zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Kto obdaruje Świętego Mikołaja?

Nie chciałabym nigdy stanąć gdzieś w ciemnej uliczce twarzą w twarz ze Świętym Mikołajem stworzonym przez Marka Kołbuka. Choćby i nawet miał wór pełen prezentów, bo te jego podarki wydają co najmniej niepokojące. Co innego w teatrze - oddzielona bezpieczną barierą konwencji z przyjemnością zatopiłam się w świecie Teatru MOMO. Trudno o lepszy prezent na zakończenie A PART-u!

Niewielka sala Teatru Korez wypełniona jest dymem, z offu słychać płacz dziecka. Jeszcze nieprzyjemnej robi się, kiedy dym opada i wreszcie cała scena staje się widoczna dla widza. Przestrzeń przywodzi na myśl zakurzone strychy starych budynków, a wrażenie, iż przypatrujemy się właśnie miejscu przez wszystkich zapomnianemu, pogłębiają jeszcze porozciągane to tu, to tam płachty materiałów. Ale ktoś tu jednak jest. Przewodnikiem i swoistym spiritus movens tego świata będzie karykaturalnie przygarbiony Pomocnik Świętego Mikołaja.

Wspomniane już prezenty - czarne kartony różnej wielkości przecięte pasami białej farby -to... trumny. Właściwie - trumieneczki, trumienki i trumny. W tym iście cmentarnym krajobrazie nawet radosna melodia Jingle Bells ma w sobie coś złowrogiego. Wciąż jednak brakuje najważniejszej persony - Świętego Mikołaja. Myli się jednak ten, kto liczy na pojawienie się poczciwego staruszka z wielkim brzuchem, białą brodą i obowiązkowo w czerwonym stroju. Pomocnik - spotworniały demiurg - odsłania ciało Świętego Mikołaj spod wysłużonej płachty materiału. Mikołaj ma nagi tors, ubieloną twarz, a od pasa aż po kostki coś w rodzaju worka, który zresztą sprawi, że jego chód będzie wyglądał pokracznie.

Podarunek TEATR MOMO Chorzów

Gra aktorska zachwyca, nawet nie tyle perfekcyjnym warsztatem (choć i na ten nie można narzekać), co emocjonalnością. Najmniejszy gest ma swoją wagę: każda zmarszczka na czole Świętego Mikołaja buduje dramaturgię uczuć, każdy ruch ręki Pomocnika przyspiesza bądź odpowiednio spowolnia akcję. Język, jakim posługują się aktorzy, śmiało można ochrzcić mianem ultra puryzmu. Cielesno-emocjonalnego ultra puryzmu, rzecz jasna.

Nie pada ani jedno słowo, zresztą - nie jest nawet potrzebne. Pantomima ma tę zaletę, że pozwala na precyzyjne wygranie danej emocji, ale jednocześnie nie wikła się w poszukiwania najlepszej definicji językowej, która oddałaby "ten właściwy" sens. Jakby "właściwy" istniał (!). Można by nawet powiedzieć metaforycznie, że sens "Podarunku" narzuca się widzowi podskórnie, lecz z dala trzyma się od jego języka - proces werbalizacji to już indywidualna zabawa dla każdego z osobna. A na marginesie - z balansowaniem między konkretem a wieloznacznością przekazu - ma często problem teatr dramatyczny, popadając przy tym w niebezpieczne skrajności: od łopatologicznej papki po przeintelektualizowaną sieczkę. Od banału do patosu.

W "Podarunku" dużą wagę przykłada się do przedmiotów - karton, bandaż czy piłka są czymś więcej niż tylko użytkowymi rekwizytami bez duszy. Chwilami można nawet odnieść wrażenie, że oprócz historii o Świętym Mikołaju, który jeszcze nigdy nie miał okazji powiedzieć "dziękuję za prezent!", toczy się w swoim własnym tempie inna opowieść - opowieść o rzeczach. O tym, że odarcie przedmiotów z właściwej im materialności, jest jak odarcie człowieka z marzeń, by za wszelką cenę dotrzeć do tej "najprawdziwszej prawdy". Przed oczyma zatrzymała mi się scena, kiedy Mikołaj z zapałem zrywa bandaż oplatający kulę, którą z wielkim trudem wreszcie udało mu się pochwycić. Ta kula to najskrytsze marzenie. Może też być Słońcem albo gwiazdką z nieba. Albo jeszcze czymś zupełnie innym. Ale nie wiadomo, kiedy i - pas po pasie - zamienia się w stertę niepotrzebnego bandażu. Twarz Świętego Mikołaja ciemnieje, traci wyraz - staje się zupełnie jak ta czarna, niczym niewyróżniająca się kula-piłka, debiutująca przed widzem po opadnięciu bandaży.

Teatr MOMO nikomu nie narzuca jednej narracji czy właściwego klucza interpretacyjnego. Opowieść o rzeczach nie rości sobie pierwszeństwa nad opowieścią o Świętym Mikołaju. Z drugiej strony - za tą dowolnością nie kryje się także żadna postmodernistyczna (rozmemłana) utopia. Cóż więc? "Podarunek": 100% teatru w teatrze. Z krwi, kości, ciała i rzeczy.

Agnieszka Dziedzic
Teatralia Kraków
25 czerwca 2011

Teatr MOMO (Chorzów, Polska)
"Podarunek"
scenariusz i reżyseria: Marek Kołbuk
muzyka: Wojtek Guzgan
światła: Sebastian Niemiec
obsada:
św. Mikołaj - Marek Kołbuk
pomocnik - Katarzyna Gorczyca
premiera: 30 października 2008 r.
17. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych A PART, 10-20 czerwca 2011 r., Katowice.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen