zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Co zostanie do rana?

Polski Teatr Tańca w ramach festiwalu Malta zaprezentował publiczności osiem najnowszych spektakli. Trzy z nich zostały wykonane po raz pierwszy, pozostałe miały swoją premierę w bieżącym sezonie. Wszystkie zagrano i zatańczono w siedzibie teatru - budynku poznańskiej szkoły baletowej. Taniec wypełnił nie tylko sale i dziedziniec, ale również korytarze: specjalnie uteatralizowane z okazji "Nocy z Polskim Teatrem Tańca".

W kameralnej przestrzeni baletowej sali oprócz garstki widzów obecne są tylko dwie kobiety: jasno (Karina Adamczak-Kasprzak) i ciemnowłosa (Agata Ambrozińska-Rachuta). Rozpoczyna się "Balladyna". Dramat Słowackiego jest wyraziście obecny w wytańczonej historii. W jednej ze scen pojawia się głos Kirkora (Michał Żebrowski), drobne znaki nawiązują do oryginalnej opowieści (gest zbierania owoców, tron ze skrzynek). Jednak spektakl skupia się wokół relacji między dwiema siostrami. Obie tancerki mają na sobie identyczne białe sukienki naznaczone kroplami w kolorze krwi - losy Aliny i Balladyny od początku ocienia fatum. Cała scenografia to dwie czerwone, niewielkie skrzynki. Są ogrywane na różne sposoby: kobiety tańczą, siedząc na nich i leżąc, "pływają". Choreografia jest mocna, osadzona w podłodze. Żadna z sióstr nie jest słaba i delikatna. Kobiety tańczą tak samo, obok siebie i razem, między ich ciałami rodzą się różne emocje. Trzykrotnie powtarza się układ niemalże tych samych kroków: czułość miesza się z obojętnością i złością. Jednak dopiero głos Kirkora, głos, który wzbudza pożądanie kobiet, a nie może zdecydować, którą z nich wybiera, rozpoczyna rywalizację. Żadna nie ustąpi, nie wycofa się dla siostry. Relacja, która nie była sielanką, zmienia się w walkę. Dramatyczne zwycięstwo odnosi blondynka - to Balladyna o jasnych włosach, czy może to Alina pokonała siostrę? Stereotyp, którego kurczowo się trzymamy, wyrównuje szanse między kobietami: żadna z nich nie jest niewinna, obie ponoszą klęskę.

Trzy siostry - wyobrażenie POLSKI TEATR TAŃCA Poznań

"Trzy siostry - wyobrażenie"
fot. M. Maruszak

Przedstawienie "Trzy siostry" w choreografii Andrzeja Adamczaka przesuwa relacje między siostrami na dalszy plan. Choć postaci są zindywidualizowane, to wszystkie zostają uwięzione na scenie. Oczekiwanie na podróż zamienia przestrzeń w dworcową poczekalnię. Siostry czekają na walizkach, w płaszczach. Spektakl składa się z momentów zatrzymania oraz chwil, w których ruch zbliża się do transu. Tancerze zapominają się w nim, ale uzyskuje on monotonną powtarzalność również wtedy, gdy próbują rozpocząć swoją podróż. Bezruch może być impulsem do zmiany, ale jest też symbolem zastygania w tym, co jest. Adamczak nie przekłada dramatu na taniec, ale buduje na scenie syntezę oczekiwania i pożądania czegoś nieokreślonego, jakiejś odmiany losu. Obserwujemy relacje z partnerami na scenie, ale kobiety są dotykane również przez dłonie wyciągające się zza kulis. Coś poza znanym światem może wreszcie przyniesie spełnienie? Pojawiają się codzienne gesty: palenie papierosa, pakowanie walizki a także mocno stylizowany ruch. Powtarza się kilkakrotnie fragment, w którym trzy kobiety pełzną przez scenę. Leżąc, wyciągają się na wyprostowanych ramionach w górę, opadają w dół i unoszą biodra jak gąsienice, przemieszczając się po deskach. Zawsze jedna z nich zatrzymuje ten marsz, postaci zostają wrzucone z powrotem w swoje role, wepchnięte w pułapkę. Za jakiś czas znów zapragną czegoś innego, zatrzymają się, by zmienić drogę. Kolejna próba okaże się bezsensowna, urwana, zatrzymana, tak samo jak ich codzienność - nie zaspokoi nigdy tęsknoty.

Na tle charyzmatycznych postaci kobiecych interesująco zapowiadał się spektakl Daniela Stryjeckiego "DSM - IV.301.81". Choreograf głównym tematem spektaklu uczynił osobowość narcystyczną. Całość opiera się na projekcjach wideo: tancerz jest multiplikowany, tańczy z samym sobą i swoim cieniem. Mamy do czynienia z zabawą formalną raczej niż grą na emocjach. Zabiegi techniczne przykuwają uwagę, spektakl momentami wywołuje uśmiech, ale razi jego dosłowność. Początek widowiska z przenikliwym dźwiękiem, grą światła i cienia jest obiecujący, ale później pozostaje nam śledzić kolejne pomysły wykorzystania techniki wideo.

Bardziej przemówiły do mnie pozostałe spektakle wieczoru. Pozostał jednak niedosyt. Zamiana ról w "Balladynie" to za mało, żeby ożywić znaną historię, "Trzy siostry" również nie wykorzystały do końca możliwości, które niesie dramat Czechowa. Spektakle były dobrze wykonane, ruch mocny i ciekawy. Nie zaskoczyły jednak niczym, nie zmusiły, by pomyśleć o nich jeszcze, gdy noc się skończy.

Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
10 lipca 2009

Polski Teatr Tańca w Poznaniu

"Balladyna"
choreografia: Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta
scenografia i kostiumy: Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta
muzyka: Rafał Kasprzak i inni, Sebastian Czajkowski (współpraca), głos Kirkora (off) Michał Żebrowski
tańczą: Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta
premiera: 26 czerwca 2009 r.

"Trzy siostry - wyobrażenie"
choreografia: Andrzej Adamczak
scenografia i kostiumy: Mariusz Szmytkowski
muzyka: Bolesław Pietraszkiewicz
tańczą: Agnieszka Błacha, Anna Marek, Karolina Wyrwał, Szymon Halik, Paweł Matyasik
premiera: 11 października 2008 r.

"DSM - IV.301.81"
choreografia: Daniel Stryjecki
wideo: Daniel Stryjecki
kostiumy: Maciej Zień
muzyka: Nran
taniec: Daniel Stryjecki
premiera: 26 czerwca 2009 r.

"Noc Premier Polskiego Teatru Tańca" w ramach XVI Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego MALTA w Poznaniu.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen