zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Dwie kwestie Teatru MAAT: odsłona pierwsza - "In Innocente"

Szlak eksperymentów Tomasza Bazana - twórcy lubelskiego Teatru MAAT Projekt - znaczą blaski i cienie. Od ostatniego blasku ("Idiota albo Trans" pokazany w ramach XIV Międzynarodowego Festiwalu Konfrontacje Teatralne) minęło trochę czasu. Niestety, wiele wspólnego z cieniem miał niedawno przypominany "In Innocente".

Garść informacji praktycznych: Teatr MAAT Projekt, założony kilka lat temu w Lublinie, posługuje się środkami wyrazu właściwymi dla zjawiska znanego szerzej jako teatr tańca. Do budowy swoich spektakli reżyser, tancerz i choreograf Tomasz Bazan wykorzystuje przede wszystkim "formy prowadzenia ciała", takie jak wywodzący się z Japonii butoh, wschodnie sztuki walki czy taniec intuitywny.

In Innocente TEATR MAAT PROJEKT

"In Innocente"
fot. E. Zięba

"In Innocente" zaczęło się od tajemnicy. Zresztą, osnową spektaklów Bazana jest właśnie bliżej niesprecyzowana "wielka niewiadoma", obecność czegoś o wiele potężniejszego niż człowiek, stanowiącego początek i kres każdej aktywności, zalążek i koniec każdego ruchu. Tymczasem, publiczność wprowadzono do zadymionej sali, w której po omacku odnajduje miejsca siedzące. Zgodnie z prawami trochę naiwnej, artystycznej logiki - w tej mgle powinno wydarzyć się coś niezwykłego. Nagle światła gasną. Atakuje nas anglojęzyczny szlagier o bliżej niesprecyzowanym rodowodzie. Zielone świetlówki błyskają raz po raz, dając mętne pojęcie o czających się gdzieś w ciemności ludzkich sylwetkach. Oto i one. Ich ruchy są napięte, mechaniczne, dysharmonijne. Biały dym odrealnia przestrzeń - dwie tancerki poruszają się w gęstniejącej szmaragdowej toni rozproszonego światła.

Dygresja: reżyser lubi filmowe i literackie cytaty puszczane z offu. Kto pierwszy zgadnie "z czego to"? Przyznaję, nie zawsze wiem, o co chodzi. Podobnie jest zresztą z komentarzem odautorskim. Rzucane w próżnię słowa typu "homeomorfizm", z pełnym uznaniem dla ich doniosłości, nie zawsze wychodzą sztuce na dobre.

In Innocente TEATR MAAT PROJEKT

"In Innocente"
fot. E. Zięba

Wracając do cytatów. Tym razem słychać wielokrotnie odtwarzane zdanie z "Nieba nad Berlinem" Wima Wendersa: "To musi być ta stacja [...]. Nie stacja, gdzie zatrzymują się pociągi, ale stacja, gdzie ustał wszelki ruch". Sentencja owszem, inspirująca, jednak czy w tym przypadku ma coś wspólnego z konwulsyjnymi ruchami tancerek? Z jażącym się biało-zielonym światłem?

Pozornie - nie. Wydaje się jednak, że Bazan ma w tym wszystkim jakiś cel, mniej lub bardziej sprecyzowany. Choreografia oparta na jednostajnych, rytmicznie powtarzanych gestach tworzy wrażenie bezwolnej egzystencji form, które oczekują na metamorfozę, udoskonalenie, spełnienie. W drodze ku światłu, w obawie przed zapomnieniem.

Wizualna strona spektaklu jest zachęcająca, a Bazanowskie upodobanie do cytatów wcale nie zasługuje na potępienie. Wręcz przeciwnie, w końcu w ten sposób konstruowano nieraz dzieła wielkie. Od tej miary "In Innocente" jest jednak daleki. Chyba nie tylko ja wolałabym, żeby ów "homeomorfizm" był w stanie określić coś więcej niż tylko przekształcenia sekwencji ruchowych, skądinąd godnych podziwu za ich perfekcyjne wykonanie.

Kamila Dworniczak
Teatralia Lublin
30 stycznia 2010

Teatr MAAT Projekt
"In Innocente"
reżyseria, choreografia, koncept: Tomasz Bazan
muzyka: Marcin Janus
taniec: Justyna Jasłowska, Kinga Boruń
realizacja światła: Marcin Kabat Kowalczuk
produkcja: Centrum Kultury w Lublinie, Teatr Centralny, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego
premiera: 8 maja 2009 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen