zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Teatr + taniec = Kalejdoskop (3)

Czy da się wyrazić abstrakcję za pomocą tańca? Spektakle trzeciego dnia festiwalu Kalejdoskop podjęły taką próbę. Przed białostocką publicznością zaprezentowała się grupa DWAT ze spektaklem "Kwadrat w szafie" oraz białoruski TAD i "Nanosekunda".

Kwadrat w szafie DWAT

"Kwadrat w szafie"
fot. J. Wittchen

W wypadku "Kwadratu w szafie" możemy śmiało użyć określenia, że nawet jego twórcy nie wiedzą do końca, o co w nim chodzi, i nie będzie to wcale negatywne. Na scenie bowiem grupa DWAT nie zaprezentowała gotowego spektaklu, tylko swoisty półprodukt, to, co w efekcie prób udało im się w temacie "Kwadratu w szafie" wypracować.
Spektakl nie ma swojego scenariusza, nie ma dialogów, nie ma koncepcji. Nikt nie bawił się w didaskalia, mniej lub bardziej szczegółowe. Zamiast tego mamy kilka punktów, o które zahacza się akcja - rzeczony kwadrat, szafę, przekątną kwadratu. To miejsca, które mają w zamierzeniu twórców powracać w całej produkcji, pojawiać się raz po raz. Co zaś poza tym? Ekspresja.

Kwadrat w szafie DWAT

"Kwadrat w szafie"
fot. J. Wittchen

To co oglądamy na scenie, to próby wyrażenia siebie, próby przekroczenia pewnych swoich granic. Spektakl nie układa się w logiczną całość - to splot kilku wątków, parę scen z życia wziętych, przepuszczonych przez wynaturzający filtr wizji własnej, kilka wariacji, serie gestów, ruchów, dialogi, które nie zawsze łączą się ze sobą. Na scenie krąży czworo ludzi - tancerzy, aktorów. Czasem działają oddzielnie, czasem wchodzą w interakcje. Czasem odgrywane sceny są realistyczne; widzimy wyścigi, wizytę u lekarza, podróż pociągiem - za każdym jednak razem zakończenie ginie w oparach absurdu, zachowania aktorów wychodzą poza znane z życia konwencje. Czasami aktorzy wchodzą w grę solową, nie jest to jednak i wtedy jakaś klasyczna, rozbuchana forma tańca, a proste, mechaniczne ruchy po kwadracie, po przekątnej, nieskomplikowane gesty. Nie brakuje też kwestii, które powracają co jakiś czas; tym, co spaja wszystko, jest absurd. Związek przyczynowo-skutkowy to wielki nieobecny "Kwadratu w szafie", a inwencja twórcza artystów budująca kolejne sceny, etiudy, gesty, tworzy rzeczywistość absurdalną, trudną do zrozumienia.

Twórcy deklarują, że jest to jeszcze "work in progress", półprodukt. Próby trwają cały czas, to, co mogła obejrzeć widownia, jest tylko stanem chwilowym, trudno określić, w jaką stronę spektakl pójdzie dalej.

Nanosekunda TAD

"Nanosekunda"
fot. J. Wittchen

Grupa TAD określana jest generalnie mianem modern baletu. Jej twórca, Dymitr Kurakułow, założył ją w roku 1993, od 1995 działa natomiast jako zespół przy Grodzieńskiej Filharmonii. Sama nazwa TAD tłumaczona jest jako "materializacja twórczej energii i fantazji ukazującej rozmyślania o życiu" - jak wyczytać możemy w materiałach prasowych organizatorów. Te założenia oparte o metafizykę znajdują swoje odbicie w tematyce spektaklu - "Nanosekunda" bowiem stanowi zbiór rozważań na temat czasu, wzrostu, rozwoju możliwości oraz ludzkiej przemiany. Brzmi pięknie. Czy jednak każdą z tych idei możemy odnaleźć w tańcu?

Nanosekunda TAD

"Nanosekunda"
fot. J. Wittchen

To, co przygotowała TAD, można określić mianem serii etiud tanecznych. Do muzyki, na którą składa się collage muzyki współczesnej z dźwiękami mis tybetańskich i śpiewem gardłowym, tancerze wykonują kolejne układy, osadzone mniej lub bardziej w konwencji baletu. Wykorzystują czasem do tego różne przedmioty, na przykład rozciągliwe, kolorowe gumy - etiuda z ich użyciem otwiera całość, dając naprawdę ciekawy efekt. Ruch tancerzy i ich kolorowych taśm przywodzi na myśl rzeczywiście pojmowany abstrakcyjnie upływ czasu, mijanie życia - nanosekunda mija gdzieś między kolejnymi błyskami koloru. Kolejne etiudy są już mniej oczywiste. TAD wchodzi w ciekawy dialog z tradycją klasycznego baletu, wykorzystuje bowiem tradycyjne, klasyczne figury w nowoczesnym ujęciu, bez zwyczajowej otoczki. Grupa wplata również elementy akrobatyki, co dodaje całości rozmachu. Dobry efekt dają kolorowe stroje, potęgując efekt żywotności, jaki stwarza ruch.

"Nanosekunda" zatem to spektakl bardzo żywiołowy, opierający się w dużej mierze na efektowności. Nie jest oszczędny - ruchy tancerzy są bogate, finezyjne i pełne klasycznego smaku wynikającego z przyjętej formy. Po obejrzeniu widowiska określenie "modern balet" staje się zupełnie jasne, jako zjawisko stojące na pograniczu nowoczesnego, luźnego podejścia do tańca i klasycznego umiłowania formy.

Sylwia Grygorowicz
Teatralia Białystok
25 marca 2010

TAD
"Nanosekunda"
choreografia: Dymitr Kurakułow

DWAT
"Kwadrat w szafie"
reżyseria i choreografia: Anna Piotrowska
koncepcja, kreacja i wykonanie: Anna Piotrowska, Joanna Chitruszko, Łukasz Pawłowski. Jakub Snochowski
produkcja: eferte_Fundacja Rozwoju Tańca, Klub DGW, Podlaskie Stowarzyszenie Tańca.

Festiwal Kalejdoskop 2010, 17-21 marca, Białystok.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen