zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Całe życie w konspiracji

Czy opowieści o wojennych bohaterach muszą być nudne? Mogą, ale na szczęście nie muszą. Nawet wtedy, kiedy wpisują się w bezdyskusyjny paradygmat historii.

Z perspektywy żołnierzy Armii Krajowej historia jawi się co najmniej jako podwójne nieszczęście. Najpierw okupacja niemiecka niszczy i zabiera normalną młodość. Potem zaś nadchodzi czas szykan i opresji ze strony władzy ludowej. Opowieść o życiu doktor Haliny Szwarc wpisuje się w powyższy scenariusz, który niedawno został przerobiony w filmie o generale Fieldorfie Nilu. Czy zatem mamy do czynienia z powieleniem patriotycznego schematu? A jeśli tak jest, to czy warto zdecydować się na obejrzeniu tego telewizyjnego spektaklu?

Doktor Halina TEATR TELEWIZJI - SCENA FAKTU

"Doktor Halina"
fot. Leszek Wróblewski

Na pewno tak, a powyższe sądy uzasadniam na dwa sposoby. Po pierwsze, "Doktor Halina" jest spektaklem, który się dobrze ogląda. Historia szpiega przypominającego sytuację kogoś znajdującego się w jaskini lwa zawsze robi wrażenie i sprawia, że serce zaczyna bić szybszym rytmem. Nie jest to bynajmniej opowieść o Jamesie Bondzie w spódnicy, ani o polskiej Macie Hari, lecz odtworzenie realiów pracy w wywiadzie, zajęcia nie tylko niebezpiecznego, lecz przede wszystkim mozolnego, i w gruncie rzeczy mało efektownego (fotografowanie portu, szperania w dokumentach). Nie brakuje również mocnych i brutalnych scen pokazujących wprost metody śledcze Gestapo. W zasadzie są to jedyne z prawdziwego zdarzenia sceny przemocy w tym spektaklu odsłaniającego między innymi bestialstwo hitleryzmu i perfidię władz komunistycznych. O ile zło nazizmu zostaje w pełni zdemaskowane chociażby w sugestywnej scenie, w której podróżujący pociągiem młody żołnierz niemiecki chwali się współpasażerom z sukcesów w ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej, to w przypadku opanowanej przez stalinizm Polski, takiego symbolicznego odniesienia, które ukazywałoby, z jakim złem Halina Szwarc z taką determinacją walczy, najzwyczajniej brakuje. Stąd ktoś mało zorientowany w skomplikowanych stosunkach polsko-polskich może zapytać "Ale o co chodzi?".

Doktor Halina TEATR TELEWIZJI - SCENA FAKTU

"Doktor Halina"
Miłogost Reczek, Joanna Kulig, Michał Czernecki, Grzegorz Emanuel
fot. Leszek Wróblewski

Po drugie, a właściwie przede wszystkim "Doktor Halina" jest udanym portretem dzielnej i odważnej kobiety. Dodajmy, że osoby dość nieznośnej dla mężczyzn jej życia: dla męża i ojca, z którymi w zasadzie nie rozmawia. Można nie bez złośliwości powiedzieć, że w gruncie rzeczy spory ideowe, kwestie postaw są w tym wypadku w gruncie rzeczy sprowadzone do zera. W warunkach wojny, represji stosowanych przez stalinowski system państwowy jest to postępowanie jak najbardziej uzasadnione. Jednak mnie najbardziej uderza początek spektaklu, w którym jeszcze młoda i dość naiwna dziewczyna, biegająca z zajęć na zajęcia nastolatka, prowadzi spory "ideowe" ze swoim ojcem, na wzór polskiej linii sporu: realizmu kierującego się etyką odpowiedzialności oraz romantyzmu kierującego się etyką intencji.

Podsumowując: "Doktor Halinę" ogląda się jak dobre kino wojenne. Nie brakuje emocji, napięcia oraz dobrze zarysowanej sylwetki głównej bohaterki, której kibicujemy, trochę tak jak nieszczęśnikowi w paszczy drapieżnika. Mamy przede wszystkim do czynienia z dobrze zrobionym dziełem na podstawie faktów ukazującym niemałą porcję realiów historycznych. Wreszcie powiedzmy sobie otwarcie, że mamy tu do czynienia również z pewną wizją historii oraz promocją określonych przez tradycję niepodległościową wartości, która w zasadzie nie podlega tu żadnej dyskusji.

Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
16 czerwca 2009

Teatr Telewizji - Scena Faktu
Halina Szwarc
"Doktor Halina"
"Wspomnienia z pracy w wywiadzie antyhiltlerowskim ZWZ-AK" - tytuł źródła
adaptacja: Grażyna Trela, Marcin Wrona
reżyseria: Marcin Wrona
scenografia: Marek Chowaniec
opracowanie muzyczne: Joanna Fidos
kostiumy: Katarzyna Śródka, Marek Dzienio
zdjęcia: Andrzej Remalu
montaż: Wanda Zeman
obsada:
Joanna Kulig - doktor Halina
Maja Berełkowska - matka
Andrzej Franczyk - ojciec
Arkadiusz Janiczek - kapitan Janicki
premiera: 1 września 2008 r.
IX Festiwal Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej "Dwa Teatry" 5-7.06.2009 r. Sopot

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen