zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Kolejny cudowny dzień

W końcu mamy wiosnę. Zrobiło się ciepło, słonecznie i radośnie. I to nie tylko za oknami. Wiosenna aura wdarła się także do trójmiejskich teatrów. Na dobry początek warto odwiedzić gdańską Plamę i przywitać "Radosne dni".

Winnie i Willy są starzejącym się małżeństwem. Każdy dzień coraz dobitniej przypomina im o zbliżającym się wielkimi krokami końcu życia na tym świecie. Z każdą chwilą ich ciała stają się coraz bardziej niedołężne - wzrok, słuch, pamięć odmawiają powoli posłuszeństwa. Winnie dodatkowo nie może się poruszać - jest unieruchomiona w jakiejś przedziwnej, bardziej metaforycznej niż realistycznej, górze śmieci. Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że małżonkowie nie dostrzegają wzajemnych ułomności fizycznych. Wciąż łączy ich silne, gorące uczucie.

Radosne dni TEATR W BLOKOWISKU Gdańsk

"Radosne dni"
fot. A. Piotrowska

Ich wspólny dzień rozpoczyna rwany dźwięk budzika, a kończy ulubiona melodia Winnie - "Usta milczą, dusza śpiewa" z operetki "Wesoła wdówka". Po przebudzeniu następuje zawsze ten sam rytuał - Winnie myje zęby szczoteczką z "autentycznej, gwarantowanej, prawdziwej, wieprzowej szczeciny", rozczesuje włosy, maluje usta, nakłada kapelusz, czyści paznokcie. Wszystko, co ma, cały dobytek, znajduje się w jej dużej, czarnej torebce. Rano wyjmuje z niej po kolei potrzebne jej przedmioty, by dopiero wieczorem odłożyć je na swoje miejsce. Z torebką Winnie wiążą się dwie zasady, których stara się trzymać: "nigdy nie odkładaj przedmiotów na miejsce zaraz po użyciu" oraz "nie nadużywaj torebki Winnie".

Winnie jest postacią niezwykle gadatliwą - właściwie można nawet powiedzieć, że wygłaszanie monologów jest jej głównym zajęciem. Willy natomiast wydaje się być jej przeciwieństwem. Jest cichy, małomówny. Albo czyta gazetę, albo śpi, bo - jak często podkreśla jego żona - posiada on fantastyczną zdolność, jaką jest możliwość spania przez nieograniczoną liczbę godzin. Najważniejsze jest jednak to, że bez względu na wszystko, Winnie jest niepoprawną optymistką. Cieszy ją każda, nawet najmniejsza, rzecz, jak choćby szczoteczka do zębów czy kupiony przed laty przez Williego, lekko już sfatygowany, parasol. Największą radość sprawia jej jednak rozmowa z mężem, jego śmiech i te kilka dźwięków, wygrywane przez niego na akordeonie. Dzięki temu może przeżyć "kolejny cudowny dzień".

Spektakl "Radosne dni" to optymistyczna opowieść o przemijaniu. To także historia niezwykłej, "autentycznej, gwarantowanej, prawdziwej" miłości. Miłości dwojga ludzi, ale także miłości do otaczającego świata, który często w bardzo błahy sposób, dostarcza powodów do radości.

Przedstawienie jest adaptacją dwuaktówki irlandzkiego dramaturga Samuela Becketta - "Happy days". Sztukę tę mieszkańcom Trójmiasta zdecydował się przybliżyć aktor Teatru Wybrzeże - Florian Staniewski. W rolę radosnej Winnie wcieliła się Katarzyna Burakowska, kierująca na co dzień Klubem Winda. Natomiast jej małomównego, ale za to bardzo kochającego męża - Williego, zagrał Kacper Ołowski, znany między innymi z projektu "Muzeum Osobliwości".

Choć momentami spektakl może się niektórym dłużyć, warto pójść na "Radosne dni", by naładować pozytywną energią zużyte podczas wyjątkowo długiej zimy akumulatory.

Aleksandra Waśko
Teatralia Trójmiasto
11 kwietnia 2009

Teatr w Blokowisku w Gdańsku
Samuel Beckett
"Radosne dni"
("Happy days")
reżyseria: Florian Staniewski
scenografia i kostiumy: Elwira Twardowska
obsada: Katarzyna Burakowska, Kacper Ołowski
miejsce premiery: Plama - Gdański Archipelag Kultury
premiera: 6 kwietnia 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen