Powstań, komedio!
Muszę przyznać, że do tej pory na stand-up comedy jeszcze nie byłam. Na teatralnych komediach czy na występach różnego rodzaju grup kabaretowych i owszem, nie raz. Ale stand-up comedy był do grudnia na mojej teatralnej mapie swoistą białą plamą. Dlatego, gdy przygotowywałam się do wyjścia do gdańskiego Żaka na wieczór z komedią w tle, w ramach cyklu "Do trzech razy sztuka rozśmieszania", nie do końca wiedziałam, czego mam się tak naprawdę spodziewać.
Stand-up comedy jest w Polsce gatunkiem jeszcze bardzo młodym. Jest to jednoosobowe show, w trakcie którego wykonawca poprzez różnego rodzaju zabiegi stara się rozśmieszyć siedzącą na widowni publiczność. W przeciwieństwie do tradycyjnych wystąpień kabaretowych, w stand-up'ie bardziej niż same umiejętności aktorskie liczy się charyzma artysty, jego umiejętności improwizatorskie i oczywiście niebanalny pomysł. Występy te wzorowane są na popularnych show tworzonych przez komików amerykańskich. U nas stand-up comedy dopiero raczkuje. Nie ma nawet polskiego odpowiednika dla nazwy tego gatunku. Ale jak wiadomo nie od dziś - Polak potrafi, dlatego na potrzeby tego grudniowego wieczoru, nazwa gatunku została zawarta w haśle: "Powstań komedio", natomiast sami artyści otrzymali zacny tytuł "powstańców komediowych".
Jako pierwszy na scenie pojawił się, dobrze znany w światku teatralnym, Abelard Giza - reżyser teatralny i filmowy, scenarzysta, a także lider kabaretu LIMO. Trzeba przyznać, że w roli "powstańca komediowego" zaprezentował się wyśmienicie. Rozpoczynając od żartowania z samego siebie i swojego imienia pokazał, że jest człowiekiem, który ma duży dystans do siebie, a w obecnych czasach jest to cecha, którą mogą pochwalić się nieliczni. Cały jego występ stał na dość wysokim poziomie. Pośmialiśmy się po trosze z posłanki Senyszyn, z Jerzego Dudka, a także polskich reklam. W czasie swojego występu artysta nie oszczędził także Polskich Kolei Państwowych, którym nadał niechlubny tytuł instytucji "internetoodpornej".
Drugim "powstańcem" walczącym o uśmiechy publiczności był Kacper Ruciński - młody i bardzo zdolny artysta, który za swoje stand-up'owe występy został już nagrodzony między innymi na festiwalu "Kabaretowe mistrzostwa świata". Show Rucińskiego w głównej mierze opierał się na anegdotkach, bliżej bądź dalej związanych z życiem samego artysty. W czasie jego występu dowiedzieliśmy się więc co nieco na temat relacji damsko-męskich w czasie zakupów, trochę o samych supermarketach i uczęszczających do nich "stonkach" (starszych paniach, które poszukując najładniejszych owoców i warzyw, niszczą wszystkie pozostałe na stoisku) czy pracujących w nich "pikaczu" (paniach pracujących na kasach). Występ Rucińskiego był niezwykły i został nagrodzony przez gdańską publiczność ogromną ilością zasłużonych oklasków.
Na zakończenie, w ramach rozweselającego bonusu wystąpił inny członek kabaretu LIMO - Wojciech Tremiszewski, prezentując swoją poetycką niespodziankę, o dość trudnym do zapamiętania tytule: "Adama Mickiewicza liryczny atempt odnalezienia się w branży rozrywkowej". Był to jednak najsłabszy punkt wieczoru. Artysta wielokrotnie mylił się, a wybrane przez niego dowcipy niestety nie pokrywały się z poczuciem humoru zgromadzonej w Żaku publiczności.
Mimo wszystko swój pierwszy stand-up'owy wieczór muszę uznać za bardzo udany. Choć nie obyło się bez kilku niedociągnięć, wydaje mi się, że misja "powstańców komediowych" została zakończona sukcesem - uśmiech na mojej twarzy utrzymywał się jeszcze długo po opuszczeniu Żaka.
Aleksandra Waśko
Teatralia Trójmiasto
14 stycznia 2010
Scena Teatralna ŻAK w Gdańsku
"Do trzech razy sztuka rozśmieszania"
"2x stand-up comedy" - Abelard Giza, Kacper Ruciński oraz poetycki bonus - Adama Mickiewicza liryczny atempt odnalezienia się w branży rozrywkowej, przez Wojciecha Tremiszewskiego zmyślony.
data prezentacji: 13 grudnia 2009 r. godzina 19.00.