zwykła czcionka większa czcionka drukuj

Fortuna, niczym byt, kołem się toczy

Z dniem 20 marca Księżyc wszedł w astrologiczny znak Barana, za sprawą którego zlodowaciała zima przeistoczyła się w kwitnącą wiosnę. Do życia budzi się nie tylko natura, ale i życie kulturalne w olsztyńskim teatrze.

Oprócz powitania nowej pory roku przywitaliśmy także Olsztyńskie Spotkania Teatralne obchodzące w tym roku swoją pełnoletniość. Zainteresowanie, z jakim spotkał się tegoroczny festiwal, przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Już dwadzieścia minut przed rozpoczęciem pierwszego widowiska w foyer zebrał się tłum ludzi niecierpliwie oczekujących wejścia na widownię. Podekscytowanie, fascynacja, zaintrygowanie - to uczucia całkowicie na miejscu, bowiem dyrekcja teatru zadbała o to, aby już pierwszego dnia rzucić widzów na głęboką wodę ekscytacji sztuką teatru.

Carmina Burana OPERA ŚLĄSKA Bytom

"Carmin Burana"
fot. T. Zakrzewski

Na pierwszy ogień wystawiono kantatę sceniczną "Carmina Burana" według Carla Orffa, w reżyserii Roberta Skolmowskiego. Widowisko przedstawiane przez Operę Śląską w Bytomiu zdobyło wiele prestiżowych nagród, między innymi cztery Złote Maski, w takich kategoriach jak: przedstawienie roku, scenografia (nagrodę otrzymał Radosław Dębniak), zaś Karina Skrzeszewska otrzymała Złotą Maskę za kreację Dziewczyny jako najlepsza rola wokalno-aktorska dla śpiewaczki-sopranistki. Ponadto nagrodzony został sam Robert Skolmowski za reżyserię, scenariusz i inscenizację spektaklu.

Wybór tak prestiżowego spektaklu nie mógł być przypadkowy, bowiem fabuła opery jest ściśle związana tematycznie z wiosną i jej następstwami. Spektakl podzielono na prolog, trzy akty o odrębnej, ale łączącej się w spójną całość tematyce, a także zakończenie będące swoistym powtórzeniem początku.

Przedstawienie otworzyła uwertura w wykonaniu orkiestry Opery Śląskiej pod dyrekcją Andrzeja Knapa, znakomicie wprowadzająca nas w mroczny klimat, mających miejsce chwilę później wydarzeń, stanowiących prolog wydarzenia zatytułowany "Fortuna władczyni świata". Wraz z wybuchem ekscytującej muzyki dało się słyszeć z balkonów piękny, głęboki i urzekający głos chóru - po lewej stronie soprany i mezzosoprany, zaś po lewej tenory i barytony przyprawiające zebranych o gęsią skórkę. Wtem kurtyna poszła w górę i z głębi sceny, wśród dymu i imitującego księżyc poblasku świateł, wyłoniły się straszliwe postaci wyglądające niczym upiory zza grobu i poruszające się w urywany, charakterystyczny dla powstałych trupów sposób. Ubrani na szaro zbliżali się nieubłaganie w rytm melodii, jakby mieli zawładnąć za chwilę widownią i jej umysłami.

Carmina Burana OPERA ŚLĄSKA Bytom

"Carmin Burana"
fot. T. Zakrzewski

Aby pomieścić wszystkich aktorów i scenografię na scenie, musiano ją rozmontować i powiększyć. Dla większego efektu na drugim planie pojawia się gigantycznych rozmiarów koło Fortuny z błaznem na szczycie, symbolizujące zmienność losu, początek i koniec zataczające krąg, a także zależność ludzkiego życia od sił nadprzyrodzonych. Przygnębiony Stary Poeta (Jerzy Mechliński), śpiewając głębokim basem, nie zgadza się na uzależnienie człowieka od Fortuny i szuka natchnienia obdarzonego większym optymizmem i chęcią do życia, jakim z pewnością jest nadchodząca "Wiosna", czyli akt pierwszy.

I. Wiosna

Tu atmosfera staje się już milsza i przyjemniejsza, a muzyka łagodna i zwiewna niczym wiatr. Urzekające współgranie muzyki, chóru i występujących aktorów na scenie tworzyło magiczną całość, a uzupełnianie się tych elementów dało znakomity efekt akustyczny i wizualny, aż zapierało momentami dech w piersi. Ujawnił się tu znów symbol koła, gdyż szalone zaloty i umizgi zarówno pięknych, krągłych kobiet, jak i trochę błazeńskich, przystojnych mężczyzn mogliśmy oglądać w wielu powtórkach - aktorzy raz po raz wchodzili przodem lub tyłem na scenę, tworząc efekt przewijania taśmy wideo. Tu stroje są już bardziej kolorowe i pstrokate, jak na przykład dziwne, duże nakrycia głowy i głębokie dekolty u kobiet, zaś u płci przeciwnej kolorowe rajtuzy i czapki-uszatki. Nie obyło się bez dowcipu i chwili rozluźnienia. Młode damy, zaczarowane przez wiosnę, potrzebujące miłości i bliskości drugiej osoby, z zainteresowaniem obserwują prężących się i uwydatniających swe wdzięki chłopców, chcących którejś się przypodobać. Efekt piorunujący - oglądamy ich niczym modeli na wybiegu, co nieraz wydawało się komiczne przez ich nieudolność i słodkość zarazem. Autor nawiązał tu do budzących się w człowieku żądzy, pożądania i miłości, które wraz z naturą rozkwitają, aby cieszyć się pięknem świata i gamą uczuć wiążących ludzi. Niebywała okazała się także choreografia zsynchronizowana w każdym calu, która ukazała baletowe zdolności aktorów.

Carmina Burana OPERA ŚLĄSKA Bytom

"Carmin Burana"
fot. T. Zakrzewski

II. W gospodzie

Część druga została poświęcona radości życia i płynących z niego korzyści. Uwydatniła ludzkie potrzeby i skłonności do zabawy i pijaństwa. Znów przy akompaniamencie wesołej melodii i lekkiego, swobodnego śpiewu chóru, mogliśmy obserwować zachowania pijanych gości, próbujących złapać łabędzia na obiad, grających w karty lub kości. Mamy tu do czynienia z Arią Łabędzia (Maciej Gallas), przedstawiającą punkt widzenia zwierzęcia i (nie)ludzkie zachowanie gości, a także z solowym śpiewem Starego Poety na pograniczu mowy w towarzystwie instrumentów (recytatyw). Przedstawienie problemu pijaństwa i rozpusty, ujawnionego przez libretto opery powstałe na podstawie zbioru pieśni powstałych w XIII wieku, wcale nie ma ich aprobować. Wręcz przeciwnie - autor gani społeczeństwo za uległość własnym słabościom i zbytnią lekkomyślność, prowadzące do zguby.

III. Dwór miłości

Część trzecia opery sławi miłość przedstawioną jako cnotę, dziewictwo i bogactwo każdej młodej kobiety. Zagubienie w świecie emocji i rodzącej się poezji uczuć są widoczne na twarzach dwojga kochanków - Dziewczyny i Młodego Poety (Stanisław Kuflyuk). Ich dochodzenie do wyrażenia własnych doznań jest mozolne i niepewne, boją się tego, co odczuwają. Pomagają im w tym dobre duchy i osoby bardziej doświadczone w tej sferze życia, dzięki którym następuje wybuch impresji, a scena kończy się namiętnym pocałunkiem zakochanych. Arie śpiewane przez Dziewczynę brzmiały czysto i wyraziście w zestawieniu z muzyką. Piękne, akustyczne brzmienie roznosiło się po całej sali, wzruszając i napawając optymizmem. Niezwykle brzmiący, magiczny był słowiczy śpiew młodocianych adeptów Szkoły Muzycznej w Bytomiu, całkiem odmienny od wysokich tonów arii czy dorosłego chóru. Bajeczna okazała się także scenografia, bogata w całą paletę barw i kształtów stanowiących tło dziejących się zdarzeń.

Carmina Burana OPERA ŚLĄSKA Bytom

"Carmin Burana"
fot. T. Zakrzewski

Na zakończenie, niczym Fortuna, zataczamy koło i odnieść można wrażenie, że znów pojawiamy się w prologu. Powraca przygnębienie i strach przed nieznanym oraz złość na własną bezsilność wobec przeznaczenia. Szyderczy śmiech błazna, tym razem zasiadającego na tronie, umiejscowionego na szczycie koła, dobitnie nam to uświadamia.

W wielu momentach muzyka towarzyszyła aspektom teatralnym, generalnie jednak była motywem przewodnim wielu scen i znakomicie budowała emocje, tak bardzo widoczne w postawie, gestach i mimice aktorów. Doszukując się nawiązania do współczesności, napotykamy w tekście fragment: "Kraj marnieje, młódź dziczeje, gdy bez miary wszyscy chlają, cały świat już z nas się śmieje, już nas palcem wytykają". Spektakl ostrzega nas przed tego typu zachowaniami, wymagając od nas poważniejszego stosunku do życia i radości z tego, że dostaliśmy je w darze od Losu.

Widowisko zapada na trwałe w pamięć, a emocje nie opadają przez dłuższy czas. Jestem przekonana, że to wydarzenie skutecznie zainaugurowało tegoroczne Olsztyńskie Spotkania Teatralne, które przyniosą ze sobą zapewne kolejne niezapomniane chwile i uniesienia teatralne.

Dorota Piotrowicz
Przysposobienie Krytyczne (Olsztyn)
20 marca 2010

Opera Śląska w Bytomiu
Carl Orff
"Carmina Burana" - kantata sceniczna
inscenizacja i reżyseria: Robert Skolmowski
kierownictwo muzyczne: Tadeusz Serafin
scenografia: Radek Dębniak
kostiumy: Małgorzata Słoniowska
choreografia: Maciej Prusak
kierownictwo chóru: Anna Tarnowska
przygotowanie chóru: Tomasz Giedwiłło, Anna Tarnowska
obsada:
Dziewczyna - Karina Skrzeszewska
Aria Łabędzia - Maciej Gallas
Stary Poeta - Jerzy Mechliński
Młody Poeta - Stanisław Kuflyuk
chór, balet i orkiestra Opery Śląskiej w Bytomiu pod dyrekcją Andrzeja Knapa oraz gościnnie: Judocy GKS "Czarni Bytom", Grupa Alpinistów, Zespół Break-Dance, Chór Dziecięcy Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Bytomiu przygotowany przez Agnieszkę Piasecką-Orlow.
premiera: 14 grudnia 2008 r.
XVIII Olsztyńskie Spotkania Teatralne, 20-28 marca 2010, Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen