Prześwit zamiast porozumienia
Jacek Orłowski stworzył spektakl, który choć niezwykle skromny w środkach przekazu, porusza do głębi, w niezwykle wyrazisty sposób podkreśla problemy, o których na co dzień staramy się nie rozmawiać, bądź udajemy, że nie ma ich w ogóle. Chociażby dlatego zdecydowanie warto obejrzeć tę sztukę.
"Prześwit" to spektakl na podstawie dramatu Davida Hare'a, który opowiada o spotkaniu ludzi z różnych światów, a jednak kiedyś ze sobą związanych. Dawni kochankowie, Tom (Bronisław Wrocławski) i Kyra (Anna Sarna) próbują odnowić dawną znajomość. Także syn Toma, Edward (Marcin Łuczak) pragnie powrotu Kyry, gdyż według niego dzięki temu uda się powrócić do tego, co było kiedyś - do szczęścia i spokoju. Jednak czy jest to możliwe po tylu latach?
Reżyser Jacek Orłowski do końca spektaklu pozostawia to pytanie w zawieszeniu, nie dając jednoznacznej odpowiedzi. Ubogie środki sceniczne, które wykorzystał, pozwalają skupić się widzom na przeżyciach bohaterów, a nie na wizualnej oprawie spektaklu. Scena przedstawia wnętrze skromnego mieszkania Kyry. Na środku znajduje się jedynie stół, wokół którego toczy się akcja spektaklu. Panujący tam chłód dodatkowo podkreślany jest przytłumionym światłem, które zmienia się jedynie w scenach najbardziej emocjonalnych. Momenty te wyróżnione są również zatrzymaniem akcji i chwilowym znieruchomieniem aktorów, którzy oświetleni zostają zimnym, punktowym światłem. Czyżby to był tytułowy prześwit?
Słowo to pojawia się także w opowieści Toma o śmierci swojej żony Alice. Twierdził on, że aby udowodnić jej swoje oddanie wyremontował jej pokój, a nad łóżkiem umieścił okno, będące dla niej prześwitem. Miało to być zagłuszenie wyrzutów sumienia spowodowanych tym, że cały czas kochał inną kobietę. Była nią Kyra, która wówczas pracowała jako kelnerka w jednej z restauracji Toma i Alice. Romans ich został przerwany w momencie, gdy Alice dowiedziała się o wszystkim. Kyra, nie mogąc znieść faktu, że wyrządziła krzywdę swojej pracodawczyni i jednocześnie przyjaciółce, bez słowa uciekła. Życie w zdradzie nie wywoływało w niej wyrzutów sumienia, ale dopiero fakt, że wszystko wyszło na jaw. Od tego czasu całkowicie zmieniła swój sposób bycia. Zaczęła pracować jako nauczycielka i poświęciła się trudnej młodzieży.
Pewnego dnia w jej życiu ponownie pojawił się Tom. Uczucie dawnej miłości rozgorzało na nowo, jednak okało się, że lata, które minęły wybudowały między nimi mur nie do przebicia. Rozmowy, które toczyli na przemian zbliżały ich do siebie i oddalały. Mimo że naprawdę kochali się i pragnęli powrotu, nie potrafili zrozumieć się wzajemnie. Altruistyczna Kyra nie była w stanie ponownie spojrzeć na świat oczami Toma - egoistycznego biznesmana, dbającego tylko o własne wygody. Sarna i Wrocławski tworzą na scenie doskonały duet. Ich realistyczna gra wywołuje w widzach silne emocje. Niewątpliwie ważną postacią jest Edward, który choć na krótko pojawi się na scenie - stanowi klamrę kompozycyjną i dopełnienie całej historii. Mimo że jest młodym człowiekiem, patrzy na świat dużo dojrzalej niż swój ojciec. To właśnie on potrafi wybrać z przeszłości bezbolesne wspomnienie i na powrót wywołać uśmiech na twarzy Kyry.
Różnice między postaciami można odczytać choćby przez alkohole, które wybiera każde z nich. Tom nieustannie popija whisky, którą przyniósł Kyrze w prezencie, mimo że to alkohol prawie tylko dla mężczyzn. I faktycznie Kyra pije wyłącznie zakupione przez siebie wino. Gdy żegna się z Tomem oddaje mu niedopitą whisky. Także Edward, odwiedzając Kyrę, przynosi alkohol - dwie butelki piwa. Nikt ich nie wypija, ale cały czas zostają na stole, jakby sugerując, że Edward w przeciwieństwie do swego ojca ma większe prawo do obecności w świecie Kyry.
Centralnie ustawiony stół, który zazwyczaj symbolizuje wspólnotę, tutaj gromadzi wokół siebie ludzi, dla których porozumienie zdaje się niemożliwe. Perspektywa wspólnego posiłku ma ich zbliżyć, ale jednocześnie sam stół odgradza ich. Przez całą rozmowę z Tomem Kyra gotuje spaghetti na kolację, w czym możemy zobaczyć analogię do próby odbudowania ich związku. Niestety ani jedno, ani drugie nie dochodzi do skutku. Przygotowany został jedynie sos, który choć najsmaczniejszy jest tylko dodatkiem. Podobnie już sama relacja między Tomem i Kyrą ograniczyła się ostatecznie wyłącznie do seksu.
Orłowski zakończył spektakl i zostawił widzów z kołaczącymi w głowie niedopowiedzeniami. Losy bohaterów nie są jednoznacznie zakończone, a w nas pozostaje pytanie: co będzie dalej?
Magdalena Mirecka i Monika Wiktorska
Teatralia Łódź
15 czerwca 2009
Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi
David Hare
"Prześwit"
tłumaczenie: Małgorzata Semil
reżyseria: Jacek Orłowski
scenografia: Jan Kozikowski
kostiumy: Izabela Stronias
reżyseria światła: Krzysztof Sendke
obsada: Anna Sarna, Bronisław Wrocławski, Marcin Łuczak
premiera: 26 marca 2006 r.