Taniec miłości

W dniach 21-28 czerwca w Warszawie odbył się V Festiwal Teatrów Tańca Europy - "Zawirowania". Drugiego dnia przeglądu w Starej Prochowni wystąpiła czeska grupa "Nanohach" ze spektaklem zatytułowanym "Kochaj mnie".

Zanim udało mi się odebrać zaproszenie na przedstawienie, przebrnęłam przez bardzo długą kolejkę cierpliwie oczekujących, nieco poirytowanych widzów. Gdy po chwili zostaliśmy zaproszeni do środka, w okamgnieniu sala wypełnia się widzami. Moje sceptyczne podejście do teatru tańca miało tego wieczoru zostać rozwiane lub utrwalone - wydawało mi się dotychczas, że ruch pozostaje daleko w tyle za mocą słowa, i nawet najlepiej wykonana choreografia nie będzie w stanie otworzyć wystarczająco wielu ścieżek interpretacyjnych.

Na scenie pojawiają się tancerze - Eliška Kašparová, Marta Trpišovská, Honza Malík i Michael Vodenka - dwóch mężczyzn o różnych typach urody, wysoka, smukła blondynka i nieduża brunetka, od której - jak się później okazało, trudno oderwać wzrok. Siadają na przygotowanych dla nich krzesłach i wytężają słuch.

Współczesna muzyka pop przeplatająca się z klasycznymi perłami operowymi, niewymuszone gesty i stateczne pozy; nieco przydługa scena imitująca koncert w operze - wszystko to nie zapowiada niczego szczególnego. Jednak w chwili, gdy artyści wstają z krzeseł, wybucha wulkan mocnej, nieposkromionej energii. Zaskakująco plastyczne ciała czwórki młodych ludzi krążąc po scenie, zaczynają opowiadać długą historię o napastliwej potrzebie ciepłych uczuć, kochania i psychicznego oparcia, przedstawiając wszystkie możliwe odcienie miłości.

Kochaj mnie NANOHACH Czechy

"Kochaj mnie"

Delikatnie i gładko, w rytmie cicho grającej muzyki, wytańczyli miłość stateczną, spokojną i dojrzałą. Nieco bardziej energicznie i żywo, chwiejnymi podskokami i figlarnie rozbujanymi stopami, zobrazowali emocje zakochanego człowieka, stan euforii i niewyjaśnionej fali świeżych, radosnych uczuć. Chcąc podzielić się i uzyskać to, o co zdawali się jednoznacznie wołać od początku spektaklu, zaangażowali w swój występ także publiczność - roztaczając magiczną atmosferę ciepła i dobrych wrażeń, rozsypując się wśród rzędów i krzeseł - bez opamiętania rozdawali uściski zaskoczonym widzom.

Nie zabrakło też zwierzęcej i dzikiej ekstazy ciała, kuszącego falowania bioder i namiętnych spojrzeń, ruchów przechodzących gwałtownie w akty imitujące stosunek seksualny, a także przeraźliwych wrzasków zdradzonych kochanków. Niespokojne, przerywane w połowie jęki, dynamiczne, gwałtowne ruchy, nieokiełznana bieganina i głodne spojrzenia, idealnie odwzorowały silną potrzebę miłości, nagłą i nachalną. Ciała artystów zdawały się faktycznie krzyczeć: "kochaj mnie!". Ich taniec stał się błagalnym rytuałem, prośbą o uczucia, napastliwym wołaniem o przerwanie bólu opuszczenia. Wśród wykrzykiwanych machinalnie dziesiątek imion, plątaniny nóg, otwierających się ramion, chcących przygarnąć do siebie kogokolwiek, spełniło się świadectwo samotności. Jeden z mężczyzn chwycił w ramiona pluszową kukłę, którą w gniewie rzuciła mu tancerka, po czym kołysząc się z nią bezwiednie w takt przygnębiającej muzyki, zadeklarował widowni swoje tragiczne poczucie osamotnienia.

Tancerze oddali własnymi ciałami wszystkie emocje, jakie tylko mogą mieć związek z uczuciem miłości. Sposób, w jaki się poruszali, poza tym że świadczy o ich absolutnym profesjonalizmie i dopracowanym warsztacie, jest także doskonałym przykładem na to, jak wiele można przekazać dzięki mowie ciała. Cały spektakl był oczywiście oparty na ruchu, przekaz fabuły przedstawienia zaczynał się i kończył mocnymi, wymownymi akcentami scenicznej akrobatyki.

Wypowiadane sporadycznie kwestie w języku czeskim, zostały, jak mniemam, przez większość widzów niezrozumiane. Co ciekawe jednak - nie wydaje mi się, żeby ów brak znajomości obcego języka przeszkodził w interpretacji tak doskonale zagranego przedstawienia.

"Zawirowania" udowodniły, że taniec to prawdziwa sztuka, która nie musi, a nawet nie może być kojarzona jedynie z komercyjnymi programami telewizyjnymi, w których od wyrażania prawdziwych emocji ważniejsze są kolory strojów i wysokość obcasów domniemanych gwiazd. "Kochaj mnie" to piękna historia o miłości niezrealizowanej, dalekiej, poszukiwanej, o dążeniu do spełnienia poprzez zaspokojenie podstawowych, ale zarazem najtrudniejszych do ugaszenia pragnień. Teatr tańca jako sposób przedstawienia emocji i wizji świata, obala dotychczas przeze mnie uznawany stereotyp słowa jako jedynego idealnego i niezastąpionego środka przekazu myśli.

Karolina Obszyńska
Teatralia Warszawa
29 czerwca 2009

Nanohach (Czechy)
"Kochaj mnie"
("Miluj mnie")
pomysł, choreografia, kostiumy i reżyseria: Nigel Charnock
oświetlenie: Jan Beneš
obsada: Eliška Kašparová, Marta Trpišovská, Honza Malík, Michael Vodenka
oświetlenie: Jan Beneš
V Festiwal Teatrów Tańca Europy "Zawirowania" w Warszawie.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen