zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Kolacja mistrzów

Do spotkania Bacha z Heandlem nigdy nie doszło. Chociaż sztukę Paula Barza chwalono za precyzyjne oddanie historycznych realiów. Dla mojego ucha domniemana rozmowa obydwu muzyków jest wyśmienita.

Jan Sebastian Bach, skromny organista o spotkanie ze słynnym Georgem Friedrichem Heandlem zabiegał bezskutecznie wiele lat. Prawdopodobnie autor "Mesjasza" obawiał się kantora w kościele świętego Tomasza, gdyż ten ostatni przewyższał go umiejętnością gry improwizowanej na instrumentach klawiszowych. Zresztą owa skłonność do spontanicznego muzykowania kosztowała go posadę w Arnstadt. Nic więc dziwnego, że skutecznie ubiegający się o sławę i uznanie Heandel unikał towarzystwa niemedialnego, aczkolwiek wyjątkowo uzdolnionego rówieśnika.

Paul Barz wyobraził sobie, że do spotkania pomiędzy obydwoma muzykami dochodzi w Hotelu Turyńskim mieszczącym się w Lipsku. Mamy rok 1747, kiedy obydwaj muzycy cieszą się sławą. Heandel jest osobą znaną w szerokim świecie, przyjacielem możnych, człowiekiem wpływowym i bogatym, który zdaje się lekceważyć docenionego jedynie przez środowisko melomanów, niepotrafiącego pomnażać - za pomocą talentu - majątku, piastującego skromne stanowisko kolegi. Pretekstem do ich spotkania okazuje się przyjęcie do Towarzystwa Muzycznego, którego honorowym prezesem oczywiście jest Heandel. Ten zaś stara się onieśmielić uboższego kolegę wystawnym jedzeniem i wykwintnymi trunkami, nie kryjąc swojego lekceważenia dla kogoś, kto posiadając wielki talent, utknął na parafii w prowincjonalnym mieście. Obydwu artystów zdaje się wszystko różnić: pochodzenie, dzieciństwo, również wykształcenie (Heandel ukończył na uniwersytecie prawo), temperament, majątek, życie osobiste, relacje towarzyskie, upodobania, światopogląd, a także stosunek dla samej muzyki.

Polskie Radio Program 2

Wydaje się, że oprócz wrodzonej muzykalności łączy ich jeszcze rok urodzenia. Obydwaj kompozytorzy urodzili się w roku 1685. Założę się, że większość publiczności przyzna palmę pierwszeństwa Bachowi, któremu głosu, a także sugestywnego kaszlu, tym razem użyczył Marian Opania. Przy tym prawdziwym artyście, Heandel wydaje się być utalentowanym muzycznie dworakiem, a mówiąc językiem bardziej współczesnym - jest on przede wszystkim mistrzem pijaru i marketingu, który nawet niepowodzenia jest w stanie wykorzystać w praktyczny sposób. Trzeba przyznać, że Bach, pomimo kurtuazyjnej uległości, zna swoją wartość i potrafi się odgryźć swojemu koledze. Mamy więc do czynienia z przyjemną dla ucha paradą wzajemnych złośliwości i uszczypliwości, mających na celu przekonanie oponenta, kto tak naprawdę zasługuje na nieśmiertelną sławę. Ich konwersację przerywa od czasu do czasu klawesyn przypominający takie muzyczne perełki, jak "Wariacje Goldbergowskie" czy przywoływanego już "Mesjasza", a przede wszystkim odgłosy charakterystyczne dla kolacji.

Mówiąc krótko, barokowa muzyka, znajomość epoki, inteligentne dialogi oraz doskonała gra aktorska Mariana Opani oraz Krzysztofa Wakulińskiego, sprawiają, że słuchowisko wyreżyserowane przez Janusza Kukułę jest znakomitą rozrywką. Dopowiedzmy, że rozrywką nie tylko poprawiającą nastrój, lecz również skłaniającą do refleksji nad muzyką i sztuką, a przede wszystkim nad archetypowymi, czy wręcz stereotypowymi postawami wobec życia. Traktując sprawę najzwięźlej jak można: "Kolacja na cztery ręce" to zabawa przyjemna i pożyteczna.

Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
22 czerwca 2009

Teatr PR, Program 2
Paul Barz
"Kolacja na cztery ręce"
("Mögliche Begegnung")
przekład: Jacek S. Buras
adaptacja i reżyseria: Janusz Kukuła
realizacja akustyczna: Andrzej Brzoska
opracowanie muzyczne: Marian Szałkowski
obsada: Marian Opania - Bach, Krzysztof Wakuliński - Heandel
emisja: 19 kwietnia 2009 r.
IX Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej "Dwa Teatry" 5-7.06.2009 r. Sopot

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen