Radosne wspomnienia z szarej przeszłości
To mógłby być spektakl w modnej konwencji "PRL-u na wesoło": modły o coca-colę, pseudokonspira, "przysposobienie obronne" ze zbyt poważnie nastawionym do tematyki obronności majorem... czasy podstawówki, czasy liceum, pierwsze miłości, jaja i ta niezapomniana muzyka lat 80.: Limahl, Samantha Fox... Nie do końca to prawda, bo jest i zabawa, ale na scenie pojawia się również zaduma - świetny spektakl Teatru Polskiego.
Nie da się ukryć, ten spektakl bawi. Bohaterowie to ludzie urodzeni pod koniec lat 60., na początku 70., ale zarówno starsze osoby, jak i młodsze odkrywają w przedstawionych sytuacjach historie swojego życia. Czas spełnił swoją rolę i pozwolił zapomnieć to, co złe, dlatego - myślę - tak mocno bawi nas ten spektakl. A może jest w tym jakieś wyparcie celowe? Związane z doznanymi krzywdami, poczuciem nierówności? Raczej nie, bo nie można cierpieć do czegoś, o czym się zupełnie nie ma pojęcia. W spektaklu obrazują to choćby listy pisane przez bohaterów do przedstawicieli lepszego świata, np.: do "Prezesa Forda Fiesta" o przesłanie katalogu (gdzie ktoś z PRL-u w ogóle wyśniłby sobie forda fiestę, najwyżej katalog). Ale źródłem śmiechu jest przede wszystkim gra aktorska. Dzięki niej wygrywane są nieme sceny (rewelacyjne "układy taneczne" i wyreżyserowanie całości scenki w trakcie szkolnej dyskoteki) i te opierające się na głosie ("strzelający" rozkazami Major na zajęciach z przysposobienia obronnego, niezwykle dynamiczna). Nawiązując do podtytułu sztuki - rzeczywiście, możemy się dopatrzyć konwencji klipowej, i rzeczywiście tych klipów jest kilka. Wydają się wybrane, ot tak, od niechcenia, z rezerwuaru dostępnych historyjek, ale nie jest to zarzut - bynajmniej - nie są byle jakie, ich przedstawieniu towarzyszy zamysł reżyserski.
Zaczyna się spektakl: aktorzy siedzą na krzesłach, ich bohaterowie opowiadają o swoim dzieciństwie, młodości tak naturalnie, jakby "naprawdę" wspominali, nie ku widowni, a ze znajomymi. Podobnie skończy się historia siódemki bohaterów, którzy przedstawiają swoje aktualne życie, w potransformacyjnej Polsce. W tym niewielkim przedstawieniu nie doznamy olśnienia dzięki feerii barw, przepychowi dekoracji, nieustannie wprowadzanym na scenę rekwizytom. Scenografia jest skromna, PRL-owska po prostu. Obowiązującym, głównym kolorem stroju jest szary, bo właśnie z szarością kojarzy nam się poprzednia epoka. Żaden element scenografii nie wyłamuje się ze stereotypu.
Na następną chwilę uwagi zasługuje muzyka - przekrój przez różne style muzyczne, utwory, te nieodłącznie kojarzące się z latami 80., przywołują ducha epoki.
Pojawienie się, po wyjściu siódemki bohaterów, Jadwigi Grygierczyk, w roli głosu nieco starszego PRL-owskiego pokolenia, staje się swoistym punktem zwrotnym w całym myśleniu o tej zabawie ze wspomnieniami na wesoło. Bohaterka odwołuje się do kilku podstawowych wartości, które były osiągalne w ówczesnych czasach: wolnego czasu (na refleksje choćby), dobrych relacji sąsiedzkich, myśleniu w kategoriach patriotycznych. Nie zgadza się na przekreślenie tamtego jej życia i życia jej pokolenia oraz dopomina się o "ludzkie" traktowanie. Jej wymowny, dramatyczny apel odcina się jaskrawo od dotychczasowego tempa spektaklu, konwencji. Niesie ze sobą również echa odwiecznego konfliktu pokoleń. Nie pozwala w miłym odprężeniu wrócić do codziennych czynności.
Inga Niedzielska
Teatralia Śląsk
10 grudnia 2009
Teatr Polski w Bielsku-Białej
"Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami"
według Pałygi i Ratajczaka, czyli kilka klipów z młodości i PRL-u
reżyseria: Piotr Ratajczak
obsada: Jadwiga Grygierczyk, Tomasz Drabek, Rafał Sawicki, Agnieszka Przepiórska, Magdalena Krauze, Fodczuk Dariusz, Anna Zabawa, Tomasz Pisarek, Patrycja Olearczyk, Błażej Olma, Ewelina Kasperek
premiera: 29 listopada 2009 r.