo "idzie w telewizji". To jest teatr i to wysokiej klasy! Warto zobaczyć, warto przeżyć, warto poczuć powiew ducha romantyzmu. Mimo że nie jest łatwo potem zasnąć.

Ewa Hanusz
Teatralia Kraków
7 listopada 2009

Teatr Telewizji
Juliusz Słowacki
"Sen srebrny Salomei"
reżyseria: Krzysztof Nazar
scenografia: Krzysztof Tyszkiewicz
kostiumy: Krzysztof Tyszkiewicz, Irena Biegańska
muzyka: Joanna Wnuk-Nazarowa
zdjęcia: Tomasz Wert
obsada: Daniel Olbrychski (Regimentarz), Andrzej Grabowski (Gruszczyński), Jerzy Radziwiłowicz (Sawa), Olgierd Łukaszewicz (Pafnucy), Mirosław Baka (Semenko), Szymon Kuśmider (Leon), Anna Korcz (Księżniczka), Marta Kalmus(Salomea), Jerzy Trela (Wernyhora), Maria Peszek (Anusia)
premiera: 20 luty 1995 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen