zwykła czcionka większa czcionka drukuj

O możliwości stworzenia niebanalnej "pocztówki"

"Pocztówka z Meksyku" to jeden z takich spektakli, którego obejrzenie daje świetny pretekst do porozmawiania z małym widzem na tak zwane "trudne tematy". Jednym z tych, który poruszono w najnowszej produkcji Śląskiego Teatru Lalki i Aktora Ateneum jest problem dyskryminacji i emigracji. Jednak to nie jedyny walor i temat "Pocztówki...".

Mała Tina kocha swoją meksykańską wioskę, uwielbia słońce i rzekę płynącą nieopodal. Niestety, jej rodzina, dotknięta biedą podobnie jak wiele innych, postanawia wyemigrować do Stanów Zjednoczonych, a dokładnie do Chicago. W trakcie gdy pięcioosobowa rodzina zbiera się do podróży, umiera przyjaciel ojca, sąsiad Benito. Poprzez refleksje wokółpogrzebowe widz wprowadzony zostaje w świat duchowości, wierzeń i tradycji Meksyku.

Pocztówka z Meksyku ŚLĄSKI TEATR LALKI I AKTORA ATENEUM Katowice

"Pocztówka z Meksyku"
fot. T. Zakrzewski

Zmarli również muszą odnaleźć drogę do Chicago. Aby tak się stało, Tina w trakcie podróży sypie drogę z kwiatów, po której podążają zmarli członkowie rodziny. Doskonałym momentem do porównania wierzeń kultur jest zbliżający się Dzień Zmarłych. Tuż przed nim, rodzina nielegalnie przekroczywszy granicę, dociera do Chicago, do ciotki. Jej syn jest już w pełni zamerykanizowany: nosi czapkę bejsbolówkę, sportowe ubrania i mówi, posługując się dziwnymi wtrętami z nowego języka. Gdy Tina śmieje się z niego, poczuje się on inny, tak jak za chwilę inna poczuje się Tina, która nie znając języka, zostaje skierowana do pracy w sklepie ze strojami do przebrania. Spełnienie amerykańskiego snu dla dziewczynki to ciężka praca "zachwalacza" towaru sklepu Krakus, prowadzonego przez polonusa. W trakcie pracy na Indiankę napada kilku rasistów, wyśmiewają się z koloru jej skóry, każą wracać, skąd przyszła. Właściciel "Krakusa" tłumaczy, że nawet nie o kolor skóry chodzi, a o wszelki przejaw inności. Można być dobrym człowiekiem i zostać skrzywdzonym przez złych, głupich ludzi. Tina jest zdruzgotana, tęskni do swojej wioski. Jednak zbliża się Święto Zmarłych.... Dusze przodków docierają do Chicago, uprzednio stoczywszy niewielką walkę z Księciem Zimy i jego czarownicami. Doświadczenia związane z przybyciem do wielkiego zagranicznego miasta zaczynają się przeradzać w konieczną naukę, gdy Tina we śnie wędruje na chwilę do rodzinnej miejscowości. W dniu święta Meksykanie decydują się zrezygnować z dyni i obcego kulturowo bagażu, wracają do swoich wierzeń i tradycji wraz ze swoją zamerykanizowaną rodziną. Pomagają im w tym przybyli zmarli członkowie rodziny, których wyczuwalna obecność napawa rodzinę spokojem i poczuciem sensu.

Spektakl z konieczności, wszak przeznaczony jest do odbioru przez młodszą publiczność, operuje pewnymi skrótami, nadaje sensy znaczeniom, ale nie rozwija ich, bo byłoby to zbyt zawiłe dla widza. Spektakl daje wskazówki, naucza, ale bez wkuwania na pamięć. Dzięki temu akcja mknie. Zmiana planów - z rzeczywistego na duchowy - pozwala naprzemiennie cieszyć się różnymi wrażeniami: koloru, radości i egzotyki w świecie żywych, tajemniczości i napędzania stracha w świecie zmarłych.

Przedstawieniu towarzyszy barwna muzyka inspirowana Meksykiem, w partiach z zaświatów lekko przechodzi w mroczniejszą tonację, niepostrzeżenie przeradza się w polski wątek folkowy w scenie ze sklepem "Krakus". Oprawa muzyczna Wojciecha Błażejczyka pozwala na cieszenie się doznaniami muzycznymi i na długo pozostaje w pamięci.

Pocztówka z Meksyku ŚLĄSKI TEATR LALKI I AKTORA ATENEUM Katowice

"Pocztówka z Meksyku"
fot. T. Zakrzewski

W spektaklu wykorzystano ciekawe lalki - są to wycięte z kartonu korpusy, do których pinezkami przypięte są ręce i nogi, a te z kolei są poruszane. Aktorzy nie ukrywają się za parawanem, a wręcz przeciwnie - są swoimi bohaterami (ucharakteryzowani na rodowitych Meksykanów) i jednocześnie ich narratorami. Twarze aktorów również nieustannie grają, wyrażając spektrum emocji... W takcie polskiej prapremiery odnosiło się wrażenie, że aktorów rozsadza pozytywna energia i przyjemność gry.

Część scenografii nawiązywała swoim kartonowym wyrazem do postaci lalek. Poza tym w tle ustawiony był ekran, na który z projektora rzucano cienie wielkich kaktusów, piękne słońce i jego zachód czy serię zdjęć wielkiego miasta. Sielskie widoki, powiedzielibyśmy rodem z ery przedurbanizacyjnej, kontrastowały z obrazami wielkomiejskiego molocha, dając wyobrażenie o wielkim szoku kulturowym, który musiała przeżyć rodzina Tiny, udając się na emigrację. Ważnym elementem scenografii były trzy bloki umiejscowione pośrodku sceny, które odpowiednio przestawiane stawały się rzeką lub stołem.

Sztuka Berty Hiriart ma pewną cechę, którą oddano doskonale oddano w spektaklu Teatru Ateneum - przybliża kulturę państwa, o którym nie tylko dzieci, ale i ich rodzice niewiele wiedzą i niewiele dowiadują się na co dzień. Temat podany zostaje nienachalnie poprzez prostą historię, która staje się pretekstem do ukazania zwyczajów i tradycji Meksyku. Choć w tytule przedstawienia mamy "pocztówkę", to na pewno nie jest to zwykła turystyczna klisza, a rozważnie wyszukany piękny pejzaż.

Inga Niedzielska
Teatralia Śląsk
18 marca 2010

Śląski Teatr Lalki i Aktora Ateneum w Katowicach
Berta Hiriart
"Pocztówka z Meksyku"
przekład: Piotr Zieliński
reżyseria: Ewa Piotrowska
scenografia: Edyta Rzewuska
muzyka: Wojciech Błażejczyk
obsada: Krystyna Nowińska, Maria Popławska, Ewa Reymann, Marek Dindorf, Mirosław Kotowicz, Jacek Popławski
polska prapremiera: 13 marca 2010 r.

© "teatralia" internetowy magazyn teatralny 2008 | kontakt: redakcja@teatralia.com.pl | projekt i administracja strony: admin@teatralia.com.pl | projekt logo: jepe oyen