Dziecięce emocje
Tegoroczny festiwal Kon-teksty, już po raz czwarty zorganizowany przez Teatr Animacji w Poznaniu, okazał się interesującym doświadczeniem. Miałam okazję obejrzeć zaledwie kilka spektakli przeznaczonych dla najmłodszych grup wiekowych. Nie można było się oprzeć: nie śledzić równocześnie bajkowych scenariuszy na teatralnych deskach i żywiołowych, natychmiastowych i szczerych reakcji dziecięcej publiczności.
Cztery spektakle i cztery zupełnie inaczej pokazane światy. "Sklep z zabawkami" Teatru Banialuka przesycony jest multimedialnymi efektami i magicznymi trikami. Mimo sceptycznego podejścia do tego typu zabiegów, dałam się zaczarować. Animacje komputerowe w stylu retro świetnie wpisują się w atmosferę przedstawienia. Główni bohaterowie, chłopiec i dziewczynka, zamiast imion posługują się nickami, a cała przygoda ujęta jest w ramy wirtualnej, ale przez to wcale nie mniej ryzykownej i niebezpiecznej, gry. Świat z komputera poddany stylizacji z jednej strony ma swoją artystyczną wartość, z drugiej, stanowi pomost łączący scenę i zasiadających w przeważającej liczbie na widowni siedmiolatków. Dzieci bez najmniejszych momentów spadku uwagi poddały się żywiołowi teatru. Postaci pojawiające się na scenie wykreowane zostały tak, by stworzyć harmonijną całość z animacjami. Proste formy stworzone z kolorowych kartonów nałożone przez aktorów przypominają papierową zabawkę: laleczkę z wymiennymi sukienkami. Proste, odrębne kształty w jaskrawych kolorach, kojarzą się z pierwszymi eksperymentami graficznymi w mało skomplikowanych programach komputerowych. Cały spektakl jest jak tytułowy sklep z zabawkami, metafora świata, co chwilę zaskakuje nowym wrażeniem. Główna bohaterka może wybrać sobie w tajemniczym sklepie najpiękniejszą zabawkę. Każda kolejna traci jednak szybko urok nowości, a dziewczynka za następny wybór płaci rokiem życia. Przyjmuje kolejne wcielenia i bardzo szybko się starzeje. Ulega złudzeniu, że nowe okaże się lepsze, nie potrafi poprzestać na tym, co ma. W końcu już niczym nie jest w stanie się cieszyć. Świat pełen pokus jest niebezpieczny, zagraża pożerając nasz czas. Z drugiej strony w tym dziwnym sklepie trzeba długo i mądrze szukać, by znaleźć to, co przyniesie nam szczęście. Szybkie dorastanie okazuje się tylko pozornie atrakcyjne. Dziewczynka ma jednak przyjaciela, który pokonując wiele przeszkód, które sprawdzają jego wytrwałość i odwagę, przychodzi jej z pomocą.
Pozostałe spektakle wykorzystywały lalki. Do przedszkolaków skierowane były "Smok i sok" czeskiego Divadlo Radost oraz "O mniejszych braciszkach Św. Franciszka", Opolskiego Teatru Lalki i Aktora. Drugi ze spektakli opowiada o spotkaniach jeszcze nie świętego Franciszka ze zwierzętami. Jest dowcipny, słoneczny i radosny. Aktor grający główną rolę skutecznie nawiązuje kontakt z dziećmi. Na tyle, że niekiedy ma problemy z zatrzymaniem fali odpowiedzi na swoje pytania. Historia nie ma wyraźnego początku i końca, jest szeregiem prostych epizodów, spotkań - retrospekcji, wspomnień snutych przez siedzących na drewnianych, wielofunkcyjnych dekoracjach (są pałacem sułtana, domkiem wieśniaka, kopcem kreta, itd.), "w niebie", św. Klarę i św. Franciszka. W ich rozmowach i dialogach pozostałych postaci pojawia się wieloznaczność słów, chociaż niektóre dowcipy z pewnością (i na szczęście) są niezauważalne dla dzieci. Kolejne scenki mają przekazywać zachwyt nad światem i wszystkimi zaludniającymi go stworzeniami, otwartość wobec ludzi i pozytywne nastawienie do rzeczywistości. Wykorzystywane lalki: drewniane, niezbyt ruchome i raczej drobne (z ostatnich rzędów słabo widoczne) są mało plastyczne i wyraziste, chociaż sceny z upartym osiołkiem i ślepym na piękno świata krecikiem urzekają malowniczością.
"Smok i sok" mimo bariery językowej odbierany był przez dzieci bez najmniejszych problemów. Okazało się, że język teatru nie potrzebuje werbalizacji - reakcje wywoływały czytelne emocje: radość, niepokój, smutek przekazywane przez ton głosu i obraz. Rytmiczne piosenki wymagały klaskania w dłonie, śmiech płynący ze sceny okazywał się zaraźliwy. Prosta historia ma wyraźnie zarysowaną fabułę, smok w poszukiwaniu malinowego soku rusza w podróż nie czekając na przyjaciół i popada w tarapaty. Spektakl przeznaczony dla najmłodszych przedszkolaków jest rozśpiewany, roztańczony, złe postaci nie są wcale aż tak straszne, jak mogłoby się wydawać. Główny bohater to sympatyczny pluszak o okrągłych oczach i brzuchu. Jak na lalkę, której wyraz można nadać poruszając odrębnie jedynie głową, (ręce i nogi zwisają swobodnie) okazuje się zaskakującą wymowny - ogromna w tym zasługa animującego aktora i jego głosu.
Ostatnim spektaklem obejrzanym przeze mnie był "Jeż" poznańskiego Teatru Animacji. Poruszono ważny temat adopcji, przedstawienie skierowane było dla nieco starszych dzieci. Zastanawiam się, jak zostałoby przez nie odebrane. Na widowni byli sami dorośli. Króciutki spektakl toczy się bardzo wolnym, nieco nużącym rytmem. Ciekawa jest oprawa plastyczna: tło dla kolejnych scen tworzy niewielka obrotowa ścianka pokryta obrazami tworzącymi klimat scenicznej sytuacji, skojarzonymi z nią w jakiś sposób. Pojawiają się niewielkie lalki, które przejmują niekiedy role ludzkich bohaterów. Historia opowiada o chłopcu-jeżu, który u nowych rodziców powoli oswaja się z tym, że jest kochany i kocha, z upływem czasu traci kolce, które nie pozwalają nie tylko go skrzywdzić, ale i zbliżyć się do niego. Czekamy aż coś się wydarzy, ale może to właśnie spokojne "dzianie się" pozwala, by jeż się stopniowo, w niezauważalny sposób, przemienił. Mimo wszystko niewielka liczba słów, jednostajny motyw muzyczny sprawiają, że spektakl wydaje się rozciągnięty do granic.
Obejrzałam zaledwie cztery spektakle, wszystkie okazały się ciekawe i co najmniej na przyzwoitym poziomie zrealizowane. Spotkałam się z różnym podejściem do aktora, lalki i wizji scenicznej: z jednej strony kameralnej i skupionej, z drugiej - ofensywnej, efektownej. Zainteresowanie i utrzymanie uwagi dziecięcego widza to wyzwanie. Dobry spektakl potrafi zaangażować dorosłego. Zdarzyły się momenty, w których z równą najmłodszym widzom radością poddawałam się teatralnej magii. To bardzo cenne, bo w teatrze brakuje mi często emocji, a w trakcie festiwalu było ich pod dostatkiem.
Magdalena Kostuś
Teatralia Poznań
3 grudnia 2009
Teatr Lalek Banialuka im. Jerzego Zitzmana (Bielsko-Biała)
Alexandru Popescu
"Sklep z zabawkami"
przekład: Danuta Bieńkowska
reżyseria: Ewa Piotrowska
scenografia: Maria Kanigowska-Belcar
muzyka: Anna Świętochowska
animacje komputerowe: Fernando de Jesus Villagomez Delgado
obsada: Magdalena Obidowska, Ziemowit Ptaszkowski, Piotr Tomaszewski, Małgorzata Król, Wiesława Pilarz, Włodzimierz Pohl
Opolski Teatr Lalki i Aktora im. Alozjego Smolki
Marta Guśniowska
"O mniejszych braciszkach Św. Franciszka"
reżyseria: Petr Nosálek
scenografia: Eva Farkašová
muzyka: Piotr Krzysztof Klimek
obsada: Anna Jarota, Dorota Nowak, Krzysztof Jarota, Andrzej Mikosza, Tomasz Szczygielski
Divadlo Radost (Brno)
Janusz Ryl-Krystianowski, Jarislav Wykrent
"Smok i sok"
reżyseria: Janusz Ryl-Krystianowski
scenografia: Jacek Zagajewski
muzyka: Robert Łuczak
obsada: Kateřina Höferová, Leona Ondráčková, Vilém Čapek, Pavel Jan Riedl, JiřiMiroslav Valůšek
Teatr Animacji (Poznań)
"Jeż"
według tekstów Katarzyny Kotowskiej "Wieża z klocków" i "Jeż"
adaptacja: Katarzyna Grajewska
inscenizacja i reżyseria: Janusz Ryl-Krystianowski
scenografia: Buba Tomala
muzyka: Robert Łuczak
obsada: Mariola Ryl-Krystianowska, Marcin Ryl-Krystianowski, Elżbieta Węgrzyn, Danuta Rej
IV Międzynarodowy Festiwal Sztuk Współczesnych dla Dzieci i Młodzieży KON-TEKSTY, 16-21 listopada 2009 r. Poznań.