zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Mozart i marionetki

Teatr Arlekin zrealizował zaskakujący pomysł wstawienia opery przy pomocy marionetek. Jest to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie, tym bardziej, że wybór reżysera Markusa Dornera padł na "Czarodziejski flet". Jest to jeden z najpiękniejszych utworów Mozarta, ale jednocześnie posiadający bardzo skomplikowaną fabułę. Libretto Emanuela Schikanedera jest zawiłe, nawet gdy inscenizator wszystkie zawarte w nim aluzje stara się zepchnąć na drugi plan.

Twórcy przedstawienia nie próbowali ułatwić sobie zadania, wręcz przeciwnie - ustawili sobie wysoko poprzeczkę. Postanowili zapoznać młodą publiczność nie tylko z operą, ale także odsłonić rąbek tajemnicy, jakim jest funkcjonowanie teatru. "Czarodziejski flet" Dornera posiada dwa plany: jednym jest oczywiście fabuła opery, a drugim ukazanie jak sami twórcy - Mozart (Patryk Steczek) i Schikaneder (Tomasz Pietrasik) wystawiają "Czarodziejski flet", odsłaniając jednocześnie kulisy teatru. Motyw teatru w teatrze zastosowany przez reżysera pełni tu jeszcze jedną funkcję: postaci twórców, na żywym planie, komentują i wyjaśniają akcję przedstawioną przez marionetki. Demaskują też teatralne chwyty, a dokładniej zabiegi, które wykorzystywane były w XVII czy XVIII wieku. W scenach burzy, gdy rozlega się grzmot, zza kulis na wózku wyjeżdża Schikaneder, potrząsając kawałkiem blachy. I choć w dzisiejszym teatrze dysponuje się nagraniami wszelkich potrzebnych dźwięków, dzieci mogą dostrzec fikcyjność i umowność teatru.

Czarodziejski flet TEATR ARLEKIN Łódź

"Czarodziejski flet"

Animatorzy również, pozornie przypadkowo, wyłaniają się zza scenografii lub z całą świadomością przechadzają się po scenie - jakby jeszcze nie grali, tylko mieli próbę. Największe ożywienie na widowni nastąpiło jednak wówczas, gdy dwaj aktorzy zeszli ze scen i śpiewając przespacerowali się wśród publiczności. Umowność podkreślała też scenografia wykonana przez Guntera Weinholda. Prawie wszystko, co znajduje się na scenie jest płaskie lub namalowane, brak trójwymiarowych elementów, które kojarzyłyby się z konwencją naturalistyczną. Wyraźnie widać, które detale należą do planu żywych aktorów, a które do planu lalek. Namalowany na olbrzymim płótnie baśniowy, kolorowy krajobraz, przedstawiający m.in. pałac Królowej Nocy, ma wyciętą w środku dużą kwadratową dziurę, co pełni funkcję ramy, sceny na scenie, gdzie toczą się losy dzielnego Tamina wyruszającego w podróż, by uwolnić ukochaną księżniczkę Paminę.

Niestety opera to nie tylko fabuła, ale i muzyka, a może raczej przede wszystkim muzyka. Jednak w przypadku spektaklu Dornera trzeba użyć słowa "niestety", ponieważ pomysł na przedstawienie to za mało, by animatorów marionetek przekształcić w profesjonalnych śpiewaków operowych. Oczywiście szkoda również uproszczonej muzyki Mozarta, lecz jej piękno można docenić, nawet gdy nie jest możliwe wykorzystanie prawdziwej orkiestry symfonicznej. Dużo trudniej znieść natomiast kiepski śpiew. Niektórzy, jak Patryk Steczek, dzielnie się trzymali, ale większość aktorów nie podołała zadaniu, które zostało na nich nałożone.

Czarodziejski flet TEATR ARLEKIN Łódź

"Czarodziejski flet"

Nie można mieć jednak do nich w związku z tym pretensji. Nie są zawodowymi śpiewakami. Udowodnili natomiast, że to, w czym się kształcili, wykonują znakomicie. Animacja najtrudniejszym rodzajem lalek, czyli marionetkami niciowymi udała się perfekcyjnie. W połączeniu z dobrym oświetleniem bardzo dokładne poruszanie marionetkami sprawia wrażenie jakby po scenie poruszały się żywe ludziki. Niestety nie wszystkie sceny są realizowane z jednakową dokładnością. Zdarza się, że w pośpiechu czy z zaniedbania psuje się dobry efekt. Pojawią się przecież perełki, jak na przykład animacja postacią Papagena. Nie tylko dzieci były pod wrażeniem, gdy drewniana marionetka zwinnie wspięła się na tekturowe drzewo.

Warto wybrać się na "Czarodziejski flet" Dornera, by zobaczyć doskonale poruszane marionetki, jednak mając do wyboru doznania wizualne albo dźwiękowe, lepiej skupić się na tych pierwszych.

Magdalena Mirecka
Teatralia Łódź
25 stycznia 2010

Teatr Lalek Arlekin w Łodzi
Emanuel Schikaneder
"Czarodziejski flet"
reżyseria i opracowanie tekstu: Markus Dorner (Niemcy)
scenografia: Gunter Weinhold (Niemcy)
lalki: Barbara Weinhold (Niemcy)
muzyka: Wolfgang Amadeusz Mozart
opracowanie muzyczne: Thomas Fillep (Niemcy)
przygotowanie wokalne: Macelina Paniuta
tłumaczenie tekstu: Katarzyna Niewiadomska
obsada: Anna Guzik, Kasia Kaleta, Marcelina Paniuta, Beata Sadkowska, Małgosia Wolańska, Mietek Dyrda, Tomek Pieczątkowski, Tomek Pietrasik, Patryk Steczek, Marcin Truszczyński, Robert Wojciechowski
premiera: 27 maja 2006 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen