Urok klasyki
Na zakończenie Olsztyńskiego Tygodnia Teatrów Lalkowych ANIMA, dzięki Teatrowi Maska z Rzeszowa, mieliśmy możliwość odbycia czegoś na kształt podróży w czasie. Podróży, dodajmy, z gatunku tych nostalgicznych, bowiem po kilku spektaklach czerpiących pełnymi garściami z nowoczesnych technologii scenicznych, obejrzeć można było w pełni tradycyjny teatr lalkowy, w którym uwagi widza nie zaprzątało nic, poza aktorami w pół-maskach i samymi lalkami.
To ostatnie stwierdzenie mogłoby brzmieć jak zarzut, wszak techniki użyte w poprzednich spektaklach działały na plus danego przedstawienia, gdyby nie to z jaką klasą realizatorzy spektaklu i aktorzy w nim grający, podeszli do swojego zadania. A podeszli naprawdę profesjonalnie i gdyby zastanawiać się nad podziałem na lalkowy teatr nowoczesny i tradycyjny, "Królewnę Pięknotkę" można by bez wahania uznać za udane połączenie obydwu - spektakl twórczo czerpiący z tradycji, nie tracący przy tym na aktualności.
Fabuły streszczać nie ma większego sensu - jak to w klasycznej baśni bywa, oglądaliśmy perypetie pięknej królewny, szukającej odpowiedniego narzeczonego, czarownicę, która może jej w tym pomóc, zbója, który komplikuję sprawę i trochę "inaczej" dzielnego rycerza, który ostatecznie zdobywa rękę Królewny Pięknotki. Bardziej od samej, sprawnie i nowocześnie napisanej, fabuły, zachwycała jej sceniczna adaptacja. Oryginalna, pozwalająca nawet najmłodszym widzom zrozumieć wszelkie zawiłości historii, a jednocześnie wprowadzająca dyskretnie elementy, oswajające małego widza z "chwytami" scenicznymi, właściwymi raczej dla "dorosłych" przedstawień. Aktorzy, grający w półmaskach, płynnie (chowając się i wychodząc zza zamku, który jest planem gry marionetek) zmieniają wcielenia z ludzkich na lalkowe. Obecność błazna, a także niezdarne często ruchy postaci i "popisy" gimnastyczne przywodzą na myśl komedię dell'arte. Błazen wyrasta tu na postać, wbrew pozorom, pierwszoplanową, to on bowiem "animował" wszystkie kluczowe zdarzenia spektaklu, popychał postaci do działania, a gdy było trzeba, sam operował lalkami, jako jedyny nie posiadając "lalkowego" wcielenia. Tak oto postać pozornie najmniej ważna, była faktycznym "władcą marionetek", pociągającym za wszystkie sznurki.
A wszystko to działo się w ładnej i dobrze wykonanej scenografii, z odpowiednio użytym oświetleniem sceny, urzekającą i sugestywną muzyką, sprawną animacją lalek i... mnóstwem inteligentnego humoru słownego, sytuacyjnego, a także, jakżeby inaczej, mądrego morału na sam koniec. Cieszy oko (i nie tylko) taki spektakl - objaw pełnego profesjonalizmu realizatorów, skupiających swoje wysiłki tylko i wyłącznie na widzu. A widz, jak było widać, bawił się tak samo dobrze, jak i na poprzednich, jakże zróżnicowanych stylistyczne, spektaklach.
Co, do kroćset, niech mnie kule biją, jeśli nie jest najlepszym podsumowaniem olsztyńskiego festiwalu.
Paweł Łapiński
Teatralia
24 listopada 2008
Teatr "Maska" w Rzeszowie
Marta Guśniowska
"O Pryszczycerzu i Królewnie Pięknotce"
reżyseria Alina Skiepko-Gielniewska
scenografia Halina Zalewska-Słobodzianek
muzyka Krzysztof Dzierma
obsada
Pryszczycerz: Henryk Hryniewicki
Królewna Pięknotka: Agnieszka Bednarek
Błazen: Kamila Korolko
Królowa, Wiedźmiła: Kamila Rybacka
Król, Zbójnik-Psujnik: Tomasz Kulibera
Przedstawienie dla dzieci od 5 lat.
premiera: 14 czerwiec 2008 r.
XII Olsztyński Tydzień Teatrów Lalkowych ANIMA