Nocna uczta dla zmysłów
Polski Teatr Tańca zgotował prawdziwą ucztę dla miłośników tej formy sztuki. W czasie Nocy premier PTT miał do zaoferowania tak wiele, że nie sposób było zobaczyć wszystkiego, choć bardzo by się chciało. Jednak to, co widziałam wystarczyło, by utwierdzić się w przekonaniu o magii teatru tańca i ogromnym talencie jego artystów.
Na pierwszy ogień miało iść "Nienasycenie" - spektakl realizowany w procesie kreacji dynamicznej - niezwykle zachęcający swą tajemniczością. Traf sprawił, że premiera została odwołana, dzięki czemu trafiłam na premierową "Balladynę". Karina Adamczak-Kasprzak i Agata Ambrozińska-Rachuta nie opowiadały w prosty sposób historii Słowackiego, odrzuciły fabułę, skupiając się na więzi łączącej siostry. Na spektakl składało się kilka scen, połączonych jednorodną, przytłaczającą muzyką. Zaczynały się tak samo - łagodnie i równo, jednak cały czas było wyczuwalne napięcie, które przeradzało się szybko w gwałtowne zmagania. Z czasem uczucie ustępowało więc woli walki, pragnieniu zwycięstwa. I walka rozegrała się. Oczy Aliny i Balladyny były bez wyrazu, zaślepione uczuciem do mężczyzny. Z beznamiętnym wzrokiem kontrastowały nerwowe, agresywne ruchy. W każdej scenie walka ta miała inny przebieg, ukazywała zmiany, jakie dokonują się w kobietach. Z każdą były od siebie coraz dalej, coraz bardziej samotne, zawzięte w swym celu, który przecież uświęca środki. Jednak - czy na pewno? Wyrok przychodzi szybko...
"3x3" to spektakl, który premierę miał w ramach Atelier w lutym tego roku. Tym razem było to raczej 2x2, bo odbył się w okrojonym składzie, jednak nie stracił przez to swej wartości. Agnieszka Błacha po raz kolejny wprowadziła nas w tajemniczy i niebezpieczny świat kobiet - chimer, inspirowanych malarstwem Malczewskiego. Ruch na scenie był tylko minimalnie mniejszy, ale pozwolił skupić uwagę na muzyce, która ostatnio była zaledwie drugim planem, a teraz - nabrała na znaczeniu, dodając napięcia.
I wreszcie przyszła kolej na "Mata" - spektakl najbardziej przeze mnie wyczekiwany. Lutowa premiera wywarła na mnie ogromne wrażenie, z radością przyjęłam więc wiadomość, że Paweł Malicki znów przedstawi swe dzieło. I znów urzekł. Urzekła mnie prawdziwość tej opowieści o zatracaniu się. Nie szukał inspiracji daleko - pod lupę wziął po prostu człowieka. Jego psychikę, słabości, wolę walki. Spektakl jest aż gęsty od emocji, które malują się na twarzy aktora, w każdym jego najdrobniejszym ruchu, a które przez to odnajdujemy także i w sobie. Urzekła uniwersalność przekazu. Taka walka jest nieodłącznym elementem życia każdego z nas, dla każdego jednak mat jest czym innym. Każdy w tym upadającym i powstającym człowieku może odnaleźć siebie. Urzekł profesjonalizm i kunszt artystyczny. To pierwsze po premierze wystawienie, spektakl nie stoi jednak w miejscu. Zmieniają się choreograficzne szczegóły, ale emocje, które budzi pozostają tak samo silne.
A na zakończenie nocy wzeszło słońce. Nie jasne i ciepłe, niezwiastujące pięknego i beztroskiego letniego dnia. W spektaklu "Lato - Red Sun" jest ono raczej niepokojące, zapowiadające burzę w świecie i tak już pozbawionym spokoju. Z oparów dymu wyłonili się mężczyźni, prowadzeni jak zwierzęta na długich smyczach. Ich zniewolone ruchy były ciężkie, oporne, panicznie szukające ulgi i swobody. Powoli, z wielkim wysiłkiem udaje im się oswobodzić. Ten zew wolności wspaniale ukazuje ich taniec - pełne ekspresji solówki, duety, sceny zespołowe zmieniają się jak w kalejdoskopie. Ich dzikość znów zostaje jednak ujarzmiona, a zmysły rozbudzone. A to za sprawą kobiet, które nagle wkraczają w ich świat, kusząc wdziękami i częstując soczystymi owocami. Atmosfera jest pełna zmysłowego napięcia, znów więc niespokojna. Wpatrując się w tancerzy, którzy z niebywałą lekkością wykonują skomplikowaną i niezwykle efektowną choreografię Thierry'ego Vergera nawet nie zauważamy, kiedy czerwone słońce zachodzi. A chciałoby się zostać jeszcze trochę, bo ten niepokojący i zmysłowy świat naprawdę wciąga.
Noc premier Polskiego Teatru Tańca była nocą niezapomnianą, pełną artystycznych wrażeń. To, co dobre nigdy się nie znudzi. Mogłaby więc tak trwać i trwać...
Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
2 lipca 2009
Polski Teatr Tańca w Poznaniu
"Balladyna"
scenografia: Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta
muzyka: Rafał Kasprzak i inni, Sebastian Czajkowski (współpraca), głos Kirkora (off) Michał Żebrowski
choreografia, kostiumy i taniec: Karina Adamczak-Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta
tańczą: Karina Adamczak- Kasprzak, Agata Ambrozińska-Rachuta
premiera: 26 czerwca 2009 r.
"3x3"
muzyka: Dj. Shadow (Josh Davis), Hollyfuck LP, Digitalism, Michalel Mayer
choreografia: Agnieszka Błacha
kostiumy: Zofia Jakubiec
tańczą: Karina Adamczak-Kasprzak, Katarzyna Kowalska, Zofia Jakubiec, Mariola Hendrykowska
premiera: 20 lutego 2009 r.
"Mat"
scenografia: Ewa Mróz
muzyka: Yann Tiersen, Blutech, Haug Halvor
choreografia i wykonanie: Paweł Malicki
kostiumy: Paweł Malicki
premiera: 20 lutego 2009 r.
"Lato - Red Sun"
muzyka: collage
choreografia: Thierry Verger
światło: Thierry Verger, Arkadiusz Kuczyński
tańczą: Andrzej Adamczak , Karina Adamczak-Kasprzak , Agnieszka Błacha,
Piotr Chudzicki , Mikołaj Dolata ,Szymon Halik , Katarzyna Kowalska,
Małgorzara Mielech, Anna Marek , Paweł Malicki, Daniel Stryjecki, Paulina Wycichowska
premiera: 20 sierpnia 2008 r.
"Noc Premier Polskiego Teatru Tańca" w ramach XVI Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego MALTA w Poznaniu.