Mu i Io, czyli co przekazałyby nam zwierzęta w wigilijną noc
Są na obrazkach przedstawiających scenę narodzenia Jezusa, opiewają je świąteczne piosenki i wierszyki. Wół i Osioł, bo o nich mowa, stali się także głównymi bohaterami najnowszej premiery Teatru Animacji - "Pastorałki dla Woła i Osła". Te przesympatyczne zwierzątka pokazują nam, że nawet w świecie odwróconych wartości, żądzy władzy, wyzysku i strachu, pochylenie się nad tajemnicą narodzin Boga może odmienić ten dziwny los.
Dlaczego właśnie one, niepozorne stworzenia, stały się świadkami tak wielkich wydarzeń? Według anegdoty, lew okazał się zbyt porywczy, paw nadto dumny, a lis chytry, "casting" przeszli tylko ci dwaj, którzy okazali cierpliwość i pokorę. Zgodnie ze starotestamentowym proroctwem, "wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób właściciela". Tymczasem nasi bohaterowie pokorą i bystrością nie grzeszą, to zwierzęta naiwne, ale świadome swojej wartości. A przy tym zabawne i przeurocze. Świetne wrażenie robi szczególnie Wół Marcina Chomickiego, który od pierwszej chwili wprawia w zachwyt. Już sama scena przebudzenia się tytułowych postaci i odkrycia, że potrafią mówić jest przesympatyczna. Ale jeszcze zanim się to dzieje, pojawiają się Anioł i Diabeł. Ten pierwszy przemierza scenę tanecznym krokiem, tylko sygnalizując swoją obecność. A Diabeł już kombinuje, co tu zrobić, żeby ludzie tej nocy nie okazali życzliwości Józefowi i Maryi. I zarzuca ludzi pracami, które będą tak zajmujące, że nie dostrzegą bożego narodzenia, w sercach zasiewa ziarno niezgody. Mężczyzna i kobieta siadają przy stole tyłem do siebie, z twarzami smutnymi i zmęczonymi.
I oto w jednej chwili przenosimy się do innego świata, aktorzy w okamgnieniu przemieniają się w zwierzęta. Wół o wymownym imieniu Mu i Osioł - Io ukazują niewesołą wizję ich świata. Gospodarz każe ciężko pracować i wyzyskuje Mu za marne warunki. Io może co prawda beztrosko hasać po łące, ale w każdej chwili istnieje niebezpieczeństwo, że zostanie złapany i przerobiony na salami. Podobno istnieje jednak mityczna kraina, raj, w którym nie ma pracy, jest za to dużo trawy i ostów do jedzenia. Przyjaciele postanawiają wyruszyć na jej poszukiwanie. Na ich drodze staje nagle Diabeł - Behemet. Podszywając się pod jednego z nich - kozę, przekazuje im receptę na raj - wystarczy, że władzę na świecie przejmą zwierzęta. Ich historia przeplata się z historią Maryi i Józefa, którzy również poszukują, im jednak wystarczy ciepłe miejsce, w którym mógłby narodzić się ich syn. W te opowieści co jakiś czas mieszają się Diabeł i Anioł. Towarzyszy im wspaniała muzyka, do której wyśpiewują swoje kwestie. Z każdym ich pojawieniem się napięcie rośnie, bowiem Marek A. Cyris i Aleksandra Leszczyńska budują niepowtarzalny klimat. Przemycają dyskretny, nienarzucający się humor - ona pełną emocji grą, on zgrabnym balansowaniem między anielskim dostojeństwem i zalotnym wdziękiem. Szybkie i częste zmiany scen podparte są przeobrażeniami scenografii i projekcjami świetlnymi, stanowiącymi jej tło. Skromna scenografia okazuje się być wielofunkcyjną, kreując kolejne przestrzenie - mieszkania współczesnych ludzi, rajskiego ogrodu, szopki betlejemskiej. W tej ostatniej oba plany przenikają się. Zwierzęta nie przychodzą jednak, by oddać hołd Nowonarodzonemu, a jedynie odpocząć przez chwilę przed dalszą drogą do obiecanego przez Behemeta raju. I choć nie lubią i boją się ludzi, to od tej rodziny bije takie dobro, że decydują się ogrzać ich swymi oddechami, by ci nie umarli z zimna. Dzięki ich postawie triumfuje dobro - w finałowej scenie znów pojawiają się kobieta i mężczyzna, zasiadając przy stole już w zgodzie, wspólnie z Józefem, Maryją i ich dzieckiem. Tym razem w ich sercach zasiane zostało ziarenko miłości. Anioł triumfuje, Diabeł poddaje się i śpiewa ku czci Bożego syna ze wszystkimi. A wszystko przez Woła i Osła, którzy okazali się mądrzejsi od ludzi i silniejsi wobec diabelskich pokus.
Mimo że aktorzy nie stroili głupich min, a od zabawnych tekstów brzuch wcale nie pękał, wszyscy opuszczali teatr z uśmiechami od ucha do ucha. Dzieci reagowały żywo i spontanicznie, a dorośli zastanawiali się, jak to możliwe, że tak bardzo wciągnęła ich bajka. Tak oto, delikatnie i wśród przyjemności obcowania z teatrem, małym widzom przekazano wielkie prawdy. A i duzi z refleksją pokiwali potakująco głową.
Agnieszka Misiewicz
Teatralia Poznań
24 grudnia 2009
Teatr Animacji w Poznaniu
Paweł Pawlik
"Pastorałka dla Woła i Osła"
reżyseria: Artur Romański
scenografia: Maciej Szymanowicz
muzyka: Michał Łaszewicz
światło: Michał Krugiołka
obsada: Magdalena Dehr, Danuta Rej, Aleksandra Leszczyńska, Marcel Górnicki, Marek A. Cyris, Marcin Chomicki
premiera: 13 grudnia 2009 r.