W poszukiwaniu skradzionego czasu
Waldemar Wolański dla młodej publiczności nie tylko reżyseruje spektakle w teatrze Arlekin, którego jest dyrektorem, ale ostatnio wydał również dla nich książkę - "Złodziej czasu". 20 marca odbyła się premiera przedstawienia opartego na jej treści, a na scenę przeniósł ją sam Wolański. Powstał przepiękny i baśniowy zarówno jeśli chodzi o treść, jak i o efekt wizualny spektakl o ciekawym przesłaniu.
"Złodziej czasu" już od pierwszych sekund wprowadza w magiczny świat, dzięki animacjom komputerowym Tomasza Popakula i operowaniem światłami. Dosyć mroczną scenografię rozświetlają przemykające świetlne cyfry i wskazówki zegara, towarzyszy temu dodatkowo narastające tykanie. Równie nastrojowa jest muzyka Krzysztofa Dzierny, nie tylko znakomicie dopełnia spektakl, ale sama w sobie jest wartym wysłuchania dziełem. Wolański napisał również do sztuki partie śpiewane, które wypadły niezwykle dobrze. Aktorzy Arlekina przyzwyczajeni są do śpiewu, bo grywają w wielu muzycznych spektaklach, tym razem jednak przeszli wręcz samych siebie, osiągając wyżyny talentu. Ostatnio słychać liczne pogłoski o konfliktach dyrektora z zespołem artystycznym, "Złodziej czasu" udowadnia, że na szczęście sztuka na tym w żaden sposób nie cierpi.
Jak każda baśń, "Złodziej czasu" opiera się na walce dobra ze złem. Zło stanowi tutaj były zegarmistrz, żyjący w tajemniczym, mrocznym świecie, do którego przechodzi się przez stary zegar. Przeżywszy w młodości nieszczęśliwą miłość, osamotniony kradnie z zazdrości szczęśliwym ludziom czas, by nie mogli robić tego, na co mają ochotę. Jego przeciwnikiem zostaje mały chłopiec, który nie może pozwolić, by zły zegarmistrz zabrał czas dziadkowi, co spowodowałoby jego śmierć. Ciekawym elementem konstrukcyjnym sztuki jest jej szkatułkowość - mamy do czynienia aż z dwiema retrospekcjami. Po pierwsze spektakl rozpoczyna się od opowieści dorosłego już bohatera (Marcin Truszczyński - perfekcyjny zarówno jako aktor, jak i animator marionetki), który by nauczyć nas, jak korzystać z czasu, przywołuje z pamięci przygodę dzieciństwa. W ramach tej historii natomiast pojawiają się opowieści o przygodach dziadków i złodzieja czasu z okresu, gdy oni byli młodzi. Pomocna w tych zabiegach była scenografia Andrzeja Czyczyło. W kilku ruchach witryna sklepowa zamieniała się w kuchnię dziadków, sypialnię, a nawet magiczną krainę Złodzieja czasu.
Zmiany dokonywały się nie tylko w kwestii dekoracji, ale i lalek. Na przemian używano marionetek na krótkich niciach oraz kukiełek trzymanych przez aktora w rękach. Było to ciekawe, bo prezentowało różne typy lalek i sposoby ich poruszania. Niestety momenty podmiany nie były (jak myśleli pewnie twórcy) niezauważalne, a ich częstość wprowadzała tylko niepotrzebny chaos. Szczególnie męczące było to w scenie walki, gdzie zmiany lalek i ciągłe przenoszenie się z jednej przestrzeni (gdzie obsługiwano marionetki) na drugą (gdzie znajdowali się aktorzy), odbywały się stanowczo zbyt często, a sama walka trwała za długo. Czas uzyskany ze skrócenia tej sceny mógłby być natomiast wykorzystany do precyzyjniejszego poruszania marionetkami. Artyści Arlekina w tym, jak i w wielu innych spektaklach, udowadniali, że są świetnymi animatorami, niestety czasem brakuje im dokładności. Obok momentów, gdy ma się wrażenie, że lalka zaczyna żyć własnym życiem, można też zobaczyć takie, gdy marionetka "frunie" przez scenę, by jak najszybciej zniknąć ze sceny.
Drobne niedociągnięcia i tak szybko ulatują z pamięci, pozostawiając w nas tyko zadumę i rozmarzenie. "Złodziej czasu" przeznaczony dla dzieci, powinien być jednak oglądany także przez dorosłych, bo nikt tak jak oni nie potrzebuje nauczyć się wykradania dla siebie odrobiny czasu.
Magdalena Mirecka
Teatralia Łódź
26 marca 2010
Teatr Arlekin w Łodzi
Waldemar Wolański
"Złodziej czasu"
scenariusz i reżyseria: Waldemar Wolański
scenografia: Andrzej Czyczyło
muzyka: Krzysztof Dzierma
animacje komputerowe: Tomasz Popakul
przygotowanie wokalne: Teresa Stokowska-Gajda
obsada: Katarzyna Kaleta, Ewa Mróz, Adam Godlewski, Pavel Kryksunou, Maciej Piotrowski, Marcin Truszczyński
premiera: 20 marca 2010 r.