Na początek trzęsienie Ziemi...
... a potem napięcie rośnie - ta zasada znajduje w pełni zastosowanie w najnowszej premierze Teatru Dramatycznego, w spektaklu "Pomysł na morderstwo". Zaczyna się od mrocznej sceny włamania, próby morderstwa, bójki, a potem jest tylko ciekawiej.
"Pomysł na morderstwo" ukazuje ciekawą spółkę literacką. Harry, były księgowy, to poukładany mężczyzna, nieruszający się bez gustownej kamizelki. Ma kochającą żonę i piękne mieszkanie nad morzem, na ostatnim piętrze 10-piętrowego budynku. Wraz z przyjacielem Paulem tworzy kryminały - Paul wpada na kolejne, coraz to lepsze pomysły, Harry zaś zajmuje się tą mniej spektakularną pracą. Spisuje wszystkie rozwiązania, sprawdza, czy aby nie ma jakiegoś błędu czy sprzeczności, czy aby na pewno człowiek umiera z wykrwawienia po 15 minutach, albo czy zamarza po dwóch godzinach w górach na mrozie. Jednym słowem - brudna, literacka robota, gdzie to Paul jest mózgiem przedsięwzięcia. Nie znajduje to jednak odzwierciedlenia w jego stylu życia - to podstarzały facet w bluzie z kapturem i w trampkach, żyjący od okazji do okazji. Dwoma słowami - artysta i rzemieślnik.
Układ psuje się, kiedy Paul wpada na nowy pomysł, na opowiadanie o zabójstwie przez wywiedzenie i zostawienie ofiary w górach, zbrodnię doskonałą bez śladów. Wtedy Harry oświadcza, że ma ochotę zakończyć tę spółkę, na co Paul stosuje argumentację dość niewygodną dla wspólnika - grozi mu, że jeśli zerwie spółkę, do mediów trafi informacja o dawnym przekręcie finansowym Harry'ego, za który ucierpiał ktoś zupełnie inny, kto nie miał z tym żadnego związku. Były księgowy zostaje zatem postawiony pod ścianą - nie zrywa spółki, postanawia jednak pozbyć się Paula w podobny sposób, w jaki to zrobił bohater jego najnowszej historii. Po drodze oczywiście nie wszystko wychodzi tak, jak powinno, a "Pomysł na morderstwo" kończy się w sposób, na który nikt prawdopodobnie by nie wpadł.
Jako kryminał "Pomysł na morderstwo" ma wszystko to, co dobry kryminał posiadać powinien. Trzyma w napięciu od samego początku, pełno jest nagłych zwrotów akcji, nowych poszlak, które sprawnie mylą widza. Cała akcja dzieje się w jednym pomieszczeniu, w mieszkaniu Harry'ego, nie stanowi to jednak żadnego problemu, w toku wydarzeń zapomina się o tym zupełnie. Sztuka w prosty i klarowny sposób ukazuje charaktery postaci - wagabundy Paula, skrupulatnego Harry'ego czy zagubionej w sytuacji, ale trzymającej pozory dobrego samopoczucia Emily. Świetny jest inspektor Egan, podstawiony w pewnym momencie przez Paula - ironiczny, bezczelny, szczujący podejrzanego już wtedy Harry'ego z rozkoszną niewinnością. Postać ta zresztą wybija się najbardziej na tle całości - Piotr Półtorak wypada znakomicie. Brawa należą się też Krzysztofowi Ławniczakowi, który przyzwyczaił widzów do zupełnie innych ról niż były księgowy Harry. Piotr Dąbrowski z kolei ciągle się trzyma jednego typu bohatera, grając kolejnego, po chociażby McMurphym z "Lotu nad kukułczym gniazdem" buntownika i nonkonformistę. Bohaterką, która budzi zaintrygowanie jest Emily Anny Korcz - generalnie jej postać znaczenie dla całości sztuki ma niewielkie. Pełni rolę typowej pani domu, która nawet dla policjanta, chcącego zaaresztować jej męża, robi herbatę z nieodmiennym uśmiechem, najtrudniej chyba jednak jest zagrać takie właśnie role. I dopiero na samym końcu okazuje się, co skrywał ten uśmiech.
Czasem aktorom nie udaje się uciec od pewnego przerysowania, od deklamowania wręcz swoich kwestii, co przypomina widzom dość brutalnie, że jednak są w teatrze. Mniej bystrzy widzowie, którzy przespali pewne sceny, mogą na koniec poczuć się solidnie zdezorientowani. "Pomysł..." bowiem jako, nazywając niezobowiązująco, "kryminał kanapowy", wymaga uwagi na każde słowo, na każde nazwisko, jakie jest wymieniane w dialogach. Taka formuła też grozi przegadaniem - i choć są momenty krytyczne pod tym względem, to ogólnie spektakl jest od tego daleki.
Jedno jest pewne - tym, którzy szczycą się, że w połowie kryminału i tak już znają mordercę, "Pomysł..." może okazać się twardym orzechem do zgryzienia.
Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
16 stycznia 2010
Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku
Edward Tylor
"Pomysł na morderstwo"
przekład: Elżbieta Woźniak
reżyseria: Jerzy Bończak
asystent reżysera: Julia Wacławik-Dąbrowska
scenografia: Klaudia Solarz
kostiumy: Ewa Borowik
obsada: Anna Korcz, Piotr Dąbrowski, Krzysztof Ławniczak, Piotr Półtorak
premiera: 12-13 grudnia 2009 r.