Maszyna i idea
Dulcynea - imię znane większości osób obytych z kulturą. Mityczna ukochana Don Kichota, do której dążył, nie bacząc, kim jest naprawdę, wielka idea i projekcja błędnego rycerza. Czego zatem możemy się spodziewać, idąc na spektakl pod takim tytułem właśnie w Białostockim Teatrze Lalek? Ucieleśnienia idei właśnie.
Stara i od wieków towarzysząca człowiekowi historia pogoni za marzeniami tym razem odbywa się pośród maszyn i starych gratów. Autorka scenografii, Vitalia Samuilova, z najróżniejszych przedmiotów tworzy małe sceniczne pandemonium, konstrukcję, w obrębie której obserwujemy drogę do Dulcynei. Na scenie pojawia się stara maszyna do pisania, wiszą stare prochowce, stoi kawałek roweru. I wiele, wiele innych bezimiennych trybików teatralnej machiny - śrubek, gwoździ, zębatek, półek. Maszynerię uzupełnia światło - strumienie światła z latarek, z reflektorów dopełniają całości kreowanego świata.
Scena balansuje na granicy ożywionego i nieożywionego - z jednej strony wiadomo, że sterta metalowych przedmiotów jest zbiorem wybitnie nieożywionym, z drugiej jednak strony - metalowe przedmioty układają się w sceniczny organizm, a światło spaja wszystko, dając złudzenie metalowej egzystencji. W tę estetykę wpisują się lalki - małe, o pajęczych kształtach, bardziej przypominające małe roboty. W spektaklu nie pada ani jedno słowo, obserwujemy tylko ruch. Sprawia to, że "Dulcynea" wymaga wielkiego skupienia, zostawia też dużo miejsca na własną interpretację, refleksję widza. Główny jej żywioł to wizja, to wrażenie i obraz.
W maszynowym świecie obserwujemy dążenie do idei, pogoń za marzeniami. Związek całości z Cervantesem jest na tyle luźny, że nie ogranicza nijak akcji, na tyle jednak mocny, że narzuca pewną drogę odczytania. Nikt nie nazywa małej lalki o pajęczych kształtach Don Kichotem, nikt nie mówi, że twarz kobiety, pojawiająca się w tle, to Dulcynea. Spektakl ukazuje rzecz bardzo uniwersalnie - na kanwie znanej historii zastanawia się, jak wygląda dzisiaj to dążenie za ideą. I co przede wszystkim tą ideą jest. Według twórców dążymy za przyjaźnią i miłością, trudno jednak wyobrazić sobie miłość i przyjaźń w chłodnym metalu scenicznego świata.
I w taki przedziwny sposób docieramy do sedna sprawy, do odbicia naszej rzeczywistości na scenie, gdzie człowiek ze swoją ludzkością zaczyna się błąkać w labiryntach nieożywionej materii.
Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
2 grudnia 2009
Białostocki Teatr Lalek
"Dulcynea"
reżyseria, scenariusz i muzyka: Adam Frankiewicz
scenografia: Vitalia Samuilova
obsada: Sylwia Janowicz-Dobrowolska, Izabela Maria Wilczewska, Krzysztof Bitdorf
premiera: 18 października 2009 r.