Weselej nie będzie
Choroby psychiczne od dawna interesują wszelkich twórców. Po części dlatego, że umysł człowieka jest niezbadany i fascynujący, po części z powodu trudności, jaką sprawia wytyczenie granicy pomiędzy szaleństwem a tak zwaną "normalnością". Bo kto powinien być autorytetem w tej dziedzinie? Komu dać prawo decydowania o stanie umysłu drugiego człowieka?
Piotr Waligórski, autor i reżyser przedstawienia, nie daje jednoznacznej odpowiedzi, pokazuje raczej życie mieszkańców pewnego szpitala psychiatrycznego. Nie jest to jednak typowy zakład; związani z nim ludzie stanowią swego rodzaju społeczność, która pod pewnymi względami zastępuje im rodzinę. Odizolowani od świata, ukryci w murach szpitala nie czują się samotni. Uczą się funkcjonowania w małej grupie, co ma ich przygotować do życia i jest dla nich najodpowiedniejszą terapią, przynoszącą o wiele lepsze rezultaty niż zajęcia z Teresą. Nowa terapeutka stawia raczej na przyjaźń z podopiecznymi niż tradycyjną formę zajęć. Prowadzi to do sytuacji, w której identyfikuje się ona w pełni z chorymi, sprawiając wrażenie, jakby sama potrzebowała pomocy. A może nie jest to wrażenie? Teresa wygląda na osobę z problemami, dla której prowadzenie zajęć z chorymi jest rodzajem własnej terapii, a przynajmniej odskocznią od problemów rodzinnych. Kobieta wyraźnie coś ukrywa, ale nie jest w tym bynajmniej osamotniona; dyrektor szpitala również jest osobą niezwykle tajemniczą, nie wspominając już o jego wychowanku. Wszystko to razem świetnie pokazuje, że każdy ma swoje fobie i nietypowe zachowania. Na terenie szpitala nikt nie wyróżnia się normalnością, dlatego granica między chorym a zdrowym zaciera się w pewnym momencie.
Pacjenci to prawdziwa kopalnia typów, każdy jest wyjątkową osobowością, lecz w trakcie rozwoju akcji wszyscy zaczynają zlewać się w masę. Nie wiem, czy wina leży w reżyserii, czy może już na poziomie samego tekstu, ale mimo że spektakl zapowiada się bardzo ciekawie, w pewnym momencie rozmywa się. Na początku akcja nabiera tempa, później stopniowo zwalnia, aż całkowicie gubi swoją dynamikę. Świetnie zarysowane charaktery postaci rozpadają się na kawałki i potem trudno już je pozbierać. Momentami drażni aktorstwo szczególnie do przesady neurotyczna gra Pauliny Napory, ale w zasadzie każdy ma mniejsze lub większe wpadki. Jak na tak gorzką i wzruszającą historię zdecydowanie za mało tu emocji. Sytuację ratuje scenografia, genialnie pokazująca klimat szpitala, dodatkowo podkreślona wystrojem sceny na Sarego. Drażnią nieco wstawki muzyczne, czasami zdaje się zastosowane zupełnie bez uzasadnienia.
Waligórski starał się stworzyć spektakl ważny, nietypowy, do bólu współczesny. Choć nie do końca mu to wyszło, uważam, że warto było spróbować. Wszak uczymy się na błędach, a odwaga w podejmowaniu trudnych tematów to także ogromna zaleta.
Martyna Lechman
Teatralia Kraków
12 grudnia 2009
Teatr Bagatela w Krakowie
Piotr Waligórski
"I będzie wesele... j"
reżyseria: Piotr Waligórski
scenografia: Wojciech Stefaniak
muzyka: Adrian Konarski
teksty piosenek: Adam Ochwanowski
obsada: Paulina Napora, Michał Kościuk, Krzysztof Bochenek, Sławomir Sośnierz, Magda Grąziowska (gościnnie), Przemysław Redkowski, Gena Wydrych (gościnnie), Bogdan Grzybowicz, Piotr Różański
prapremiera: 27 marca 2009 r.
II Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia w Krakowie, 7.12.-14.12.2009 r.