zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Czy Racine był tragikiem z Port-Royal?

Czy charakter jest przeznaczeniem człowieka? Czy raczej nasze poczynania determinuje środowisko, z którego się wywodzimy? Ten klasyczny dla psychologii problem narzuca się czytelnikowi biografii autorstwa Françoisa Mauriaca o jednym z najwybitniejszych dramatopisarzy siedemnastowiecznej Francji.

Czy tak wygląda młodość wzorowego jansenisty?

Poglądy świętego Augustyna inspirowały wielu myślicieli chrześcijańskich. Zwłaszcza nauka o predestynacji, czyli nie tylko doczesnym przeznaczeniu człowieka, budziła spore kontrowersje i dyskusje, które często niepokoiły najważniejszych dostojników Kościoła Katolickiego. Żyjący na przełomie szesnastego i siedemnastego wieku biskup Ypres Kornel Otton Jansen w swoim dziele "Augustinus" dowodził, że ludzka natura wskutek grzechu pierworodnego skażona jest złem, a tylko i wyłącznie od Boga zależy, a nie od na przykład dobrych uczynków, czy dana jednostka zasłuży na zbawienie, czy też nie. Innymi słowy, w świetle tej nauki, los każdego z nas został przesądzony jeszcze przed narodzinami, a decyzji Stwórcy nic nie jest w stanie zmienić, co paradoksalnie skłaniało do wręcz desperackich aktów wiary, zaś jansenistów charakteryzowała niezwykła dbałość o przystępowanie do Najświętszego Sakramentu z czystym sercem. Najsilniejszym ośrodkiem jansenizmu było położone pod Paryżem opactwo cysterek w Port Royal, w którym pobożne życie wiedli między innymi Antoni Arnauld oraz Blaise Pascal, a także urodzony w 1639 roku Racine, którego staranne wykształcenie nie ograniczało się bynajmniej jedynie do lektury Biblii i do pism Ojców Kościoła. Prawdę powiedziawszy, młody poeta interesował się przede wszystkim poezją i dramatami antycznych twórców oraz swoimi próbami literackimi, które w roku 1660 zwróciły uwagę Ludwika XIV. Pod protekcją Króla Słońce i jego dworu w ciągu niespełna piętnastu sezonów Racine zostaje uznany jednym z najznamienitszych piór Francji. Poeta w tym czasie z powodzeniem zabiega o sukces oraz poddaje się urokom życia - staje się ulubieńcem monarchy, często i namiętnie romansuje - co sprawia, że jego związki z jansenistami rozluźniają się. Pierre Nicole, współautor "Logiki z Port Royal", napada go w jednej z polemik, twierdząc, iż przedstawiający zbrodnie i niepohamowane namiętności autor tragedii odpowiada za deprawację moralną widzów. Odpowiedź Racine'a zdaje się antycypować cięte riposty Woltera: "Mógłby pan używać łagodniejszych wyrażeń niż "publiczny truciciel" i "ludzie wstrętni między chrześcijanami". Czy myśli pan, że ktokolwiek uwierzy jego słowom? O nie! Ludzie nie są przyzwyczajeni wierzyć panu tak lekkomyślnie. Od dwudziestu lat przecież powtarza pan, że "Pięć Tez" nie pochodzi od Janseniusa, a jednak jeszcze panu nie uwierzono"1.

Jean Baptiste Racine

Jean Baptiste Racine

Jeden z trzech wielkich klasycystów

Jak wyglądał teatr w siedemnastowiecznej Francji? Kto wie, czy epoka muszkieterów, płaszcza i szpady, to nie jeden z najjaśniejszych okresów w dziejach sztuki dramatycznej? Wszak oprócz Racine'a działają jego wielcy, równie znamienici rywale: twórca słynnego "Cyda", Pierre Corneille, oraz bodajże najwybitniejszy wśród komediopisarzy - Molier. Wszyscy trzej stanowią o sile francuskiego teatru w dobie klasycyzmu, którego cechą charakterystyczną jest stawianie sobie za wzór autorów antycznych. Zwłaszcza ówcześni tragicy chętnie sięgali do wątków mitycznych, a także nacechowanych powagą motywów historycznych, które przedstawiano według reguły jedności czasu, miejsca i akcji. Dbałość o słowo, patos prezentowanych treści, a co za tym idzie gra aktorska opierająca się na podniosłych deklamacjach i przesadnej dykcji sprawiła, że teatr francuski był postrzegany jako teatr na wskroś literacki, koncentrujący się głównie na słowie. Owa skłonność do wręcz napuszonych przemówień budziła sprzeciw Moliera, który dążył do tego, aby język teatru uczynić bliższy mowie potocznej. Jednak pierwsze sztuki Racine'a były wystawiane właśnie przez trupę autora "Świętoszka", co nie zmienia faktu, że odnotowana przez biografów przyjaźń pomiędzy obydwoma dramatopisarzami szybko się skończyła. Jej reperkusją jest poniekąd jedyna komedia w dorobku Racine'a, a mianowicie "Pieniacze" - tekst oparty na komedii Arystofanesa zatytułowanej "Osy". Natomiast punktem zwrotnym w karierze autora "Andromachy" okazało się wystawienie w roku 1670 "Bereniki", która zdobyła większe uznanie niż "Tytus i Berenika" Corneilla. Sam Racine podkreślając różnicę pomiędzy sobą, a Corneillem twierdził, iż nie jest sztuką umieścić w ciągu doby szeregu niezwykłych zdarzeń, lecz zainteresować widza napięciem emocjonalnym oraz przeżyciami wewnętrznymi głównych bohaterów, którymi nie byli niezwykle opanowani mężczyźni, gotowi przy pomocy bystrego rozumu i silnej woli sprostać każdej sytuacji, lecz namiętne kobiety. "Szalone kochanki" powracające w niemalże wszystkich dramatach, a przede wszystkim w najsłynniejszej jego sztuce "Fedrze". Można by rzec, że jeśli Corneille reprezentował wiarę w rozum, z czym niechybnie przypominał Kartezjusza, to kierujący raczej się "logiką serca" Racine może w powyższym zestawieniu przypominać Pascala.

"Fedra to ja"?

Autorem słynnego powiedzenia "Pani Bovary to ja" jest oczywiście Gustav Flaubert, sugerujący, iż rdzeniem jego osobowości jest postać jego, bodajże najsłynniejszej, postaci. Specjalizujący się w tworzeniu kobiecych postaci Racine, zdaniem Mauriaca, wielokrotnie mierzył się, opisywał "szalone kochanki", których nieposkromione pragnienia stawały się powodem tragedii: Harmiona z "Andromachy", Roksana z "Bajazeta", a przede wszystkim najsłynniejsza z nich Fedra - nieszczęśliwa żona Tezeusza zakochana w swoim pasierbie Hipolicie. Dlaczego akurat Fedra, a nie na przykład poświęcająca się dla ogółu Ifigenia jest najbardziej pamiętaną heroiną Racine'a? W przeciwieństwie bowiem do swoich poprzedniczek Fedra nie jest, tylko i wyłącznie, nieokiełznana żądzą prowadzącą do zguby, lecz można zauważyć w niej świadomość własnej nędzy, cechę zdaniem Pascala, która świadczy o wielkości człowieka - tej "trzciny myślącej". Pomimo tego bowiem, że w Hipolicie nie płynie krew Fedry, to ta ostatnia uważa swoją namiętność za zbrodnię i nie szczędzi sobie bolesnej, budzącej obrzydzenie analizy własnego wnętrza. Jednak czy świadomość własnej, budzącej odrazę nędzy, nie stanowi o wzniosłości człowieka hardo rozprawiającego o swoim przeznaczeniu - niezależnie od tego, czy jest to ślepe fatum, czy też nieprzenikniony wyrok Boga jansenistów? Racine wiedział, kiedy się zatrzymać - ukazawszy bowiem nieczystość intencji Hipolita, który w antycznym pierwowzorze jest wręcz modelowym mizoginem, pokazuje ją ponownie jako cierpiącą z zazdrości istotę. Czyż zatem w Fedrze nie połączyły się dotąd niechodzący w parze namiętny charakter artysty oraz jego naznaczone ideą predestynacji dzieciństwo? Faktem jest, że Racine po napisaniu swojej najlepszej sztuki długo milczał jako dramaturg, zajmując się spisywaniem wybitnych czynów Ludwika XIV, któremu również czytał do snu, a potem oddając się najważniejszej trosce chrześcijanina, a mianowicie zbawieniu swojej duszy.

Plan Port Royal-des-Champs

Plan Port Royal-des-Champs

Powrót do Port Royal

Przeżywający wyczerpanie sił twórczych i kryzys wieku średniego, Racine ostatecznie zwrócił się ku religii, w której się wychował. Nie omieszkał się pogodzić z ośmieszanym w polemikach Pierrem Nicole, któremu w ramach przeprosin rzucił się do kolan. Naraził się wreszcie ukochanemu królowi, który stopniowo pozbawiał go swoich łask. Ludwik XIV z podejrzliwością bowiem traktował tajne związki oraz sekty religijne. Trzeba przy tym pamiętać, że chociaż janseniści byli gorliwymi katolikami, niektóre ich poglądy (za bardzo podobne do herezji Kalwina) oraz praktyki religijne - zbyt restrykcyjne ograniczenia umożliwiające przyjmowanie Najświętszego Sakramentu - powodowały zarówno klątwy papieży, jak i represje ze strony państwa. W roku 1708 król francuski postanowił zburzyć opactwo w Port Royal. Miejsce, w którym Racine się wychował. Miejsce, od którego autor "Andromachy" w swoich najbardziej twórczych latach się odcinał. Miejsce, które wreszcie, pod koniec życia zapewniło jednemu z największych dramatopisarzy Francji spokój. Ostatnim jego wielkim dziełem była "Esther" - utwór niejako antycypujący los słynnego opactwa, pełen krytycznych wypowiedzi dotyczących władzy, co nie mogło spodobać się skłonnemu do samouwielbienia monarchy. Popadający w niełaskę w Wersalu artysta, dysponujący jednak niemałym majątkiem za dawne zasługi, kończy swoje życie jako porządny i pobożny mieszczanin. Zakłada rodzinę, a dzieci wychowuje według surowych reguł religijnych, i można by rzec, że wybiela swoją biografię, dbając o jak najlepszy wizerunek, a także zmaga się z niszczącą jego zdrowie chorobą. Umiera w roku 1699.

Czy zatem można powiedzieć, że Racine był tragikiem z Port Royal? Czy lektura jego losów pozwala spojrzeć inaczej na jeden z ważniejszych problemów psychologii? Nie ulega bowiem wątpliwości, że młody Racine nie pasował do Port Royal - ten esteta, drażliwy kochaś, który potrafił bezwzględnie bić się o sukces, zwalczając bez pardonu równych sobie i słabszych, a wykazywać się służalczością przed możnymi. Był bowiem przez lata Racine dworzaninem, nie wybitnym i wpływowym, gdyż nie pozwalała mu na to zbytnia naiwność. Cecha charakteru, która być może wespół z kochliwością, pozwoliła mu na powrót do surowych nakazów dość ponurych wychowawców.

Michał Wróblewski
Teatralia Trójmiasto
18 stycznia 2010

1 François Mauriac, "Życie Racine'a", PAX, Warszawa 1959, str. 41

.

Bibliografia:
François Mauriac, "Życie Racine'a", PAX, Warszawa 1959.

Jean Baptiste Racine - portret.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen