zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Herody, siepacze i memento mori, czyli o teatrze religijnym

Szkolne jasełka, gdzie za Jezuska robiła plastikowa lalka młodszej siostry, a Maryja paradowała w firance, stojąc przez ustylizowaną na żłóbek ławką, większości kojarzą się z niemiłosierną tandetą. Swój początek mają jednak daleko, daleko w średniowieczu, kiedy to nie stanowiły "wymysłu katechety", ale ważną część obchodów święta. Pojawia się zatem pytanie: czym był niegdyś teatr religijny?

Tytułem wstępu

Biorąc pod uwagę sprzęgnięcie teatru z religią, z obrzędami, temat teatru religijnego to temat rzeka, godny kilkuset stronicowej rozprawy, a nie artykułu na parę tysięcy znaków. Można pisać o teatrze pierwotnym, o teatrze greckim z misteriami eleuzyjskimi i obchodami Wielkich Dionizjów, można przywoływać obrzędy innych narodów, oddające w parateatralny sposób ich mitologię. Ja jednak skupię się na teatrze religijnym średniowiecza, przetwarzającym wątki biblijne, balansującym między memento mori a szaleństwem karnawału, wpisującym się w sprzeczności, jakie targały średniowieczem. Z jednej strony religijne aż do szaleństwa, z drugiej strony do szaleństwa rubaszne i ludyczne, stworzyło teatr mieszczący w sobie te dwa światy, łączący bezproblemowo sceny mistyczne i przyziemne.

Na przestrzeni średniowiecza teatralne wstawki towarzyszące obrzędom ulegały znacznym przemianom. Zaczynały od pozycji dodatku do liturgii, by pod koniec epoki stać się samodzielną częścią, a zatem - za przyczyną wędrownych trup komediantów - wychodziły poza obręb religii, wchodząc jako teatr zeświecczony na teren ludyczny.

Przekornie o Wielkanocy

Swój początek teatr średniowieczny bierze od święta Wielkanocy. Dotyczyło ono najważniejszego wydarzenia w chrześcijańskim świecie, dlatego też duże starania przykładano do właściwych obchodów tych świąt, mających unaocznić cud zmartwychwstania. Pierwszym teatralnym akcentem, jaki się przy tej okazji pojawiał, były śpiewane na zmianę przez dwa chóry dialogi prozą i tropy, które w liturgię włączył mnich Tutilo. Najstarszy znany trop wielkanocny, pochodzący z roku 950 z St. Gallen, ukazywał wymianę zdań między aniołem pilnującym pustego już Grobu Pańskiego, a trzema niewiastami. Potem pojawiają się pierwsze wskazówki reżyserskie odnośnie teatralnych elementów liturgii. Liturgia przechodzi drogę do coraz większego obrazowania scenicznego, a z pojedynczych tropów powstawały z czasem całe widowiska. Na początku zestaw postaci był skromny - trop z St. Gallen wymieniał anioła i trzy Maryje, z czasem zaczęto ukazywać jeszcze uczniów w drodze do grobu, potem zaś w widowisku zagościł mercator. Postać zupełnie świecka i niebiblijna, handlarz wonnościami, jakiego Maryje spotykają na drodze, stanowił konkretny krok w kierunku zeświecczenia teatru i wnosił w misterium swojski, humorystyczny akcent.

Ruchoma szopka panoramiczna w Bardzie

Ruchoma szopka panoramiczna w Bardzie
fot. K. Wieczorek

Tak sprawy się miały na początku średniowiecza, epokę jednak teatr kończył jako coś oddzielnego od liturgii. Organizację misteriów pasyjnych wzięli na siebie mieszczanie, co spowodowało pewien uszczerbek na ich nobliwym charakterze, nie stroniono bowiem od ludycznych, uciesznych pieśni, od umieszczania postaci rubasznych służących czy diabłów. Misteria wyszły też z kościoła i odgrywane były na placach miejskich. Za przykład może tutaj posłużyć misterium frankfurckie, trwające dwa dni i ukazujące dzieje Chrystusa od chrztu w Jordanie, aż po Wniebowstąpienie. Na jego potrzeby Baldemar z Peterweil na zwoju pergaminu długości 4,36 metra spisał wskazówki reżyserskie co do układu akcji. Misterium grano na placu przy kościele św. Mikołaja, gdzie ustawiono kilkanaście podestów, mających obrazować kolejne miejsca akcji. Z racji rozpiętości przestrzennej postacie musiały być przerysowane - siepacz przybijający Chrystusa nie mógł być brzydki, musiał być szkaradny. Pasja z Alsfeld idzie już krok dalej - tam męka Chrystusa ma postać realnej kaźni, wymagającej od odtwórcy roli Zbawcy żelaznej wytrzymałości.

Boże Narodzenie w teatrze średniowiecznym

Misteria bożonarodzeniowe istniały również, choć realizowano je z mniejszym rozmachem niż te wielkanocne. Podstawa była podobna: "Kogo szukacie?" pytał anioł przed grobem Chrystusa i to samo pytanie padało pod adresem Trzech Króli. U Tutila z St.Gallen pojawia się pierwszy dialog w tropie na Boże Narodzenie "Hodie cantandus" - pasterze napotykają kobiety, które według apokryficznej ewangelii św. Jakuba czuwały nad świętą rodziną. W miarę upływu lat ten dialog rozrasta się - w XI wieku pojawiają się kolejne sceny, dołączają trzej królowie, a aniołowie, głosząc chwałę na wysokości, głoszą ją z galeryjek i triforiów świątyń. Z czasem też w oficjach pojawia się Herod - postać o tyle wdzięczna, że zła, a zatem dająca możliwość do ludycznej błazenady. W tekście widowiska z Benediktbueren pojawia się Balaam i jego oślica oraz święty Augustyn. Z czasem teksty oficjów zaczynają też uwzględniać wydarzenia poprzedzające Boże Narodzenie, a zatem Zwiastowanie Maryi i Nawiedzenie Maryi, dodawane są też dysputy uczonych, mające tłumaczyć słuszność dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. Teksty tego typu powstają w różnych miejscach Europy, w Nevers, w Mietzu, Orleanie, Einsiedeln czy nawet w czeskim Bilsen. Coraz bardziej też kierują się w stronę ludycznego charakteru, zachowując jednak motywy teologiczne - w efekcie powstają organizowane przez mieszczan szopki betlejemskie i pastorałki, gdzie Maryja i Józef zajadają regionalne potrawy, kłócąc się niezbyt nabożnie ze służbą.

A Polska?

Historyja o chwalebnym zmartwychwstaniu Pańskim

"Historyja o chwalebnym zmartwychwstaniu Pańskim"
fot. A. Brustman

Najstarszym polskim znanym misterium jest "Historyja o chwalebnym zmartwychwstaniu Pańskim", spisana przez Mikołaja z Wilkowiecka. Mikołaj jest bliżej nieznanym paulinem częstochowskim, działającym w XVI w., "Historyja" zaś opowiada wydarzenia związane ze zmartwychwstaniem od prośby o postawienie żołnierzy przy Grobie Pańskim, do spotkania w Emaus i przeplatana jest pieśniami.

Z obrzędami Wielkanocy związane są także kalwarie, czyli zespoły kaplic odtwarzających historię biblijną, ukazywały najczęściej przebieg Męki Pańskiej. Jedna z najstarszych w Polsce, Kalwaria Zebrzydowska, działa od 1604 i stanowi pokaźny ciąg kaplic. Kaplice te stanowiły scenografię dla kolejnych stacji misteriów pasyjnych, odgrywanych we właściwym sobie czasie roku; sama zaś tradycja takich misteriów wywodziła się z obrzędów Drogi Krzyżowej.

Jeśli zaś chodzi o Boże Narodzenie, to ciekawym przypadkiem były jasełka, zapoczątkowane według tradycji przez św. Franciszka. Na początku używano w nich nieruchomych postaci Maryi, Józefa, czy Trzech Króli, potem postacie zaczęto odgrywać za pomocą marionetek. Ostatecznie jednak zakazano ich wystawiania w kościołach ze względu na coraz większą ilość elementów i motywów świeckich; pojawiały się postacie bijących się chłopów czy tańczących szynkarek. W przyrodzie jednak nic nie ginie i niebawem w świat ruszyli żacy i czeladnicy z szopkami.

Małopolski Przegląd Grup Kolędniczych 'Herody' 2009 CHRZANÓW

Małopolski Przegląd Grup Kolędniczych "Herody 2009"
w Chrzanowie

Od tego zaś zwyczaju już krok tylko do jeszcze znanych i pamiętanych kolędników. Funkcjonowało ich na polskiej wsi kilka rodzajów - byli kolędnicy chodzący z turoniem albo inną maszkarą, kolędnicy chodzący z szopką albo gwiazdą, najbliżej zaś teatru były zespoły kolędnicze, odgrywające tzw. herody. O ile trzy pierwsze typy ograniczały się do paradowania po wsi, składania życzeń wierszem lub kolędą i straszenia turoniem, to herody miały swoją ściśle zarysowaną akcję. Na początku Herod otrzymywał wiadomość o narodzeniu Jezusa i po jej potwierdzeniu wydawał nakaz zabicia wszystkich chłopców w Betlejem do lat dwóch. Król łapał się jednak w swoją własną pułapkę, gdyż ginął również i jego syn, na co Herod reagował przysłowiowym płaczem i zgrzytaniem zębów. Po śmierci Diabeł i Śmierć kłócili się o duszę króla, a przedstawienie kończyła kwestia "Królu Herodzie, za twe straszne zbytki, chodź do piekła, boś brzydki".

Teatr religijny związany ze świętami zmienił zatem zupełnie swoje miejsce w społeczeństwie. Z centrum życia społecznego, z pozycji istotnego wydarzenia przeniósł się na jego obrzeża, gdzie nielicznie już wypuszczają się z turoniem, a miejsce strasznego Heroda zajął czerwony Mikołaj paradujący po galeriach handlowych.

Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
24 grudnia 2009

Bibliografia:
1. Margot Berthold, Historia teatru, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1980.
2. Renata Hryń-Kuśmierek, Zuzanna Śliwa, Encyklopedia tradycji polskich, Wyd. Podsiedlik-Raniowski i Spółka, Poznań 2000.
2. Irena Sławińska [red.]: Dramat i teatr sakralny, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1988.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen