Ten, który pozostał człowiekiem
Świat obecny do złudzenia przypomina różowy domek lalki Barbie. Wszystko jest plastikowe, kolorowe i uśmiechnięte. Wszyscy się kochają, są piękni i bogaci. Taki styl, taki wizerunek człowieka szczęśliwego lansuje się dziś wszędzie. Zaczynamy wierzyć w to, że najważniejszy jest wygląd zewnętrzny zarówno człowieka, jak i wszystkiego, co nas otacza. Modne kluby. Modne ubrania. Najnowsze urządzenia. Uśmiech na ustach opowiadających bzdury o życiu w szczęśliwych, partnerskich związkach i świadomym, późnym macierzyństwie z wyboru. Plastikowe jedzenie. Plastikowe rozmowy. Plastikowy seks. Czy w tej chorej na sztuczność rzeczywistości jest miejsce na jakąś alternatywę?
Współczesne media lansują wizerunek szczęśliwych i pięknych ludzi sukcesu. Jeśli gdzieś pojawia się bieda, brzydota lub jakiekolwiek nieestetyczne obrazy ludzi, to na ogół są one przedstawiane jako "materiał do pomocy" - pomagają zwykle ci cudownie obdarzeni przez los szczęśliwcy, którzy w nienagannym makijażu i butach na obcasie mówią do nas z ekranów telewizorów o konieczności niesienia ratunku innym. W świecie sztuki na szczęście jest jeszcze trochę inaczej, ale niestety i ta magiczna rzeczywistość skłania się powoli ku sztuczności. Wystarczy spojrzeć na artystów muzyków. Właściwie wypadałoby napisać "artystów". W wielu przypadkach to, co pokazują na scenie, nie ma nic wspólnego ze sztuką. Nie ma w tym niczego prawdziwego, ludzkiego. Nie można się doszukać choćby kontekstów literackich w tekstach piosenek - nie można, bo ich tam po prostu nie ma. W związku z tym rodzi się pytanie: czy istnieją jeszcze artyści, którzy zasługują na to miano? Czy istnieją ci, którzy prawdziwie wnoszą coś do świata muzyki, są oryginalni, jedyni w swoim rodzaju? Okazuje się, że tak. Jedną z takich postaci jest Tom Waits, który w grudniu skończył 60 lat.
Jest to człowiek bardzo tajemniczy. Outsider. Śpiewa zachrypniętym głosem, który jest absolutnie niepowtarzalny. Waits tworzy muzykę najczęściej zaliczaną do nurtu rocka progresywnego, ale tak naprawdę jego kompozycje krzyżują elementy jazzu, folku, rock & rolla i bluesa. To nie są utwory łatwo wpadające w ucho. To nie melodyjki, które licealiści ustawiają sobie jako dzwonek w komórkach. To są dzieła - zarówno w sferze muzycznej, jak i tekstowej. Frazy dźwiękowe, które można usłyszeć w piosenkach Toma Waitsa nie są łatwe, nie dają się schematycznie klasyfikować. Teksty natomiast w dużej mierze są oparte na literaturze i myśli - które uważam za jedne z najpiękniejszych w historii - na twórczości ery beatników. Wyraźnie widać wpływ Jacka Kerouaca i Charlesa Bukowskiego.
Mało tego. Waits w 1978 zadebiutował w filmie i tak rozpoczęła się jego przygoda z aktorstwem. Zagrał w wielu produkcjach, pisał również muzykę filmową.
Tom Waits jest Amerykaninem z krwi i kości. Jego piosenki opisują życie w Ameryce, tamtejsze miasta i ludzi. Rzeczywistość USA w połączeniu z cygańsko-bohemicznym stylem życia, jaki wiódł od wczesnej młodości, okazały się doskonałym materiałem do ujęcia w tekstowej sferze utworów Waitsa. Przy tym sama jego postać, jego głos i wygląd są doskonałym dopełnieniem wizerunku jaki, jak sądzę, chciał uzyskać kompozytor. Jego prawdziwość, dotykalność i brak sztucznych póz są dziś niespotykane. Czy ktoś ze współczesnych twórców potrafi napisać głęboki, gorzki i przy tym sarkastyczny tekst, do tego samemu stworzyć kompozycję muzyczną, zaśpiewać to wzruszająco prawdziwym i ludzkim głosem zniszczonego człowieka i odnieść sukces? Czy ktoś ze współczesnych artystów potrafi zagrać siebie tak dobrze jak Waits w filmie "Coffee and Cigarettes"? Jeśli tak, to niech się pokaże, bo można zacząć wątpić w rozwój i poziom sztuki współczesnej.
Potrzebujemy więcej takich postaci jak Tom Waits. Nie po to, żeby ubarwiały nam świat. Nie po to, żeby tworzyły sztukę prawdziwą. I nie po to wreszcie, żeby stanowiły alternatywę. To wszystko jest ich zrozumiałą i jasną rolą. Ale oprócz tych elementów potrzebujemy takich artystów po to, żeby dawali nam nadzieję. Nadzieję na to, że można być kimś w tym sztucznym świecie i pozostać sobą. Pozostać człowiekiem.
Ewa Hanusz
Teatralia Kraków
12 marca 2010
Bibliografia:
http://www.filmweb.pl/o8130/Tom+Waits
http://www.tomwaits.com
7 grudnia 2009 r. - 60. urodziny Toma Waitsa