Robert, mój małż...
...zarabia bardzo dużo pieniędzy, kupuje mi najlepsze ciuchy i drogie perfumy, bo przecież najważniejsze jest, żeby jakoś wyglądać, rozumiesz, or not? Ja prowadzę casting do reality show i ode mnie będzie zależeć twoje życie i zawód, czy tego chcesz, czy nie...
Przedstawienie "Małż" Ewy Wyskoczyl krąży wokół problemu bezrobocia młodych ludzi, kłopotów ze znalezieniem odpowiedniego stanowiska, wszechobecnie panującego materializmu, wyścigu szczurów, niesprawiedliwości. A Magda, bezrobotna bohaterka spektaklu, czy chce, czy nie, jeśli nawet nie podoba jej się machina konsumpcjonizmu i nepotyzm - to musi jak każda szara myszka - znaleźć sobie posadę. Dziewczyna jest uwięziona w świecie, w którym nie jest w stanie się odnaleźć, bo przytłacza ją pogoń za pieniądzem i ekonomiczne zaślepienie. Jeśli już znajduje pracę, nie potrafi się w niej utrzymać, bo nie akceptuje panujących w niej zasad, z kolei szukanie następnego stanowiska kończy się zazwyczaj sztampowym "oddzwonimy". Nie oddzwaniają. Bo szef wyjechał na wakacje, bo jadł kanapkę, bo akurat romansował z koleżanką z biura. Ona daje z siebie wszystko, a nikt tego nie zauważa. Z gazet krzyczą na nią kolorowe modelki z pięknymi ciałami, artykuły namawiają do podjęcia zmian w życiu, do przefarbowania włosów, zrzucenia kilku kilogramów, zapewniają, że dobry wygląd jest gwarancją dobrego życia.
Monolog Magdy, przechadzającej się na kolanach po scenie, powinien być dramatycznym wołaniem o pomoc, ale przeprowadzony jest w tonie lekkiej groteski, pogodnej rezygnacji, w myśl idei, że i tak nie da się już nic z tym wszystkim zrobić. I coś w tym jest, bo jedna Magda całego świata nie poruszy, a wydaje się, że nikt nie podziela jej problemów.
Desperackie apele dziewczyny wypadają naprawdę zabawnie na tle dziecinnych zachowań rozpieszczonego jedynaka Mateusza i oskarżycielskiego, zaczepnego tonu wypowiedzi jego koleżanki. A do tego polilogu włącza się jeszcze prawdziwy, iście grecki chór, złożony z kilkunastu dostojnych, w większości starszych panów. Jako że spektakl ma swój pokaz w offowym nurcie Przeglądu Piosenki Aktorskiej, to nie brakuje skarykaturowanych - znanych lub mniej znanych - przebojów muzycznych. I chociaż aktorzy śpiewać nie potrafią, to wszystko jest podane w dobrym tonie i nieźle zagrane. Taka na przykład żona producenta amerykańskich reality shows opowiada o swoim przebogatym, przehojnym i przepazernym mężu - i mówi to niby po polsku, ale w bardzo zabawny sposób zahaczając o angielski. Aż w końcu z wyrazu "mąż" wychodzi jej komiczny "małż". Albo inna scena. Magda ma grać w reklamie karmy dla zwierząt. Siedzi bezradna na krześle, patrząc jak dwójka pozostałych bohaterów obsypuje się chrupkami kukurydzianymi, zajadając je i szczekając, jak to mają w zwyczaju psy.
Najzabawniejszy w ogóle jest Marek Bula z rozbrajająco rozkosznym sposobem poruszania się, mówienia i strzelania oczami na wszystkie strony. Jeśli chodzi o stronę aktorską, to także wypada bardzo dobrze, jeśli nie dużo lepiej od swoich koleżanek.
Jak to zwykle bywa ze spektaklami próbującymi być głosem w ważnej, społecznej sprawie - problem zostaje rozgrzebany, ale nikt nie znajduje złotej rady, jak go rozwiązać. W końcowej scenie aktorzy biegają w kółko jak szaleni, przygotowując jakąś wielką fetę dla ważnych osobistości, przy okazji opowiadając o wszystkich machlojkach mających przyciągnąć kolejnych klientów do ich firmy. Znowu jest zabawnie. Może i dobrze, bo w końcu ile można słuchać narzekań na okropne warunki w Polsce. Wszyscy wiemy, że nie jest różowo i że to się prędko nie zmieni, więc pozostaje tylko się z tego śmiać. Przynajmniej tyle dla siebie zabierzmy.
A "Małż" to dość przyjemne przedstawienie, które ratuje się poczuciem humoru właśnie. Poza tym nie porywa i nie jest to żadna wielka sztuka, ale polecam mimo to, choćby dlatego, że można zobaczyć, że ślepa pogoń za pieniądzem nie dopadła jeszcze absolutnie całego globu, i młodzi, zdolni ludzie chętnie pracują za niewielkie kwoty, o ile nie za darmo. No i ten wytworny chór. Tego akurat nie można przegapić, tym bardziej, że dostał od widowni największe brawa.
Karolina Obszyńska
Teatralia Wrocław
27 marca 2010
Teatr ZL
"Małż"
reżyseria: Ewa Wyskoczyl
scenariusz wg prozy Marty Dzido pt. "Małż": Ewa Wyskoczyl
oprac. partii i recytatywów chóralnych: Adam Szeliga
ruch sceniczny: Tomasz Bazan
opracowanie muzyki: Stanisław Ruksza
światło: Mateusz "Morgan" Musialik
obsada:
Marzena Paszkowiak
Agata "Kosa" Wierszeń
Marek Bula
amatorski chór męski z Rept Śląskich
WTW Scena na Strychu, 24 marzec 2010 r.
31. Przegląd Piosenki Aktorskiej, Wrocław 20-28 marca 2010 r.