zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Jak piórko na wietrze

Giuseppe Verdi po prapremierze "Rigoletta" podobno powiedział: "Sądzę, że nie napiszę nigdy nic lepszego". Jest to pierwsza opera, która w pełni otworzyła mu drogę światowej kariery. Jej mistrzowskie arie tak przeniknęły do światowej kultury, że zna je niemalże każdy. Dla Opery Krakowskiej, rezydującej już w nowym gmachu, jest to bardzo ważne przedstawienie, gdyż to "Rigolettem" właśnie zainaugurowała w 1954 roku swą instytucjonalną działalność.

Nieruchome kadry z przyjęcia, piękne damy zastygłe w wykwintnych pozach, tak zarysowują się pierwsze sceny spektaklu. Zwraca to uwagę na przenikający operę temat piękna kobiecego ciała, które dodatkowo wyeksponowane jest dzięki znacznie uwspółcześnionym kostiumom autorstwa Zofii de Ines. Obraz przypomina bardziej marzenie senne mężczyzny opętanego kobiecym ciałem niż bal. To wszystko dla Księcia Mantui, wytrawnego znawcy kobiecych wdzięków, który, o dziwo, zdaje się nie zwracać uwagi na urodę swoich zalotnych dworek. Czyżby ktoś już zajął miejsce w zmiennym sercu bohatera?

Rigoletto OPERA KRAKOWSKA

"Rigoletto"
fot. G. Makara

Tym obiektem miłości jest Gilda, uosobienie niewinności i piękna, córka szpetnego błazna, ukrywana przez ojca przed światem, który mógłby tylko skazić tak czystą istotę. Dobrze znana historia tragicznej miłości kończąca się katastrofą. Brudna miłość niepotrafiącego kochać jednej istoty, księcia, zderza się z czystą miłością. Gilda ginie, oddając życie za niewartego poświęceń kochanka. Winny za to wszystko jest pośrednio ojciec, który chcąc ocalić honor własny i córkę, zleca morderstwo księcia. Zemsta gubi błazna i zamiast ratować, doprowadza do tragedii. Czysta i niewinna Gilda, delikatna jak piórko na wietrze (lecz na pewno niezmienna w swej miłości wbrew słowom libretta) musi zginąć, aby czystą i niewinną pozostać. Zbrodnia dokonana jest przy wtórze wiatru i burzy, lecz burzy operowej skomponowanej z chóru męskiego głosu, który ma imitować wichurę.

Bardzo ciekawe kostiumy Zofii de Ines nadają wiele świeżości przedstawieniu, uwspółcześniając je, ale nie na siłę. Uwagę przykuwa chór przebrany w pewnej scenie za kruki i strój opiekunki Gildy wprowadzający niepokój. Jak taki przerażający stwór, przerośnięte, zmutowane ptaszysko może opiekować się tak niesamowicie wrażliwą i delikatna dziewczyną? Może jest tak dlatego, że Magdalena / Giovanna jest nie tylko piastunką, lecz również strażniczką. Nie można zapomnieć także o postaci matki Gildy. Ubrana w czerwone pióra przypomina rannego ptaka, pojawia się z kukłą i pokazuje córce, jak to ukochany mąż ją zamordował. Rigoletto zawsze traci tych, których kocha, przez swą potworną zazdrość i mściwość.

Zadziwiła mnie interpretacja roli Księcia Mantui, który najpierw (zgodnie z najczęstszymi odczytaniami tej roli) jest zepsutym paniczem. Uważa on, że może mieć każdą kobietę, a miłość jest dla słabych. Wszystko zmienia się jednak, gdy poznaje Gildę, uosobienie niewinności, która nęci go swą urodą i nieskalaniem. Jego miłość wydaje się szczera, jest faktycznie omotany czystym uczuciem dziewczyny i nie są to bynajmniej pozory i kolejny kaprys księcia. Postać Gildy jest również zbudowana niekonwencjonalnie. Winę za wszystko ponosi ojciec, który kryjąc córkę przed światem, obudził w niej pragnienie uczucia i drzemiące gdzieś głęboko instynkty, warunkujące jej działania. Okazuje się, że nie da się ochronić nikogo, zamykając go za szklana kopułą.

Pełno luster, pięknych kobiet, przelotnych, niezapomnianych spojrzeń, zazdrości, zemsty i knowań. Spektakl przepojony jest odwieczną walką dwóch sił. Pierwiastka męskiego, odpowiadającego za namiętności, i kobiecego, którego domeną jest delikatność i ulotność. Wracając do słów Verdiego, cytowanych we wstępie: "Rigoletto" w reżyserii Henryka Baranowskiego to spektakl udany, ale czy realizator powiedziałby, że nie jest w stanie wyreżyserować nic lepszego?

Marta Goławska
Teatralia Kraków
15 kwietnia 2009

Opera Krakowska
Giuseppe Verdi
"Rigoletto"
reżyseria: Henryk Baranowski
kierownictwo muzyczne: Aurelio Canonici
dyrygent: Tomasz Tokarczyk
scenografia: Henryk Baranowski, Sławomir Lewczuk
kostiumy: Zofia de Ines
przygotowanie chóru: Ewa Bator
realizacja światła: Robert Baliński
choreografia i ruch sceniczny: Janina Niesobska
obsada:
Książę Mantui - Vasyl Grokholskyi, Tomasz Kuk, Leszek Świdziński, Krzysztof Marciniak, Krzysztof Bednarek
Rigoletto - Andrzej Biegun, Dainius Stumbras, Mikołaj Zalasiński, Jerzy Mechliński
Gilda - Edyta Piasecka, Katarzyna Oleś-Blacha, Joanna Woś
Sparafucile - Janusz Borowicz, Rafał Siwek, Volodymyr Pankiv, Wiesław Nowak
Magdalena/Giovanna - Agnieszka Cząstka, Małgorzata Ratajczak, Bożena Zawiślak-Dolny
Hrabia Monterone - Przemysław Firek, Krzysztof Witkowski
Hrabia Ceprano - Wiesław Nowak, Volodymyr Pankiv
Hrabina Ceprano - Karin Wiktor-Kałucka, Joanna Tylkowska
Dworzanin Marullo - Michał Kutnik, Konrad Szota
Dworzanin Borsa - Janusz Dębowski, Franciszek Makuch
Paź - Marta Poliszot, Kamila Mędrek-Żurek
Dowódca straży - Jan Migała, Andrzej Wartalski
Marionetka - Maciej Zabielski, Tadeusz Żak
Orkiestra, Chór i Balet Opery Krakowskiej
premiera 28 marca 2004 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen