Festiwalowe menu
Trwająca ponad tydzień boska karuzela spektaklowo-spotkaniowa dobiegła końca. Zwieńczył ją werdykt międzynarodowego jury, zaskakujący chyba w niewielkim stopniu. Co prawda, za czarnego konia festiwalu uznawano "A(pollonię)" - chyba jedyny tegoroczny spektakl, który zbierał od dnia swej premiery same pozytywne noty. Zwycięskie jednakże okazało się "Między nami dobrze jest". Ten, jak i "T.E.O.R.E.M.A.T." - oba w reżyserii Grzegorza Jarzyny, wymieniona już "A(pollonia)" Krzysztofa Warlikowskiego czy "Persona" Krystiana Lupy, to spektakle jak spod igły. Od chwili ogłoszenia konkurujących ze sobą tytułów jasne było, iż walka o tytuł realizacji roku czy też o tytuł najlepszego reżysera, to rywalizacja w obrębie triumwiratu tych trzech nazwisk.
Po zakończeniu "dantejskiej" imprezy zewsząd słychać narzekania nieukontentowanych. Było daleko do Nowej Huty, w programie widniał nierzeczywisty czas trwania przedstawień, bilety charakteryzował głównie ich brak, a nad tym wszystkim panował chaos organizacyjny... Wszystko to prawda. Ale wszelkie niedogodności zdominowała żywa tkanka teatru. Bogate menu przygotowane dla głodnych sztuki teatromanów wyparło wszelkie pomniejsze grzeszki, głównie techniczne. Oczywiście, o ile potencjalnym widzom udało się coś pysznego ugryźć. Walka o wejście na spektakl toczyła się na dwóch frontach. Pierwsze oddziały szturmujące zaatakowały internetowe portale oferujące sprzedaż biletów. Zwyciężyli najbardziej zapobiegliwi i, nie ma co ukrywać, najzamożniejsi. Drugie - zadziałały nieco dywersyjnie, stojąc u drzwi teatrów niczym pod ścianą płaczu. Z tej batalii wyszła cało zaledwie garstka, nie pomogły nawet liczne odznaki na piersiach (akredytacje prasowe czy za wolontariat).
Na tegoroczny festiwal złożyły się trzy kręgi zaświatów: Inferno: Polski Konkurs, Paradiso: Młodzi Reżyserzy oraz Purgatorio: Imprezy Towarzyszące. Najznakomitsze (w sensie: rozsławione, wymienione już w pierwszym akapicie) kąski zaserwowano w Inferno. To w ramach tego konkursu stanęły w szranki znaczące spektakle sezonu plus, niestety, dwa krakowskie zakalce ("I będzie wesele...j" Piotra Waligórskiego oraz "Rozmowy poufne" Iwony Kempy). Pomyłki owe nie były złymi spektaklami jako pozycje repertuarowe teatrów, natomiast w zestawieniu konkursowym okazały się zupełnym nieporozumieniem. Wprowadził je do konkursu, nieco bocznymi drzwiami (choć zgodnie z kompetencjami) dyrektor artystyczny festiwalu, Bartosz Szydłowski.
Przedstawienia z kręgu Inferno stanęły do boju pod dwiema flagami: warszawską i krakowską. Bynajmniej, podział ten nie był zamierzony. Tak się złożyło, że wielkie nazwiska teatru zadomowiły się w dwóch stolicach Polski. Spektakle z miasta stołecznego już zostały przywołane. Z tych, które wydała na świat dawna stolica, godne uwagi okazały się dwa: "Trylogia" Jana Klaty prezentowana na deskach Starego Teatru oraz "Król umiera, czyli ceremonie" Piotra Cieplaka, grana tamże. Wisienką na torcie okazał się spektakl spomiędzy, czyli z Łodzi, a mianowicie "Brygada szlifierza Karhana" w reżyserii Remigiusza Brzyka.
Międzynarodowe jury miało twardy orzech do zgryzienia. Naturalna była bariera językowa, w pewnym tylko stopniu niwelowana przez napisy w języku angielskim. Problematyczna mogła też okazać się różnica kulturowa, szczególnie wyraźna w przypadku tak mocno związanych z "polskością" (czy to sarmacką, czy zupełnie "internetowo-biedronkową") sztuk, jak "Trylogia" czy "Między nami dobrze jest". W tym świetle zyskać mogła "Persona. Marilyn", przywołująca międzykontynentalny i ponadczasowy już symbol, jakim jest Marilyn Monroe, czy "A(pollonia)", w której reżyser sięgnął do tradycji śródziemnomorskiej, tzn. mitów greckich.
Na podstawie werdyktu jury można jednak stwierdzić, że obawy okazały się bezpodstawne. Brzmiał on następująco (pozwolę sobie zacytować za jurorami, wraz z istotnymi uzasadnieniami):
"Najlepsza Scenografia: Magdalena Maciejewska ("T.E.O.R.E.M.A.T.") - za stworzenie spójnego krajobrazu, w którym odrębność ukazuje się poprzez potężny ładunek emocjonalny; ze szczególnym wyróżnieniem za reżyserię świateł.
Najlepszy Zespół: Stary Teatr w "Trylogii", za przypomnienie nam o najgłębszych korzeniach teatru: zespole, który polega na każdym aktorze z osobna, a który wspólnie pozwala na snucie opowieści...
Najlepsza Rola Męska: Piotr Skiba ("Persona. Marilyn") - za ukazanie patologii pasożytniczego entourage'u.
Najlepsza Rola Żeńska: Magdalena Cielecka ("(A)pollonia"): za odwagę w - zaskakującym - przedstawieniu poświęcenia wychodzącego poza rolę ofiary.
Najlepszy Reżyser: Krzysztof Warlikowski ("(A)pollonia") za godne sztuki dramatu wyczucie tego, o czym mówić należy; za kwestionowanie utartych prawd.
Wyróżnienie Specjalne - tekst: "Między nami dobrze jest": Za inteligentne ukazanie podwójnych i potrójnych znaczeń w znaczeniach a także niespodziewanych rozwiązań na każdym kroku.
Grand Prix: "Między nami dobrze jest": za otwarte przyjrzenie się współczesnej Polsce: jednocześnie pełne ironii i prawdziwej głębi. Spektakl sięgający wyżyn pod każdym względem: reżyserii, gry aktorskiej, koncepcji, scenografii oraz spójnej realizacji."
Można się oczywiście spierać, oponować i zadawać sobie pytania pokroju: dlaczego Magdalena Cielecka a nie Sandra Korzeniak? Dlaczego Piotr Skiba a nie Maciej Stuhr? Dlaczego nie "A(pollonia)"...? Głosy sprzeciwu, ferment myśli i ewentualne zażarte spory świadczą o jednym - Boską Komedię 2009 można uznać za udaną. Oto widzimy - teatr jest żywy, jest dyskutowany. Może być ważkim tematem nie tylko na salonach, ale też w tramwaju wiozącym o jakiejś nieludzkiej godzinie szczęśliwców, którzy mieli okazję obcować ze sztuką przez duże S. Studenci mają swoje Juwenalia, teatromani - Boską Komedię.
Katarzyna Borys
Teatralia Kraków
2 stycznia 2010
Podsumowanie festiwalu.
II Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia w Krakowie, 7.12.-14.12.2009 r.