Niedokończona historia
Historia Pinokia prowadzona jest przez zmieniające się obrazy, wizje kolejnych etapów przygód pajacyka. Niektóre z nich urzekają pomysłowością i humorem, część okazuje się zbyt uboga w środki wyrazu - tym bardziej, że słowo gdzieś w tym spektaklu ginie, nie docierając do publiczności.
Najważniejszą częścią scenografii jest ruchoma drewniana konstrukcja - szkielet pełniący funkcję domu Dżepetta, szkoły, chatki wróżki, itd. - ascetyczna i wielofunkcyjna. Pojawiają się elementy plastyczne mniej i bardziej udane. Świetne są kukiełki szkolnych kolegów Pinokia, teczki mieszczące w sobie właściciela: po otwarciu walizeczka zmienia się w elementarz, zza którego wystaje główka i nóżki. Nieudany zupełnie jest otaczający Pinokia "las" - kilka przesuwanych drzew z dykty wyposażonych w drewniane ramiona mające zagrażać bohaterowi. Wróżka, która spełnia marzenie bohatera o przemianie w chłopca, nie wyróżnia się niczym szczególnym: ciemna prosta maska, animowane ramiona i spływająca do ziemi biała szata.
Większość scen dłuży się, wybór konkretnych dialogów do spektaklu nie jest przejrzysty, przedstawienie okazuje się niespójne. Nużące - a z pewnością możliwość skupienia się siedmiolatka jest bardziej ograniczona niż moja. Kilka momentów ratuje sprawne aktorstwo, chociaż zaskakuje (zwłaszcza dziecięcą publiczność) obsadzenie w roli pajacyka dojrzałej kobiety. Elżbieta Węgrzyn ma jednak dziecięcość perfekcyjnie dopracowaną w mowie i geście, potrzebuje kilku chwil zaledwie, by przekonać do siebie widownię. Świetny ruchowo jest Marcin Ryl-Krystianowski. Dzięki niemu malowniczo wypada zawsze atrakcyjny temat marionetek w scenie w cyrku. Duet stworzony przez tę dwójkę to jeden z najzabawniejszych momentów spektaklu - gdy Pinokio i jego przyjaciel próbują ukryć przed sobą nagle zdobiące ich głowy ośle uszy. W spektaklu pojawiają się aktualne skojarzenia ekonomiczno-bankowe. Ekipa Lisa to zastęp niezbyt uczciwych doradców finansowych.
Pinokio spotyka się ze światem dorosłych i nie są to najszczęśliwsze spotkania, świat ten okazuje się fałszywy i groźny. Sam jednak sprowadza na siebie kłopoty, robiąc wyłącznie to, na co ma ochotę. Nie słucha pouczeń Świerszcza, milczące cierpienie ojca wzrusza go tylko na chwilę. Musi dojrzeć sam, przeżywając kolejne przygody. Zmierzyć się z konsekwencjami swoich kłamstw. W końcu spotyka Dżepetta w różowym wnętrzu wieloryba. Wewnętrzną przemianę, zdobycie odpowiedzialności i wrażliwości, obrazuje magiczne przeobrażenie pajacyka w chłopca. Ostatnia scena spektaklu to Pinokio w deszczu drewnianych wiórów. W brzuchu potwora rodzi się na nowo.
Pierwsza część wydaje się po prostu za długa. Dialogi są zbyt mało okrojone, słowa się rozmywają, brakuje ich wybrzmienia. Prostota środków w niektórych momentach przeszkadza. W drugiej, tradycyjnie krótszej części, zaskakuje nagłe zakończenie. Ostatnie sceny są "ściągnięte", skondensowane do granic. Spektakl sprawia wrażenie zawieszonego, urwanego. Przemiana Pinokia po bardzo spokojnie toczącej się historii odbywa się niespodziewanie, jakby trochę "niedopowiedziana".
Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
12 grudnia 2009
Teatr Animacji w Poznaniu
Carlo Collodi
"Pinokio"
tłumaczenie: Patrycja Jabłońska
adaptacja, inscenizacja i reżyseria: Anna i Tomasz Rozmianiec
scenografia : Anna Rozmianiec
opracowanie muzyczne: Tomasz Rozmianiec
opieka artystyczna: Janusz Ryl-Krystianowski
obsada: Elżbieta Węgrzyn, Katarzyna Romańska, Mariola Ryl-Krystianowska, Krzysztof Dutkiewicz, Piotr Grabowski, Marcin Ryl-Krystianowski
premiera: 31 października 2009 r.