zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Dyrygentura pożądania

W ramach tegorocznej edycji Boskiej Komedii oprócz spektakli wyróżnionych udziałem w konkursie - sfera Inferno, znalazło się także miejsce na prezentacje najnowszych dzieł reżyserów młodego pokolenia. W części Paradiso zaprezentował się między innymi, znany już krakowskim widzom, Radosław Rychcik. I chociaż znalazł się w niebiańskiej kategorii, to jego "Samotności pól bawełnianych" zdecydowanie bliżej do czeluści piekielnych.

Dwa mikrofony na statywach. Przy każdym z nich mężczyzna ubrany w czarny garnitur. Spod przykrótkich spodni i rękawów wystaje nieskazitelna biel skarpetek, wyziera czystość mankietów. Między jednoznaczną czernią a bielą nie ma miejsca na niesprecyzowany odcień ciała. A na skórze skrapla się, próbujące wywalczyć sobie prawo do panowania, pożądanie. Tak wygląda pierwszy plan. Na drugim zespół - orkiestra. Mężczyźni w koszulkach w biało-czarne pasy przy pomocy instrumentów wprawiają bohaterów w taneczny szał. Spektakl wyreżyserował Radosław Rychcik, pałeczkę dyrygenta dzierży - pożądanie.

Koncert na słowa

O ile w tekście Koltèsa najważniejsze jest mówienie, wręcz zagadywanie przestrzeni, czasu i sytuacji, o tyle spektakl osadzony został w ciele. Z rozmowy dwóch przypadkowo spotkanych osób, której przedmiotem jest niesprecyzowana transakcja, Rychcik wybrał właściwie tylko pożądanie. Uczynił je przyczyną, treścią i celem spektaklu. Więcej nawet! Niejednoznaczne pożądanie czegoś z dramatu sprecyzował do pożądania seksualnego. Zaskakujące, że takie zdawałoby się zawężenie tematu, rozszerzyło pole działania aktorów, a brak miejsca akcji oraz nieobecność scenografii zintensyfikowały ich grę.

Koncert na dwa ciała

Samotność pól bawełnianych TEATR IM. S. ŻEROMSKIEGO Kielce

"Samotność pól bawełnianych"
fot. K. Bubrowiecka

Dwóch mężczyzn rozmawiających ze sobą, a właściwie monologujących do siebie, a może trafniej - obok siebie, wydaje się bardzo statycznym obrazem. Nic bardziej mylnego. Zarówno muzycy, jak i aktorzy uruchamiają tak ogromne pokłady energii, że nie tylko wpadają w trans, ale wciągają w niego także widzów. Bez względu na to, czy tańczą, czy wyrzucają z siebie potok słów, ich ciała pozostają w ciągłym ruchu, drganiu i napięciu, zmobilizowane dosłownie od koniuszka nosa po opuszki palców. Słowami próbują zakrzyczeć, a w ciele poskromić obezwładniające ich pragnienie. Poprzez dynamikę ciała aktorzy mówią tyle samo, jeśli nie więcej, co za pomocą słów. Opętani pożądaniem stanowią przypadek beznadziejny. Nie istnieje antidotum, nawet egzorcyzmy nie pomogą.

Koncert piekielny

Pożądanie w kieleckiej "Samotności pól bawełnianych" jest wstydliwie niemożliwe do opanowania. Stanowi świadectwo człowieczeństwa, będąc jednocześnie przyczyną jego małości. Pragnienie triumfuje nad gorączkową próbą poskromienia.

Obaj bohaterowie spektaklu stają się najbardziej tragiczni w swojej samotności w momencie, gdy dochodzi do zawarcia transakcji. Nie jest wcale takie jednoznaczne, kto jest sprzedawcą a który z nich dokonuje "zakupu". Usta przekreślone czerwoną pomadką łączą się gwałtownie w finalnym pocałunku, który okazuje się nieunikniony. Zaspokojenie nie niesie jednak ukojenia, lecz wysysa z szacunku.

Konkluzja jest brutalna, aby dokonać zakupu, należy sprzedać samego siebie. Dlatego tak dramatycznie metodyczne jest zdejmowanie poszczególnych części garderoby przez Klienta (Tomasz Nosiński). Precyzyjnie składane w kostkę spodnie, koszula rozpinana guzik za guzikiem - czynności te są jak zdejmowanie z siebie godności kawałek po kawałku, z pogardą do samego siebie skrywaną za mocno zaciśniętymi ustami. Nagość ta wyzywająco i okrutnie stawiana jest przed oczami widza i człowieka w ogóle. Przeraża. Obnażane jest nie tylko ciało, ale zwierzęcy aspekt człowieczeństwa. Prawda i brutalność obrazu są uderzające. Wkomponowana w spektakl video projekcja czyni problem dotkliwym nie tylko w kontekście bohaterów spektaklu i sprawia, że staje się on wręcz przeszywająco drastyczny.

Radosław Rychcik podjął niemałe wyzwanie, realizując tekst Koltèsa, i niewystarczające byłoby stwierdzenie, że mu sprostał. Sposobem potraktowania tematu ugodził człowieka w Człowieku, a specyfiką jego realizacji rzucił rękawicę teatrowi. Rezultat? Precyzyjnie zagrany, piekielnie bolesny spektakl.

Kamila Bubrowiecka
Teatralia Kraków
14 grudnia 2009

Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach
Bernard-Marie Koltès
"Samotność pól bawełnianych"
przekład: Marian Mahor
reżyseria: Radosław Rychcik
oprawa wizualna: Marta Stoces
oprawa muzyczna: Natural Born Chillers
obsada:
Dealer - Wojciech Niemczyk
Klient - Tomasz Nosiński
premiera: 3 października 2009 r.
II Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia w Krakowie, 7.12.-14.12.2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen