Duchy zstępują widomie?
"Po długich latach odzyskujemy znów "Dziady" i będziemy mogli przekazać je naszym synom w nowej formie"1. Tak o premierze "Dziadów" w reżyserii i nowym opracowaniu tekstu dramatu pisał recenzent "Expressu Porannego".
15 grudnia 1934 roku odbyła się w Warszawie premiera "Dziadów" Leona Schillera. Było to wznowienie spektaklu granego we Lwowie (1932) i Wilnie (1933). Inscenizacja warszawska nie stała się jednak wierną kopią swych poprzedniczek. Największe zmiany wprowadzono w scenografii (we wszystkich przypadkach ich autorem był Andrzej Pronaszko). "Były to raczej retusze doskonalące dzieło i doprowadzające je do kształtu ostatecznego"2.
Od czasu kiedy Stanisław Wyspiański przygotował dla teatru krakowskiego własną wersję "Dziadów" (prapremiera odbyła się 31 października 1901r.), upłynąć musiało 31 lat, aby tekst Mickiewicza doczekał się nowego opracowania. W tym czasie w teatrze polskim wielokrotnie wystawiano "Dziady", nawet wprowadzano zmiany3 w ich kształcie scenicznym, ale zawsze trzymano się litery tekstu Wyspiańskiego. Dopiero Schiller ośmielił się całkowicie zerwać z Wyspiańskim.
Warszawskie przedstawienie Schillera podzielone zostało na cztery części. Układ scen wyglądał następująco:
I. Prolog - Upiór - Kaplica.
II. Mieszkanie Księdza.
III. Więzienie - Widzenie Księdza Piotra.4
IV. Widzenie Senatora - Salon warszawski 1823 r. - Bal u Senatora - Noc Dziadów.
Nowością w stosunku do poprzednich Schillerowskich realizacji było wprowadzenie sceny z Kapralem. Zgodnie z ówczesnymi relacjami, TKKT5 zażądało od reżysera wprowadzenia tej postaci, obawiano się bowiem ostrej reakcji ze strony opinii katolickiej.
Jak już wcześniej wspomniałam, warszawska inscenizacja różniła się od poprzednich zmianami w scenografii. Andrzej Pronaszko zaprojektował nowe dekoracje, mniej zgeometryzowane, nieznacznie zmienił też kształt krzyży i trzech podestów, na których się one znajdowały; scena Widzenia Księdza Piotra przedstawiona została pod ogromnym krzyżem, który miałby być zbliżeniem krzyża środkowego.
W Warszawie Schiller miał do dyspozycji wspaniałych aktorów, nawet role drugoplanowe mógł obsadzić bardzo dobrymi, doświadczonymi artystami. Do historii teatru przeszły kreacje Edmunda Wiercińskiego czy Stanisławy Wysockiej. Pomimo dobrej obsady, nowego opracowania tekstu, znakomitej scenografii i reżyserii spektakl nie cieszył się powodzeniem pośród publiczności. Arnold Szyfman, dyrektor Teatru Polskiego, musiał się uciec do obniżki cen biletów o 50%. W ten sposób udało mu się przyciągnąć do teatru osoby, które wcześniej do niego nie chodziły. I tak na sali pojawili się robotnicy oraz przedstawiciele inteligencji pracującej. Jerzy Timoszewicz wspomina w swej książce, że "do dziś żywa jest pamięć tego przedstawienia w wielu rodzinach warszawskich, nawet bardzo odległych."6
Marta Zembrzuska
Teatralia Warszawa
12 marca 2010
1 (sw.) [Wacław Syruczek], U szczytu sztuki narodowej, "Express poranny", 19 XII 1934 [cyt. za:] Timoszewicz J., "Dziady" w inscenizacji Leona Schillera, Warszawa 1970, s. 41.
2 Timoszewicz J., s. 40.
3 Np. Stanisława Wysocka, w swej lubelskiej inscenizacji z 1925, jako pierwsza "przedstawiła" duchy niewidoczne dla widzów. Zabieg ten powtórzyła wystawiając Dziady w Poznaniu w 1927 roku.
4 Na afiszu w trzeciej części spektaklu mamy wymienione jeszcze dwie sceny: Sąd Aniołów i Widzenie Ewy. Pierwsza z nich została usunięta ze spektaklu podczas próby generalnej, druga zaraz po premierze. Usunięcie obu scen miało na celu skrócenie zbyt długiego spektaklu.
5 Towarzystwo Krzewienia Kultury Teatralnej działało od 1933 roku. Sprawowało ono kontrolę nad teatrami warszawskimi, w tym nad Teatrem Polskim, w którym odbyła się premiera Dziadów.
6 Książka Timoszewicza wydana została w 1970 roku, jest ona jego rozprawą doktorską, którą obronił w listopadzie 1965 roku.
O premierze warszawskiej "Dziadów" w reżyserii L. Schillera.