zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Warlikowskiego czary, ale i mary

"(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego błyszczała gwiazdorskim triumfem podczas rozgrywającego się na krakowskich scenach festiwalu Boska Komedia. Sztuka nie tylko dla tych, których bezpośrednio dotyczył Holocaust - ofiar, ich rodzin i osób w jakiś sposób włączonych w ten problem. Jest to bez wątpienia przedstawienie także dla prawdziwych koneserów.

Na początku moje podejście do spektaklu było bardzo sceptyczne. Sekwencje scen, które, owszem, ładnie wyglądały, ale nie łączyły się w żadną całość. Zrodziły się bardzo mieszane uczucia odnośnie sztuki. Po przerwie spektakl toczył się swoim starym rytmem, ale pojawiła się już nowa jakość. Sceny zaczęły się ze sobą łączyć. Z chaosu wyłaniał się spójny obraz.

Kształt spektaklu jest niezwykle trudny do uchwycenia. Jego konstrukcja jest jakimś eksperymentem na naszej, widzów, świadomości. Jest to huśtawka pomiędzy jednymi scenami (i ich znaczeniami) a innymi, puszczona ręką reżyserską, by w miarę zbliżania się do końca spektaklu zmniejszać amplitudy. Zakończenie objawiło zupełną jasność. Zagłada, Holocaust, obozy koncentracyjne, bestialstwo ludzkie, śmierć - wyartykułowane wyraźniej niż przed przerwą, wyrażone specjalnymi środkami, bo poprzez słowa antycznych tragediopisarzy. Pojawiły się postacie z panteonu greckich bóstw. Została nadana im nowa forma, przywdziano ich w nowe ciało, bez zniekształcenia psychicznych atrybutów. To postaci współczesne. Przykładem jest Apollo - pojawia się jako homoseksualista przesadnie dbający wygląd, ukazujący swoje ciało z wszelkimi (nie)doskonałościami. Epatuje jakimś demonicznym erotyzmem, spłaszczonym - bez namiętności i mistyki. Na pośladku ma wyrysowaną gwiazdę żydowską na szubienicy. Apollo to tylko jedna z wielu postaci rodem z antyku, które pojawiają się na scenie. Są tu postaci z "Ifigenii w Aulidzie", "Orestei". Śmierć wyciąga zachłanne ręce po kolejne ofiary, nie brakuje krwi, tłumionych namiętności, które gwałtownie wychodzą z ukrycia. Obserwujemy zabawę losem ludzkim, ludzką wrażliwością, ciałem; powracają wciąż elementarne pytania i problemy antyku.

(A)pollonia NOWY TEATR Warszawa

"(A)pollonia"
Renate Jett
fot. M. Ankiersztejn

Relacje międzyludzkie w spektaklu Warlikowskiego nie są jasne. W jednej ze scen Admet (Jacek Poniedziałek), mąż Alcesty, tępym wzrokiem przygląda się śmierci kobiety. Dziewczyna umiera długo, wykrwawia się powoli. Dzieli małżeństwo jakaś niewidzialna, nieprzekraczalna granica. Już nie mówię o tym, że Alcesta umiera w łazience, której ściany są zrobione z szyb, ale przecież jest wyjście, są drzwi! Admet pozostaje bierny. Innym przykładem nieokreślonych postaw jest relacja matka-dziecko. Synowie przytulają się do matek jakoś tak karykaturalnie. Jakby chcieli wejść z powrotem do ich łona. Chronią twarze pomiędzy piersiami matek. Czy to właśnie ta pierwotna potrzeba z czasów embrionalnych czy może kompleks Edypa?

Mój odbiór spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego zdominowało odczucie, że jest to pulsująca namiętnością walka o prym swojej emocji. Każda postać wypala się wewnątrz, w emocjonalnej bitwie. Na twarzach widać ogromny ładunek, który wydaje się być nie do udźwignięcia. Nie mają dystansu do siebie, przynajmniej nie wszyscy. Postać Mai Ostaszewskiej - Elisabeth Costello jest tego świetnym przykładem. Deklamuje po przerwie mowę obfitą w oskarżenia, nacechowaną nieujarzmioną pasją. Brakiem dystansu charakteryzuje się także syn grany przez Marka Kalitę. Podczas wojny jego matka wolała ocalić innych ludzi niż siebie dla syna. Już zawsze będzie miał o to pretensje. W spektaklu idzie o sprawy życia. Życia tysiąca ludzi, śmierci niewinnych podczas Holocaustu, wojny. Im więcej tych ludzi, tym ta namiętność (rozumiana jako ciężar i intensywność doświadczeń) większa. Ciekawe, że nie ma tu resentymentu wobec władzy Rzeszy Niemieckiej, która była głównym sprawcą zbrodni. Przynajmniej nie pojawia się bezpośrednio. Holocaust u Warlikowskiego to sprawa zwyczajnych ludzi, problem międzyludzki. Oskarżenia padają wprost, m.in. synowie oskarżają matki. Żal i gniew tkwią w zalążku relacji człowieka z człowiekiem.

(A)pollonia NOWY TEATR Warszawa

(A)pollonia
Małgorzata Hajewska-Krzysztofik
fot. M. Ankiersztejn

Niemalże wszystkie sekwencje scen oddzielone są od siebie songami śpiewanymi przez Renate Jett. Jej aksamitny głos łagodzi drastyczność scen, chłodzi namiętności. Czasem jej śpiew stanowi tło, czasem kontrapunkt. Nadaje scenom równowagi oraz zmienia natężenie emocji.

Reżyser ponadto posługuje się inną kategorią czasu. Być może stąd to wymieszanie scen i wątków z pozoru niepołączonych ze sobą. Gra aktorska jest bardzo rozciągnięta w czasie, co może nieco razić. Ale wystarczy wczuć się w rytm spektaklu, by uznać, że nasze odczucia korespondują z tym zabiegiem. Ciekawe, że odczuwalny czas trwania spektaklu był o wiele krótszy niż rzeczywisty. Czyżby Warlikowski był czarodziejem, potrafiącym w ten sposób zaczarować nasze umysły?

"(A)pollonia" oferuje także wybitne kreacje aktorskie. Niesamowita Hajewska-Krzysztofik, pełna wstrzemięźliwości emocjonalnej, ale tylko do pewnego stopnia. Gdy przechyla się szala goryczy, wybucha jak wulkan, rozrywa struny głosowe, rozszarpuje twarz nadekspresją, tańczy w konwulsjach w rytmie szaleństwa. Bezwzględnie wspaniałą postać wykreowali także Magdalena Cielecka, Maciej Stuhr, a Andrzej Chyra, który przeraził swoją karykaturalnością. Zagrał amerykańskiego pajaca z koszmarów, przenikliwego, złośliwego, prowokacyjnego.

Aleksandra Pyrkosz
Teatralia Kraków
2 stycznia 2010

Nowy Teatr w Warszawie
"(A)pollonia"
reżyseria: Krzysztof Warlikowski
scenografia: Małgorzata Szczęśniak
muzyka: Paweł Mykietyn, Renate Jett, Piotr Maślanka, Paweł Stankiewicz
adaptacja: Krzysztof Warlikowski, Jacek Poniedziałek, Piotr Gruszczyński
kostiumy: Małgorzata Szczęśniak
songi (tekst i wykonanie): Renate Jett
reżyseria świateł: Felice Ross
dramaturgia: Piotr Gruszczyński
wideo: Paweł Łoziński, Kacper Lisowski, Rafał Listopad
obsada:
Magdalena Cielecka, Ewa Dałkowska, Renate Jett, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik / Danuta Stenka, Maja Ostaszewska / Jolanta Fraszyńska / Maria Machado, Magdalena Popławska, Anna Radwan-Gancarczyk / Monika Niemczyk, Andrzej Chyra, Wojciech Kalarus, Marek Kalita, Zygmunt Malanowicz, Adam Nawojczyk, Jacek Poniedziałek, Maciej Stuhr, Tomasz Tyndyk
premiera: 16 maja 2009 r.
koprodukcja: Narodowy Stary Teatr w Krakowie, Festival d'Avignon, Théatre National de Chaillot w Paryżu, Théatre Royal de la Monnaie w Brukseli, Théatre de la Place w Liege, Comédie de Geneve-Centre Dramatique w Genewie i Wiener Festwochen
II Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia, 7-14 grudnia 2009 r., Kraków.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen