Dwie kwestie Teatru MAAT: odsłona druga - "Wake up in the evening - you will see"
W listopadzie Teatr MAAT pokazał się z nieco lepszej strony. Tomasz Bazan sięgnął po mocną, niemal klasyczną, strukturę przedstawienia, profesjonalnie zaaranżowaną scenografię, w tym - intrygującą funkcję rekwizytu. Przyznaję, że w odniesieniu do poczynań Teatru MAAT przymiotnik "klasyczny" wydaje się być całkowicie nie na miejscu (co bywa zarówno zaletą, jak i wadą). Spieszę jednak z wyjaśnieniem: spektakl "Wake up in the evening - you will see" nie jest ani "wsteczny", ani anachroniczny, przeciwnie - wnosi powiew świeżości do bazanowskiego uniwersum tańca.
Tym razem scena - biały pas materiału rozpostarty na podłodze - znalazła się bardzo blisko publiczności. Przestrzeń aktywności tancerzy nie została zatem tak ściśle ograniczona jak w poprzednich przedstawieniach (nota bene "In Innocente"). Niektórzy widzowie mogli czuć się mile zaskoczeni, inni zaś zaniepokojeni, ponieważ tancerze prawie dotykali ich stóp. Co więcej, jak niemal w każdym spektaklu Bazana, przestrzeń sceny określił kolor. W "Wake up in the evening..." dominuje głęboki błękit i lekko zażółcona biel.
Spektakl składa się z trzech części. W umownym prologu pojawia się troje tancerzy, zaś następne etapy przedstawienia podporządkowane są poszczególnym aktorom. Oczywiście nie obyło się bez cytatów. Wchodzącą publiczność atakował anglojęzyczny tekst czytany przez jedną z aktorek. Osobliwa recytacja bazowała na gwałtownych zmianach tempa, natężenia oraz modulacji głosu. Słowa stały się niejasne. Zresztą, Bazan nie poszukuje znaczeń, bada raczej procesy różnicowania i indywidualizacji form czy dźwięków. Być może z tego powodu każdy z aktorów-tancerzy staje się twórcą osobnego spektaklu, oddaje się intuicji, która prowadzi go przez jemu tylko właściwe rytmy i gesty oraz narzuca odmienną poetykę wypowiedzi.
Ruchy tancerzy są zwinne i gibkie niczym ruchy zwierzęcia, płynne i delikatne - rodem z klasycznego baletu lub też gwałtowne, desperackie, zrodzone z buntu i oporu. Każda z części spektaklu prowokuje odmienne skojarzenia, odnosi do odrębnych postaw oraz odwołuje się do innej sfery emocji. Dzikość, subtelność czy rozpacz to tylko znaki, symptomy, sytuujące jednostkę w szerszym kontekście - wobec rzeczywistości i zachodzących w niej przemian.
Kuriozalne cytaty dotyczące intymnej, erotycznej strony ludzkiego życia jedynie potęgują efekt niestabilności i kruchości ludzkiej tożsamości, a nawet - niemożności zdefiniowania istoty człowieczeństwa. W gruncie rzeczy każdy z etapów spektaklu, prezentowany przez innego aktora, mógłby znamionować odmienną stronę ludzkiej egzystencji: pierwotną, zwierzęcą cielesność, subtelną, nieuchwytną duchowość lub kompromisowe, choć wciąż niepewne "ja", pozostające w nierozstrzygalnym konflikcie pomiędzy psyche i fizis.
Jak wspomniałam, Tomasz Bazan wprowadza do spektaklu rekwizyty - wiadro wypełnione wodą oraz pomalowane na biało buty (umieszczone z jednej strony sceny, a la asamblaż). Przedmioty te znamionują metaforyczne podejście do przedstawianej formy, prowokują także silniejszy związek "narracji" z rzeczywistością.
Niewątpliwie wychodzi to spektaklowi na dobre - ujawnieniu podlegają znaczenia i skojarzenia, wymykające się odautorskim zamiarom (o ile takie w ogóle można odsłonić). W "Wake up in the evening..." najważniejszy jest bowiem fakt wykreowania momentu refleksji, w którym można byłoby uchwycić choćby fragment naszej zdezintegrowanej tożsamości...
Kamila Dworniczak
Teatralia Lublin
30 stycznia 2010
Teatr MAAT Projekt (w ramach Lubelskiego Teatru Centralnego)
"Wake up in the evening - you will see"
reżyseria, dramaturgia, koncept: Tomasz Bazan
choreografia i wykonanie improwizacji: Tomasz Bazan, Justyna Jasłowska, Kinga Boruń, Katarzyna Mróz
czytają: Katarzyna Mróz, Piotr Trojan, Justyna Jasłowska, Kinga Boruń
muzyka: Arvo Pärt
realizacja światła: Marcin Kabat Kowalczuk
pokaz work in progress: 6 listopada 2009 r.
premiera ukończonej wersji: 22 stycznia 2010 r.