Trzej przyjaciele z boiska...
Czy trzydziestoletni mężczyzna może mieć coś wspólnego z kilkuletnim Ernestem Nemeczkiem, bohaterem szkolnej lektury? Tak, jeśli w grę wchodzi przyjaźń i honor. Ale czy ten jakże dorosły już mężczyzna wie o tym? Niekoniecznie. Chyba, że ma córkę w wieku szkolnym, której musi pomóc w napisaniu wypracowania na temat honoru i odwagi w powieści Ferenca Molnara "Chłopcy z Placu Broni".
Jest piątkowy wieczór, trzej przyjaciele, wychowani na jednym podwórku, tradycyjnie już mają spotkać się u jednego z nich i oddać jakże męskim rozrywkom - gry video, mecz i pizza. Już samo wejście do mieszkanie Marcina (Marcin Młynarczyk) jest spektakularne. Panowie - Mateusz (Mateusz Mikosza) i Tomek (Tomasz Czaplarski), uzbrojeni w dziecięce pistolety, pozorują napad na kolegę i przez kilka minut, z pełnym zaangażowaniem, odgrywają scenę strzelaniny rodem z filmów sensacyjnych. Pełen wzniosłości jest także moment, w którym spod koszul wyciągają nieśmiertelniki i przykładają je do metalowej skrzynki skrywającej trzy pady (urządzenia sterujące w grach wideo). Dzieci - mężczyźni!
Miny im rzędną, gdy wychodzi na jaw, że nie będzie grania, ani oglądania meczu. A to dlatego, że Mateusz, zobowiązał się do napisania córce wypracowania, w czym mają mu pomóc wierni, oddani i niezawodni przyjaciele. Na początku bunt i trzaskanie drzwiami. Za chwilę powrót ze spuszczoną głową i prosty plan Tomka - Mateusz czyta książkę, Marcin szuka gotowców w Internecie, a on ogląda film, i żeby nie było, na podglądzie. Panowie zaczynają także odgrywać niektóre sceny. I tak na przykład Tomek, obrawszy sobie za podest kompakt wc, obrazuje za pomocą gestów fragment książki, czytany przez Mateusza. Scena przezabawna!
Stopniowo, zagłębiając się w treść lektury, panowie zaczynają zdawać sobie sprawę, że ta książka jest po części o nich - o ich dawnej przyjaźni, którą, stając się dorosłymi, zaniedbali. Uświadamiają sobie, że tylko kiedy jest się dzieckiem, wszystko wydaje się proste, jasne - białe, albo czarne. Z wiekiem okazuje się, ze świat to także odcienie szarości, a znane od lat pojęcia typu: przyjaźń, odwaga, honor, nabierają nowych znaczeń, które niejednokrotnie podporządkowane są wartości pieniądza. Rozumieją także symboliczne znaczenie placu, który dla dzieci oznacza wolność, oraz fakt, że naprawdę wolnym jest się jedynie mając kilka, kilkanaście lat, a nie, jak pozornie może się wydawać, będąc dorosłym, bo jest się wówczas zniewolonym chociażby przez podatki, rachunki, czy codzienne obowiązki.
Można śmiało powiedzieć, że panowie odrobili zaległą lekcję oraz na nowo odkryli i docenili swoją przyjaźń. Ale, żeby nie było tak bardzo wzniośle i poważnie, w ostatniej scenie, przy muzyce zespołu Lenny Valentino, beztrosko bawią się, używając do tego wszystkiego, co tylko znajdą pod ręką. I tak na przykład pomysłowy Tomek wykorzystuje szczotkę do wc - na co dzień stomatolog, a nie producent urządzeń sanitarnych, jakby się mogło wydawać po jego upodobaniach do tego typu przedmiotów.
Mieszkanie Marcina, w którym rozgrywają się wszystkie wydarzenia, to niewielki pokój, gdzie znajdują się: regały z książkami i płytami, szafka na komputer, niski stolik i tapicerowana ławka oraz łazienka z kompaktem wc, szczotką i wanną (do której w chwili zwątpienia w pomyślność napisania wypracowania wchodzi nie kto inny, jak Tomek). Są też skrzypiące drzwi, istniejące jedynie w wyobraźni bohaterów i widzów. Panowie ubrani są adekwatnie do wykonywanych przez siebie zawodów. Mateusz - prawnik, ubrany jest na czarno, koszula i eleganckie spodnie, Tomek - w skrojony na miarę garnitur, a Marcin - jako creative manager w zwyczajny t-shirt i dżinsy.
Spektakl ogląda się bardzo dobrze. Są sceny śmieszne, ale także smutne - moment, w którym panowie czytają o śmierci Nemeczka, czy monolog prawnika o tym, że jest złym ojcem. Ciekawym zabiegiem było wejście w rozmowę z widzem, kiedy Mateusz radził się dzieci, siedzących w pierwszych rzędach, jak ma postępować z córką i przyjaciółmi.
Po tym spektaklu uwielbiamy Mateusza Mikoszę, będącego uosobieniem dobrego wujka oraz (standardowo już) fantastycznego Tomasza Czaplarskiego, który z okazji tegorocznego Międzynarodowego Dnia Teatru otrzymał dwa wyróżnienia - nagrodę dyrektora i Szkolnej Rady Teatralnej, nie po raz pierwszy zresztą. Marcina Młynarczyka też lubimy, mimo iż boi się dzieci.
Olsztyńscy "Chłopcy z Placu Broni" za interesujący współczesny komentarz do lektury i jej twórcze odczytanie na II Międzynarodowym Festiwalu dla Dzieci i Młodzieży "KORCZAK" w Warszawie otrzymali nagrodę "Ziarenka".
Joanna Jaciuł
Teatralia Olsztyn
2 czerwca 2009
Olsztyński Teatr Lalek
Ferenc Molnar
"Chłopcy z Placu Broni"
przekład: Tadeusz Olszański
adaptacja i reżyseria: Marek Ciunel
scenografia: Agnieszka Jałowiec
muzyka: wykorzystano fragmenty muzyki Lenny Valentino
obsada: Tomasz Czaplarski, Mateusz Mikosza, Marcin Młynarczyk
premiera: 16 lutego 2008 r.